>
Dzisiaj był jeden z tych dni, które na długo pozostają w pamięci. Od samego rana miałam przeczucie, że wydarzy się coś miłego, ale nie spodziewałam się, że wywoła to we mnie aż tyle radości i wzruszenia. Po południu Radek spojrzał na swój telefon i z uśmiechem powiedział, że właśnie przyszło powiadomienie o przesyłce. Okazało się, że paczka z moimi kolejnymi ślimaczkami czeka już w paczkomacie. W jednej chwili cała się ożywiłam. Chyba dawno nic nie sprawiło, że tak szybko zapomniałam o wszystkich troskach. Nie mogłam się doczekać, aż Radek pojedzie odebrać przesyłkę.
Kiedy wyszedł z domu, co chwilę spoglądałam na zegarek. Wiedziałam, że nie minie wiele czasu, zanim wróci, ale i tak każda minuta wydawała się niesamowicie długa. Wyobrażałam sobie, jak wyglądają maleńkie ślimaczki i zastanawiałam się, czy podróż zniosły bez problemów. Byłam pełna ekscytacji, jak małe dziecko czekające na wymarzony prezent.
W końcu usłyszałam otwierające się drzwi. Radek wrócił z paczką w rękach i od razu przyniósł ją do pokoju. Ostrożnie otworzyliśmy przesyłkę i naszym oczom ukazały się maleńkie ślimaczki. Są po prostu cudowne! Tak malutkie, delikatne i urocze, że trudno było oderwać od nich wzrok. Patrzyłam na nie z ogromnym zachwytem. Każdy z nich wydawał się wyjątkowy i niepowtarzalny. Jeszcze kilka dni temu mogłam tylko marzyć o takim widoku, a dziś naprawdę stał się rzeczywistością.
Przygotowałam dla maluchów niewielki pojemnik, który na razie będzie ich domem. Jest wystarczająco duży dla takich maleństw i pozwoli im spokojnie rosnąć. O większym terrarium pomyślę dopiero wtedy, gdy zaczną robić się większe. Na razie najważniejsze jest to, aby czuły się bezpiecznie i miały odpowiednie warunki do życia. Bardzo zależy mi na tym, żeby niczego im nie zabrakło.
Najpiękniejszym momentem całego dnia było jednak to, co wydarzyło się chwilę po przełożeniu ślimaczków do nowego pojemnika. Początkowo były bardzo ostrożne, ale po kilku minutach zaczęły powoli wychodzić ze swoich muszelek i ruszyły na rozeznanie w nowym otoczeniu. Ich maleńkie czułki poruszały się we wszystkie strony, jakby dokładnie badały każdy centymetr nowego domu. Mogłam siedzieć i obserwować je bez końca. Ich spokojne tempo sprawiało, że sama zaczynałam się wyciszać. W takich chwilach świat zwalnia i wszystkie zmartwienia odsuwają się gdzieś na bok.
Radek również nie potrafił oderwać od nich wzroku. Co chwilę uśmiechał się i zwracał uwagę na kolejne zabawne zachowania maluchów. Oboje siedzieliśmy przy pojemniku i obserwowaliśmy ich pierwsze kroki w nowym domu. To niesamowite, jak wiele radości mogą dać tak niepozorne stworzenia. Jeszcze niedawno pewnie sama nie uwierzyłabym, że ślimaki potrafią wywołać tyle pozytywnych emocji.
Patrząc na nie, coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że wszystko dzieje się po coś. Ostatnie dni były dla mnie bardzo trudne. Nadal zmagam się z porażeniem nerwu twarzowego i wciąż jestem w trakcie rehabilitacji. Są momenty, kiedy jest mi naprawdę ciężko, bo chciałabym już zobaczyć wyraźną poprawę. Czasami cierpliwość wystawiana jest na wielką próbę. Jednak odkąd w moim życiu pojawiły się ślimaki, łatwiej jest mi odsunąć od siebie przykre myśli. Nawet jeśli tylko na chwilę, potrafię zapomnieć o chorobie i całkowicie skupić się na tym, co dzieje się w terrarium.
To nowe hobby okazało się czymś znacznie więcej niż zwykłym zainteresowaniem. Stało się dla mnie źródłem spokoju, nadziei i codziennej radości. Każda obserwacja, każdy drobny ruch ślimaka i każda chwila spędzona przy terrarium sprawiają, że odzyskuję wewnętrzny spokój. Mam wrażenie, że te niezwykłe stworzenia uczą mnie cierpliwości i pokazują, że nie wszystko musi dziać się szybko. Czasem właśnie powolność pozwala dostrzec piękno, którego wcześniej się nie zauważało.
Jestem dziś naprawdę szczęśliwa i wzruszona. Nie spodziewałam się, że hodowla ślimaków stanie się dla mnie tak ważna. Czuję ogromną wdzięczność wobec Radka, który od początku wspiera mnie w tej pasji, pomaga przygotowywać terraria, odbiera przesyłki i razem ze mną zachwyca się każdym nowym mieszkańcem. To dzięki niemu mogłam przeżyć dzisiejszy dzień pełen emocji i uśmiechu. Wierzę, że przede mną jeszcze wiele pięknych chwil z moimi ślimaczkami. A jeśli dzięki nim choć na moment zapominam o chorobie i odzyskuję nadzieję, to znaczy, że naprawdę wszystko dzieje się po coś.
P.S. Ślimaki na zdjęciu jedzą żółtą cukinię, NIE pomarańczę! Cytrusy dla ślimaków są szkodliwe!
odcienfioletu
śliczności :) Pocieszne są takie małe ślimaczki, ja mam akwariowe ampularie, fajnie się obserwuje ich dorastanie :)
slimakihodowlane
Prawda, to przemiłe uczucie śledzić, jak dorastają. :) Pozdrawiam serdecznie!
Tylko obserwowani przez użytkownika slimakihodowlane
mogą komentować na tym fotoblogu.
13 LIPCA 2026
13 LIPCA 2026
12 LIPCA 2026
12 LIPCA 2026
12 LIPCA 2026
12 LIPCA 2026
11 LIPCA 2026
11 LIPCA 2026
Wszystkie wpisyodcienfioletu
1 godz. temu
lilina
9 godz. temu
bluebird11
11 godz. temu
patrusia35gd
12 godz. temu
ns35
15 godz. temu
dorcia2700
18 godz. temu
ezekh114
19 godz. temu
pamietnikpotwora
20 godz. temu
Wszyscy obserwowani