Photoblog.pl

Załóż konto

 

2013/06/08   

W Mocy Cthulhu...

« następne   poprzednie »
W Mocy Cthulhu...

Opowiem Wam moją historię...

 

Pierwszy raz spotkałem go we Śnie. Nie widziałem Go jednak dokładnie, gdyż jak wiecie, Jego Oblicze jest niepojęte dla zwykłego śmiertelnika. Czułem Go jakby... całym sobą, a później On przekazał mi informację... że od tej pory będę już do końca moich dni potrzebować z Nim kontaktu. Na tym sen się kończył... a ja obudziłem się pełen niepokoju... ale widząc znajome mi otoczenie odetchnąłem z ulgą... myśląc, że to tylko moja wyobraźnia podsuwa mi te senne majaki.

   

Jednak... po pewnym czasie, ku mojemu zaskoczeniu...  chciałem ponownie śnić o Tej Istocie, ale...  upragniona "treść" snu nie przychodziła. Mimo tego czułem, że mój wcześniejszy sen nie był zwykłą fantazją i... że musze czekać cierpliwie, a powrócę do Niego!...

 

... ale sen nie przychodził...

 

Postanowiłem, że muszę tutaj, na jawie poszukać informacji o mojej Fantazji... albo o moim stanie psychicznym. W ten sposób na zmianę odwiedzałem biblioteki i lekarzy. Początkowo ani jedno rozwiązanie ani drugie... nie wyjaśniało mi niczego...

 

Podczas jednej z wycieczek do biblioteki, dostałem w swoje ręce dziwną księgę - Necronomicon... i od tej pory moje życie się zmieniło, gdyż potwierdziły się moje przypuszczenia co do realności Bohatera moich snów... oraz, że jestem zupełnie zdrowy na umyśle! Wszelkimi sposobami, przy pomocy tajemnych inkantacji z księgi, próbowałem nawiązać kontakt z tą Istotą! Udało mi się!...

 

...

 

Podczas obcowania z Nim, poznałem bluźnierczą prawdę o naszym... nic nieznaczącym ludzkim życiu. Każdej nocy pragnąłem nie wybudzać się ze snu... być z Nim... przesiadywać w R'lyeh - Jego Domu... w którym czeka w Uśpieniu... będąc Umarłym. Czekać... kiedy Gwiazdy będą w porządku i...  Ia! Ia! Cthulhu Fhtagn!

 

Woda! Woda!

 

 

... i trwało to prawie 40 lat...

 

W tym czasie odwiedziłem przy Jego pomocy i "nakazom" tysiące wspaniałych krain... w Świecie Snów... Byłem w Bel Yarnak, Celephais, Ilek-Vad, a w mieście Ulthar, w Gospodzie Pod Tysiącem Śpiących Kotów... jadałem kotlety i kochałem się z kobietami... z moich niewinnych snów, które kiedyś śniłem, będąc jeszcze wtedy, niczego nieświadomym człowiekiem... 

 

... ale później... dowiedziałem się prawdy o moim Łaskawcy... i dużo czasu zajęła mi ucieczka od Niego... ale była ona tylko ułudą!... Ciągle byłem w Jego mocy! Przekonałem się o tym, kiedy będąc w Lasach Janowskich... (daleko od otwartego morza) odpoczywałem, siedząc na pniu, niedawno ściętego drzewa... W pewnym momencie ujrzałem Jego twarz! -  zaczęła się ukazywać -  z wijących się niczym Jego macki... korzeni drzew... Ia! Ia! Cthulhu Fhtagn! On drwił ze mnie... Zdawał się mówić: Nie uciekniesz... Jestem wszędzie!...

 

...

 

A teraz... gdy skończę spisywać te słowa, wypalę sobie w głowę z mojego pistoletu... Śmierć będzie wybawieniem... Aaaargghhh... Phnglui mglwnafh Cthulhu Rlyeh... Teraz! ...

...

...

...

Aaaach...

 

 

www.facebook.com/starywujek000

 

 

 

Ta historia została znaleziona w notatkach Starego Wujka... w teczce z napisem "Mitologia Cthulhu"...

www.paradoks.net.pl/view/198

 

Brak komentarzy

Najnowsze wpisy

 O ludziach 16: Wasze kłamstwa!

 

9
Rak and Roll

 

List do Siostry

 

Sen

 

3
Rzeka

 

O ludziach 15: ... O ludziach!

 

Wspomnienia

 

6
Impreza!

 

Wszystkie wpisy