Photoblog.pl

Załóż konto

Wpis shesblonde

Dzisiaj jest 7 rocznica od założenia konta na fbl. 

Niby zwykły dzień, a jednak tak dużo się zmieniło odkąd tutaj jestem. 

Co roku dodaje jakiś 'specjalny' wpis i ten dzień jest dla mnie wyjątkowy. 

Ogólnie cały ten miesiąc ma dla mnie szczególne znaczenie. 

Nawet w swoje urodziny nie czuję się tak jak właśnie tego dnia.

Ten rok był trochę inny w porównaniu do poprzednich lat. 

Odnalazłam szczęście, poznałam miłość, która przynosi radość, a nie jak dotychczas ból i smutek. Zaczęłam akceptować siebie w pewnym stopniu, a to jest ogromny sukces. Ciągle pracuje nad porządkiem w swojej głowie, jest to czasochłonne ale widzę pomalutku jakieś skutki moich wysiłków. Próbuję zrozumieć jak działa życie zamiast od niego uciekać. Nie pogrążam się w smutku jak kiedyś. 

Potrzebowałam mnóstwo czasu na zrozumienie najprostszych rzeczy i nadal go potrzebuję, bo zrozumienie nie przychodzi mi łatwo. 

Ale w końcu mogę powiedzieć, że czuję się dobrze i spokojnie.

Wpis shesblonde

Chciałabym być tak silna jak ludzie myślą, że jestem. 

Naprawdę bym tego chciała. 

Wiecie, myślałam, że w końcu robi się dobrze. 

Poznałam faceta, zaczęłam wychodzić do ludzi, znalazłam mieszkanie i pracę. 

I wszystko poszło się jebać. 

Ludzie znów mnie przerażają, wyrzucili mnie z pracy, nie stać mnie na mieszkanie więc muszę z niego zrezygnować... 

Nie stać mnie nawet na papierosy. 

Nie mam pojęcia co mam robić. 

Jestem kurewsko zmęczona tą ciągłą gonitwą za życiem. 

Chciałabym się zatrzymać. 

Nie widzę swojego miejsca na tej planecie, ani rzeczy, które mogłabym robić i byłabym przez to szczęśliwa. 

Pół dnia przepłakałam. I połowę dzisiejszej nocy. 

Siostra mi dzisiaj powiedziała żebym zastanowiła się co robię źle i będę wiedziała jakich błędów nie popełniać ponownie. 

Ale kurwa, ja wszystko robię źle. 

Chciałabym nie być sobą. 

Wpis shesblonde

Wiecie co? Ostatnio denerwuje mnie ciemnota umysłowa cholernie mocno. Irytuje mnie podejście człowieka do człowieka od zawsze ale w ostatnim czasie jakoś zaczęłam zwracać na to większą uwagę.

 

Chciałam Wam powiedzieć, że wszyscy jesteście piękni. Niezależnie od tego czy macie jakieś niedoskonałości, jaka cyfra wyświetla się na tej przeklętej wadze, czy macie cellulit, rozstępy, krostki, blizny, piegi czy w jakikolwiek inny sposób odróżniacie się od innych. O to właśnie chodzi! Wyróżniajmy się, bądźmy sobą, nie wstydźmy się tego jak piękne ciało mamy. Każdy z nas jest wyjątkowy. Każdy.

I wiem, że jest mnóstwo debili, którzy karmią się, a wręcz szczycą się nienawiścią i jadem do innych ludzi. Mówią non stop straszne rzeczy na nasz temat. Ale hey, dlaczego oni to robią? Myślicie, że dlatego, że sami siebie kochają i są szczęśliwi. Otóż nie, oni sami siebie nienawidzą i hejtują innych po to by odwrócić uwagę od ich własnych kompleksów. Gdyby byli szczęśliwymi ludźmi nie rozsiewaliby nienawiści. Nie ma sensu skupiać się na tym co mówią inni.
Tylko Ty będziesz ze SOBĄ do końca życia i mam szczerą nadzieję, że pewnego dnia spojrzysz w lustro, głęboko w swoje oczy i zobaczysz tam czystą miłość do samego siebie.

Mam dla Was zadanie na dzisiaj. Zrób dzisiaj coś co Cię uszczęśliwia, relaksuje. Cokolwiek to jest. Czy jest to nałożenie maseczki na twarz, ładny makijaż, obejrzenie serialu/filmu, gotowanie, trening, czytanie książki, włączenie muzyki na cały regulator, śpiewanie, tańczenie, rysowanie, cokolwiek przyjdzie Ci do głowy. C O K O L W I E K. Zrób to nawet jeśli myślisz, że nie jesteś jakaś/jakiś super w danym temacie, po prostu się odpręż, wyłącz myślenie. Mogę się założyć, że poczujesz się lepiej.

