Photoblog.pl

Załóż konto
Dodane 25 SIERPNIA 2020 ze strony mobilnej
Wyświetleń: 397

 

Często boję się, że zapomnę. Tego po co i dla kogo tutaj jestem. Boję się, że zapomnę być wdzięczna za swoje życie. Że przestanę

codziennie dziękować. Że poranna rutyna jaką jest celebrowanie kolejnego dnia- zniknie. Że wszystko to, co dla mnie ważne stanie się

mało istotne. Jak kiedyś. Że znów zacznę myśleć "po co?", "dlaczego?", "jak długo to jeszcze potrwa?". Kocham swoje życie. Kocham

to, że mogę tutaj BYĆ, że mogę być czyjąś inspiracją. Że to ja mogę czerpać inspirację z innych ludzi. Że mam najwspanialszych ludzi

obok siebie- aniołów, które dosłownie zostały przypisane właśnie mnie. Ktoś kiedyś musiał powiedzieć, że ci ludzie są 

"wyprodukowani"

tylko dla mnie. I to właśnie dzięki nim staję się codziennie kimś, kim marzyłam by być. Dawno nic mnie tak nie wzruszało jak właśnie ten

fakt wdzięczności za ludzi. W którymś z poprzednich wpisów napisałam, że nauczyłam się bycia wdzięczną. Tak, ale właśnie dziś

zorientowałam się, że czuję potrzebę wdzięczności za wszystkich, których mogłam w swoim życiu doświadczyć. I na których jeszcze

czekam. I których już po prostu nie ma. Każdy jest dla mnie kimś innym. Każdy jest dla mnie idealny. Każdy jest dla mnie czymś do

odkrycia. Codziennie. I kiedy tak siedzę przed laptopem, klikając sobie w klawiaturę- wewnątrz czuję potężny spokój. Jestem tak

spokojna o siebie, o swoją przyszłość, zero lęku. Wyzbyłam się w końcu tego, co tak bardzo zżerało mnie od środka. Czegoś, co

przyprawiało mnie o ataki paniki wręcz. "Co będzie jeśli..?". No właśnie... co jeśli nie zacznę po prostu żyć pełnią życia? Co jeśli nie

przestanę w końcu tylko bywać w swoim scenariuszu jakim jest życie? Koniec z zadawaniem sobie pytań, na które nie znam

odpowiedzi i nie mam większego wpływu. Nie pisałam ponad dwa tygodnie. Miałam przestój jeśli chodzi o przelewanie swoich myśli na

papier. Znów zaczęłam kumulować je w głowie. Natomiast była to jedna z najlepszych kumulacji myślowych.

Tak naprawdę mogłabym mieć do siebie żal. O to, że tak późno zorientowałam się, że powinnam zacząć nad sobą pracować. A raczej

rozpracować w sobie rzeczy, do których bałam się zajrzeć. Żal o to, że nie patrzyłam z miłością na wszystko to, co mnie skaleczyło. Na

osoby, które mnie potłukły. Na to potrzeba czasu, a ja miałam ciężko to zrozumieć. Nadal pozostaję przy tym, że nic nie dzieje się bez

przyczyny. I nawet to, że do pewnych kwestii dochodzimy po czasie- to też ma ogromne znaczenie. Może właśnie teraz miałeś

zrozumieć, że jesteś najważniejszy? Że to ten moment, w którym możesz zrzucić cały ten ciężar, który nosiłeś przez całe swoje życie?

Może właśnie dziś, te wszystkie niewypowiedziane słowa stracą znaczenie? A może jesteś gotowy na to, żeby jednak powiedzieć coś,

na co nie miałeś odwagi? Przestań rozmyślać nad tym co wypada, a co nie. Czy można, czy nie. Można. Wierz mi, że można. Jeśli

czujesz, że właśnie TERAZ chcesz powiedzieć komuś "ej, jesteś dla mnie ważny/a", "dziękuję, że jesteś", "cieszę się, że Cię mam",

"kocham Cię", "zakochuję się w Tobie", "bądź przy mnie". Zrób to. Teraz, dziś, natychmiast. I nie ważne jest to, czy ktoś to odwzajemni.

To naprawdę nie ma znaczenia. Największym znaczeniem będzie to, że pozwoliłeś sobie na przeżywanie Tu i Teraz. Że nie zamknąłeś

się na to, co w Tobie. Że pozwoliłeś sobie na pokazanie światu kim jesteś, a co najważniejsze- nie wstydzisz się swojego JA. Wygrałeś

dzisiejszy dzień. Jesteś Wielki. Jesteś cudem.