>
Naprawdę nie chciałem tu być.
A jednak dziś humor odrobinę mi się poprawił - udało mi się odnowić z kimś kontakt.
I poczułem, że to, co rodzinne, nie ginie.
Cieszę się też, że nie tylko ja widzę naszą rodzinę podobnie.
Po tej stronie rodziny wiele rzeczy jest... poplątanych.
Wiadomo, że iskrą wielu docinek i napięć bywa moja mama, ale nikt z nas nie jest tu bez winy.
Tyle się ostatnio dowiedziałem, że w środku znów zabolało - przez większość życia byłem malowany na "czarną owcę"
A jednak, proszę: o mnie programu Uwaga! nie było.
Muszę się pogodzić z tym, jaka jest moja mama.
Nie zamierzam niczego jej wypominać - wolę przemilczeć.
Gdy usłyszałem, że ma przyjechać na święta, zaniemówiłem.
Spodziewałem się tego, ale wciąż szukam dobrego wyjścia.
Mój tegoroczny limit cierpliwości wobec niej już dawno się wyczerpał, a wszystko dopiero się zacznie.
Z moją kuzynką żartobliwie założyliśmy się, kto pierwszy zacznie kłótnię o Kalbornie. Szanse 50/50.
Babcię trzeba pożegnać z szacunkiem.
Czuję jednak, że ta cała pazerność na pieniądze częściej bierze się ze strony mamy.
I choć sporo przejąłem po tacie - na szczęście w większości te lepsze rzeczy - to wiadomo, trochę słabszych też się przykleiło.
Co będzie jutro, wyjdzie w praniu.
Przez ostatnie prowadzę ze sobą wewnętrzny dialog.
Chcąc nie chcąc, próbuję uspokoić myśli.
Od weekendu walczę o równowagę, ale głowa wciąż pracuje, podsuwa różne, czasem zupełnie niepotrzebne scenariusze.
Muszę nauczyć się odróżniać prawdę od fikcji, którą produkuje moja rozbudowana wyobraźnia.
Czy tak właśnie wygląda domykanie rozdziałów?
Dlaczego wracają myśli o czymś, na co nie ma szans?
Życie przecież toczy się dalej, prawda?
Udało mi się jednak wyciągnąć ważny wniosek.
Nie był łatwy, ale wreszcie wiem. A że zajęło mi to dziesięć lat... cóż.
Wreszcie mam na to dowód: ktoś kiedyś kochał mnie w sposób, którego nie da się skopiować.
Musiałem to sobie rozłożyć na czynniki pierwsze, krok po kroku.
To nie było tylko 15 rad.
To był list miłosny do mojego przetrwania - przejaw dojrzałej, ciepłej, troskliwej i pełnej szacunku miłości.
Nie romantycznej.
Może dlatego wtedy tak mnie przerażała?
Przecież jedyna miłość jaką poznałem taka właśnie była.
Dostałem coś, o co walczyłem całe życie, czego nie doświadczyłem w domu: prawdziwą, siostrzaną bliskość.
Zawsze mówiłem, że byłaś dla mnie jak siostra.
I od tamtej pory, nawet o tym nie wiedząc, szukałem właśnie tych wartości.
Muszę się do Ciebie odezwać i znów nawiązać kontakt. Mam nadzieję, że nadal potrafisz jednym zdaniem postawić mnie do pionu.
22 LISTOPADA 2025
10 LISTOPADA 2025
9 LISTOPADA 2025
8 LISTOPADA 2025
7 LISTOPADA 2025
4 LISTOPADA 2025
2 LISTOPADA 2025
31 PAŹDZIERNIKA 2025
Wszystkie wpisy