Photoblog.pl

Załóż konto

life is somewhere else 

2019/05/24   

 

« następne   poprzednie »

to chyba czwarty dzień. pierwszy był banalnie prosty, drugi wieczór prosiłam zalana łzami by mnie zabrał z tego świata, trzeciego na kolanach przepraszałam i prosiłam, by mnie oszczędził, a on leżąc obok mówił, że się boi ze Go nie ma. jesteśmy popiołem, tak słabi i małowierni. nie wiem które to jest podejście, by być czysta, albo przynajmniej nie budzić się ze smołą w głowie i nie zapominać w połowie zdania o czym mówiłam. boję się tego spadku serotoniny, myśli w głowie, które tak skutecznie przez dwa zeszłe lata uciszałam. nie wiem w jaki sposób mam się z nimi oswoić, bo chociaż jest tak dobrze, mam wszystko o czym marzyłam, to nie umiem przestać myśleć o tym jak bardzo nigdzie nie pasuje, bać się ze ten dom nie jest moim domem, bać się, że przez jego strach, że Go nie ma, jego przysięga będzie nic nie znaczyć - w końcu w jaki sposób możesz przyrzec komuś miłość aż do śmierci, gdy nie wiesz czy wierzysz w tego, przed którym przysięgasz? boję się tak wielu niepojętych rzeczy, tak często czuję, że to wszystko nie ma żadnego znaczenia. i ciągnie mnie ciągle, pragnę uciec, a czasami moja głowa jest jedynym bezpiecznym miejscem, więc muszę zrobić sobie przestrzeń wolną od własnych myśli, pomóc sobie, zanurzyć grzybowych podrozach, potrzymać skrawek papieru dłuższą chwilę pod językiem, podrażnić nos albo chociaż potrzymać w płucach dym wystarczająco dlugo, by po ciele rozeszło się przyjemne mrowienie. nie wiem w jaki sposób mam się odnaleźć. nie wiem w którym momencie straciłam siebie, ale jestem zmęczona byciem wiecznie zgubioną, byciem trzeźwą, byciem naćpaną, byciem wiecznie gorszą, czuć się ciągle niżej od niego, widzieć jak ogromna jest między nami różnica, czuć że ten mały wkład co od siebie daje nie sprswi, że kanapa która kupimy wspólnie będzie też m o j a, że cokolwiek będzie n a s z e, a nie jego, ale chyba przegrałam to już na samym początku, gdy pierwszy raz nie wróciłam na noc. bo później to już samo poszło.

 

a gdyby zniknął... po mnie nie zostałoby już chyba nic.

Brak komentarzy
Zarejestruj się teraz, aby skomentować wpis użytkownika surgens.

Najnowsze wpisy

Wpis surgens

 

Wpis surgens

 

Wpis surgens

 

Wpis surgens

 

Wpis surgens

 

Wpis surgens

 

Wpis surgens

 

Wpis surgens

 

Wszystkie wpisy