>
Tęsknota, która nie potrzebuje światła
Zgubiłam siebie
między oddechem a ciszą,
tam, gdzie nikt nie zagląda
bez strachu.
Moje myśli mają ciężar kamieni,
noszę je w kieszeniach snu,
ciągną mnie w dół
każdej nocy.
Twoje imię kruszy się we mnie
jak suchy liść,
a ja zbieram jego resztki
do pustych dłoni.
Światło omija mój pokój,
jakby znało odpowiedzi,
których nie chcę usłyszeć.
Zegar bije tylko dla innych,
dla mnie czas zatrzymał się
w niedokończonym spojrzeniu.
Jestem cieniem bez ciała,
unoszę się nad własnym smutkiem,
ale nigdy nie potrafię
od niego odejść.
Tęsknota rośnie we mnie
jak coś, co nie ma końca
i nie potrzebuje światła,
żeby przetrwać.
Tylko obserwowani przez użytkownika sobiepotrzebni
mogą komentować na tym fotoblogu.