>
photoblog.pl
Załóż konto
Dodane 19 KWIETNIA 2026
123
Dodano: 19 KWIETNIA 2026

...

Dzisiejszy dzień od samego rana zapowiadał się spokojniej niż wczorajszy, choć chyba nikt z nas nie przypuszczał, że aż tak bardzo zwolnimy tempo. Pogoda nie zachęcała do wychodzenia - szaro, chłodno i trochę ponuro. W sumie dobrze się złożyło, bo po naszym wczorajszym spacerze po Starym Mieście oboje z Radkiem czuliśmy się zwyczajnie zmęczeni. Niby tylko spacer, a jednak kilka godzin chodzenia po brukowanych uliczkach zrobiło swoje.

Zostaliśmy więc w domu i od rana snuliśmy się trochę bez planu. Taki dzień, kiedy nie trzeba nigdzie pędzić, potrafi być naprawdę przyjemny... przynajmniej w teorii. W praktyce niestety mój organizm postanowił się zbuntować. Już po przebudzeniu czułam, że coś jest nie tak - gardło drapie, nos zatkany, a głowa jakaś ciężka. No i wszystko wskazuje na to, że jednak się wczoraj przeziębiłam. Super timing, naprawdę.

Do tego dochodzi moja nieszczęsna stopa, która od rana daje o sobie znać. Każdy krok przypomina mi, że wczoraj chyba trochę przesadziłam z tempem. Jakby tego było mało, odezwał się jeszcze ząb. Serio, czy wszystko musi się dziać naraz? Trochę mnie to rozbawiło, bo miał to być taki spokojny, regeneracyjny dzień, a zamiast tego siedzę z kubkiem gorącego Theraflu i próbuję udawać, że wszystko jest pod kontrolą.

Na szczęście nie byłam dziś sama w tej domowej "niedoli". Radek też potrzebował odpoczynku, więc dotrzymywał mi towarzystwa. Oglądaliśmy jakieś lekkie rzeczy, trochę rozmawialiśmy, trochę po prostu siedzieliśmy obok siebie w ciszy. Lubię takie momenty - bez presji, bez planu, po prostu razem.

Po południu zrobiło się jednak znacznie weselej, bo wpadła do nas moja mama. I jak to mama - od razu wniosła ze sobą energię, zamieszanie i milion pytań. Nie zdążyłam dobrze powiedzieć "cześć", a już byłam otulona, wypytywana i trochę "diagnozowana" na wszystkie możliwe sposoby. Oczywiście od razu stwierdziła, że jestem przeziębiona (jakby to było trudne do zauważenia) i zaczęła doradzać, co powinnam zrobić.

Nie powiem, zrobiło się naprawdę miło. Trochę śmiechu, trochę rozmów, trochę wspomnień. Mama jak zwykle opowiadała różne historie, a Radek słuchał z uśmiechem, wtrącając od czasu do czasu swoje komentarze. Lubię, kiedy oni się tak dobrze dogadują - to daje mi poczucie spokoju.

Mimo tej całej pozytywnej atmosfery, moje samopoczucie niestety nie należało do najlepszych. Co chwilę sięgałam po kolejną porcję ciepłego napoju, próbując jakoś rozgrzać organizm. Theraflu stało się dziś moim najlepszym przyjacielem. Trochę pomaga, ale cudów nie ma - czuję się po prostu osłabiona i mam nadzieję, że to szybko minie.

Pod wieczór zrobiło się już spokojniej. Mama wróciła do siebie, a my z Radkiem zaczęliśmy powoli ogarniać się na jutro. On wraca do pracy i zaczyna już o szóstej rano, więc czeka go naprawdę wczesna pobudka. Z jednej strony szkoda, bo tak dobrze było spędzić razem ten dzień, nawet w tak "domowym" wydaniu. Z drugiej strony - szczęście w nieszczęściu, że kończy o czternastej i szybko wróci.

Ja natomiast planuję jutro maksymalnie się oszczędzać. Jeśli to faktycznie przeziębienie, to nie ma co z nim walczyć na siłę - trzeba je po prostu przeczekać. Mam nadzieję, że trochę odpoczynku, ciepłe napoje i spokój zrobią swoje.

Mimo wszystko, ten dzień miał w sobie coś dobrego. Może nie był idealny, może trochę mnie "połamało", ale był spokojny, domowy i pełen takich małych momentów, które lubię najbardziej. I chyba właśnie tego było mi dziś potrzeba.

Info

Tylko obserwowani przez użytkownika sobiepotrzebni
mogą komentować na tym fotoblogu.

Informacje o sobiepotrzebni


Inni zdjęcia: ja ns35Zięba slaw300ja ns35Kowalewo Pom patrusia35gdBielsk patrusia35gdNad morzem patrusia35gdHehe patrusia35gdBielsk patrusia35gdJa patrusia35gdJa patrusia35gd