>
Zbieram wspomnienia do szuflad,
których nikt już nie otwiera -
składam je równo,
jakby porządek mógł je ocalić.
Niektóre pachną jeszcze deszczem,
inne mają smak niedokończonych zdań,
wszystkie milczą,
choć pamiętam ich głosy.
Czas nie pytał mnie o zgodę,
kiedy zabierał kolejne obrazy,
zostawiał tylko ślady -
blade, jak odciski na wodzie.
Czasem wyjmuję jedno z nich,
trzymam w dłoniach zbyt długo,
aż zaczyna znikać,
jakby nie chciało być odnalezione.
Byłam tam kiedyś naprawdę -
w środku śmiechu,
w środku czyjegoś spojrzenia,
które nie znało końców.
Teraz stoję obok siebie,
patrzę, jak odchodzę bez pożegnania,
i uczę się tęsknić ciszej,
żeby nie spłoszyć tego, co zostało.
Tylko obserwowani przez użytkownika sobiepotrzebni
mogą komentować na tym fotoblogu.