>
photoblog.pl
Załóż konto
Dodane 21 KWIETNIA 2026
193
Dodano: 21 KWIETNIA 2026

Dzieło Radka :)

Dzisiejszy poranek zaczął się dla mnie zdecydowanie inaczej niż większość dni. O 10:00 miałam wizytę u dentystki - i to nie byle jaką, bo wróciłam do lekarki, która leczyła moje zęby dwa lata temu. Już samo to wywoływało we mnie mieszankę ciekawości i lekkiego stresu. Z jednej strony wiedziałam, czego się spodziewać, bo ją pamiętałam, z drugiej - minęło sporo czasu i bałam się, co usłyszę.

 

Na szczęście nie byłam w tym sama. Radek poszedł ze mną i nawet wszedł do gabinetu. Dla niektórych może to wydawać się dziwne, ale dla mnie to było ogromne wsparcie. Sam jego widok obok fotela dentystycznego działał na mnie uspokajająco. Kiedy siedziałam już na tym charakterystycznym, lekko odchylonym fotelu i słyszałam dźwięk narzędzi przygotowywanych przez lekarkę, jego obecność naprawdę robiła różnicę.

 

Sama wizyta zaczęła się dość standardowo - krótki wywiad, pytania o to, co mnie boli i od kiedy. Już wcześniej przeczuwałam, że problem dotyczy mojej ósemki. Ból nie był ciągły, ale pojawiał się falami i potrafił być naprawdę dokuczliwy. Niestety, moje obawy szybko się potwierdziły. Po dokładnym obejrzeniu i zdjęciu rentgenowskim dentystka powiedziała wprost: ta ósemka nadaje się tylko do usunięcia.

 

Nie będę ukrywać - to był moment, w którym poczułam ukłucie niepokoju. Ekstrakcja zęba, szczególnie ósemki, brzmi poważnie. W głowie od razu zaczęły pojawiać się różne scenariusze, mniej i bardziej dramatyczne. Na szczęście lekarka wszystko spokojnie mi wyjaśniła. Powiedziała, że w moim przypadku najlepszym rozwiązaniem będzie zabieg u chirurga stomatologicznego.

 

I tak też się stało. Zostałam skierowana do chirurga, a teraz czekamy na telefon z gabinetu z informacją o terminie. Jest duża szansa, że przyjmą mnie już w najbliższy czwartek, co z jednej strony mnie cieszy - bo chciałabym mieć to już za sobą - ale z drugiej trochę stresuje, bo to jednak bardzo szybko.

 

Najbardziej zaskakujące w tym wszystkim było jednak coś innego. Żeby pomóc mi przetrwać do wizyty u chirurga, dentystka założyła na ósemkę antybiotyk. I muszę Wam powiedzieć jedno: samo założenie tego antybiotyku było tak bolesne, że w tym momencie przestałam się bać ekstrakcji. Serio. Jeśli to, co dziś poczułam, jest choćby porównywalne do tego, co czeka mnie podczas usuwania zęba, to naprawdę nie mam się czego obawiać - a przynajmniej tak sobie teraz tłumaczę.

 

Ból był intensywny, ostry i bardzo konkretny. Trwał dość krótko, ale był okrutnie silny. Na szczęście wszystko szybko się skończyło, a po chwili przyszła ulga. Teraz czuję, że to było potrzebne - antybiotyk ma ograniczyć stan zapalny i sprawić, że do czasu zabiegu sytuacja się nie pogorszy.

 

Myślałam, że na tym skończą się "atrakcje" tej wizyty, ale okazało się, że to dopiero początek. Dentystka powiedziała mi też, że mam więcej zębów do leczenia. Nie jest to może jakaś katastrofa, ale na pewno coś, czego nie mogę ignorować. Będzie trzeba podejść do tego systematycznie i stopniowo zajmować się kolejnymi zębami.

 

Z jednej strony poczułam lekkie przytłoczenie - bo wizja kilku kolejnych wizyt u dentysty nie należy do moich ulubionych. Z drugiej jednak wiem, że lepiej zająć się tym teraz niż później zmagać się z poważniejszymi problemami. To trochę jak z wieloma rzeczami w życiu - odkładanie tylko pogarsza sytuację.

 

Po wyjściu z gabinetu potrzebowałam chwili, żeby to wszystko przetrawić. Radek oczywiście był obok i jak zwykle potrafił mnie rozśmieszyć nawet w takiej sytuacji. Poszliśmy na krótki spacer, żeby trochę odetchnąć i porozmawiać. Muszę przyznać, że rozmowa naprawdę mi pomogła uporządkować myśli.

 

Teraz siedzę już w domu i próbuję spojrzeć na to wszystko z dystansu. Przede mną ekstrakcja ósemki, kilka wizyt kontrolnych i leczenie kolejnych zębów. Brzmi jak plan na najbliższe tygodnie - może nie najbardziej ekscytujący, ale zdecydowanie potrzebny.

 

Najważniejsze jest chyba to, że zrobiłam pierwszy krok. Poszłam na wizytę, dowiedziałam się, co jest nie tak, i mam plan działania. Czasem to właśnie ten pierwszy krok jest najtrudniejszy. Reszta, choć może wymagać cierpliwości i odwagi, jest już tylko konsekwencją tej decyzji.

 

No i mam przy sobie Radka, który potrafi zamienić nawet wizytę u dentysty w coś mniej strasznego. A to naprawdę dużo znaczy.

 

Trzymajcie za mnie kciuki na czwartek - jeśli faktycznie wtedy dostanę termin, to będę potrzebować całej możliwej dawki odwagi!

Info

Tylko obserwowani przez użytkownika sobiepotrzebni
mogą komentować na tym fotoblogu.

Informacje o sobiepotrzebni


Inni zdjęcia: Zazrebiona kobyłka bluebird11Siewnica slaw300:* patrusia35gd:* patrusia35gdJa patrusia35gdNa zamku patrusia35gdJa patrusia35gdKróliczek patrusia35gdNad morzem patrusia35gdNad morzem patrusia35gd