>
Zostawiłam siebie w tamtym pokoju,
między firanką a ciszą,
która jeszcze nie wiedziała,
że stanie się ciężarem.
Dotykam wspomnień ostrożnie -
jakby mogły się rozpaść,
jak kruche lustro bez odbicia.
Twoje słowa wciąż tam są,
zawieszone między oddechem a snem.
Czas płynie teraz inaczej,
jakby zapomniał drogi powrotnej,
jakby nie chciał mnie już znać.
Czasem zamykam oczy
i widzę światło sprzed lat -
cieplejsze, bliższe,
jak dłonie, które umiały mnie zatrzymać.
Ale kiedy je wyciągam,
powietrze milczy.
Jestem pełna miejsc,
do których nie mogę wrócić -
i imion,
których już nikt nie woła.
Tylko obserwowani przez użytkownika sobiepotrzebni
mogą komentować na tym fotoblogu.