>
photoblog.pl
Załóż konto

Trzeci dzień rehabilitacji...

Trzeci dzień rehabilitacji już za mną. Powoli zaczynam przyzwyczajać się do tego, że kolejne dni mają swój rytm, wyznaczany przez wizyty w ośrodku rehabilitacyjnym. Dzisiaj mój zabieg rozpoczynał się o godzinie 13:45 i tym razem, ku mojej radości, z Radkiem dotarliśmy na miejsce punktualnie. Po wczorajszym pośpiechu było to naprawdę przyjemne uczucie. Nie musiałam się stresować ani martwić, że znowu będziemy wpadać w ostatniej chwili.

 

Dzisiejsza rehabilitacja wyglądała podobnie jak w poprzednich dniach. Najpierw miałam zabieg z lampą Solux, a później elektrostymulację. Muszę przyznać, że coraz bardziej lubię nagrzewanie lampą. Jest bardzo przyjemne, odprężające i pozwala mi na chwilę zapomnieć o tym, dlaczego właściwie tam jestem. Czuję wtedy ciepło rozchodzące się po twarzy i przez kilka minut mogę po prostu spokojnie odpocząć. Elektrostymulacja jest już nieco mniej relaksująca, ale wiem, że ma swój cel. Staram się cierpliwie znosić wszystkie impulsy, wierząc, że każdy kolejny zabieg przybliża mnie do odzyskania pełnej sprawności.

 

Przede mną jeszcze półtora tygodnia takich zabiegów. Codziennie będą powtarzane dokładnie te same procedury. Na razie nie wiem, jakie będą efekty całej terapii, ale staram się nie wybiegać myślami zbyt daleko w przyszłość. Wolę skupić się na każdym kolejnym dniu i wykonywać wszystko zgodnie z zaleceniami specjalistów. Mam nadzieję, że cierpliwość zostanie w końcu nagrodzona.

 

To już mój drugi raz, kiedy walczę z porażeniem nerwu twarzowego. Trzy lata temu problem dotyczył lewej strony twarzy, teraz zmagam się z prawą. Niestety, mimo upływu tak długiego czasu, lewa strona nadal nie wróciła do pełnej sprawności. Są rzeczy, których inni pewnie nawet nie zauważają, ale ja doskonale wiem, że nie wszystko działa tak, jak powinno. Dlatego rehabilitanci wspominają, że prawdopodobnie w sierpniu zostaną u mnie wdrożone masaże twarzy. Co ciekawe, masaże mają obejmować obie strony, nie tylko tę obecną, porażoną. Mam nadzieję, że pomoże to nie tylko prawej stronie, ale również tej lewej, która od trzech lat wciąż przypomina mi o poprzedniej chorobie.

 

Oczywiście cały czas ogromnym wsparciem jest dla mnie Radek. Każdego dnia towarzyszy mi podczas wyjazdów do ośrodka rehabilitacyjnego. Sama jego obecność sprawia, że czuję się spokojniejsza. Nie muszę martwić się o drogę ani o organizację całego dnia. Mogę skupić się na najważniejszym, czyli na walce o powrót do zdrowia.

 

Po powrocie do domu, jak zwykle, zajrzałam do Syriusza. Widok mojego ślimaka niezmiennie poprawia mi humor. Jego spokojne, niespieszne ruchy przypominają mi, że nie wszystko musi dziać się natychmiast. Czasem potrzeba wielu dni, a nawet tygodni, żeby zobaczyć efekty. Myślę, że dokładnie tak samo jest z rehabilitacją. Chciałabym obudzić się pewnego dnia całkowicie zdrowa, ale wiem, że moje ciało potrzebuje czasu. Dlatego staram się uzbroić w cierpliwość, wykonywać wszystkie zalecenia i wierzyć, że każdy kolejny dzień przybliża mnie do odzyskania pełnego uśmiechu.

Dodane 8 LIPCA 2026
42
Info

Tylko obserwowani przez użytkownika slimakihodowlane
mogą komentować na tym fotoblogu.


Facebook fanpage

Informacje o slimakihodowlane


Inni zdjęcia: :) dorcia2700Piecuszek slaw300JA *w promieniach słońca* xavekittyx1898 akcentovaZ synem ns35Grząsko !! bluebird11670. naginiii:) ns352026.07.14 photographymagic:* patrusia35gd