 

I jeszcze jedno. W takie upały nie bój się założyć krótkich i lekkich ubrań. To Tobie ma być wygodnie, a nie innym, a nie ma chyba niczego gorszego w takie upały jak założenie długich leginsów, bo ludzie się gapią. Chuj z nimi, niech się gapią. Ważne jest, by się nie przegrzać i być w pełni sił i czuć się ze sobą dobrze.

 

Życzę wszystkim miłego dnia!

Wpis shesblonde
Jestem w Polsce. Ciągle czuję cholerną tęsknotę za konkretną osobą i liczę na to, że przypadkiem go niedługo spotkam. Nie napiszę do niego, ani nie będę chodzić w dawne miejsca. Zdecydowanie nie. To był mój przyjaciel, którego po prostu zabrakło w najważniejszym momencie. Nie obwiniam go za to, że chciał żyć swoim szczęściem. Po prostu to w jaki sposób to chciał zrobić mnie zranił. Czasami dobór słów jest ważniejszy od całej reszty. Staram się być dobrą osobą i mimo że ludzki gatunek jest czymś czego nienawidzę do szpiku kości to próbuję żyć z każdym w zgodzie, próbuję rozmawiać, rozumieć, współczuć, doradzać, słuchać. Być. On to wiedział. Przynajmniej tak mi się wydaje. Ale nie każdy taki jest, Niektórzy żyją zazdrością, manipulują, robią wszystko byleby dla nich samych było dobrze. Tyle mówi się o toksycznych relacjach. Każdy wie jak one wyglądają, a mimo to wplątujemy się w nie, uzależniamy i cierpimy przez to wszystko. I nie, nasza relacja nie była toksyczna. On się w taką wplątał, chyba. Pamiętam gdy na którymś wspólnym spacerze rozmawialiśmy o związkach. Było chyba 10 stopni na minusie. Nie czułam palców z zimna. Śnieg delikatnie się mienił w mroźnym słońcu. Zapytał się mnie o 3 podstawy udanego związku... Dla niego była to szczerość, zaufanie i zrozumienie. Myślę, że w każdej relacji ludzkiej to powinno być podstawą. Nie tylko w miłości ale i przyjaźni, rodzinie i koleżeństwie. W naszej relacji tego zabrakło, a mogłoby się wydawać, że nigdy tak się nie stanie. Zabawne jest to jak na nas wpływają niektórzy ludzie i dokąd nas prowadzą niektóre znajomości. Ostatnio widziałam go jesienią 2017 roku, pisałam z nim chyba ponad rok temu, a wydaje mi się, że to było wczoraj. Nie wiem skąd wziął się cały ten sentyment, zazwyczaj nie rozpamiętuje dawnych znajomości aż tak, ale musiałam gdzieś to z siebie wyrzucić i myślę, że to jest jedyne odpowiednie miejsce.

Wpis shesblonde
Znowu czuję bezsens swojej egzystencji. Niby jestem w tej Holandii i pracuję jak głupi, ale właściwie po co? Odrobię hajs pożyczony na wyjazd, zarobie trochę na mieszkanie w PL i co dalej? Nic. Nie mam żadnych perspektyw na przyszłość. Żadnych celów, pasji, okazji. Wszystko jest takie nijakie. Mogę albo znaleźć pracę z której się nie utrzymam albo zostać w domu rodzinnym i tonąć w swojej samotności, a jak skończą mi się pieniądze to płakać, że nie stać mnie na żarcie. Wiecie... ten wyjazd był niepotrzebny. Mam milion kontuzji przez prace fizyczną i dziwie się, że jeszcze mogę się ruszać. Nawet mama wysłała mi tone maści na to ale to nie działa, tylko wypalają mi skórę. Jestem zmęczony, tak dogłębnie. Słucham Catfish and the Bottlemen i absolutnie jestem zakochany w ich muzyce. Nie wiem co robić...

Wpis shesblonde
Przepracowałem w tym tygodniu 54 godziny. Ogólnie w pracy byłem o jakieś 6 godzin dłużej, ale to się nie wlicza do wypłaty. Jestem ledwo żywy i najchętniej przespałbym resztę weekendu. Jednak w planach na dzisiaj jest restauracja, bo siostra ma urodziny. Fajnie, bo przez dwie godziny będę wpierdalać wszystko co się da i ile się da. Rok temu tam byłem i próbowałem wszystkiego co było wege, ale teraz skupie się na sushi i pizzy. To będą piękne dwie godziny. Ogólnie to w tej restauracji jest chyba 5 kuchni świata, płaci się jakieś 30 euro za wejście na 2h i jesz ile chcesz, dopłacasz tylko za jakiś magiczny alkohol, ale piwo i wino jest za free. No i oczywiście jest jedna wysepka z samymi słodyczami i mają dwie kilku piętrowe fontanny czekolady. Taki mały raj dla zwykłych ludzi i piekło dla osób z zaburzeniami odżywiania. Chuja tam, nie mam już zaburzeń odżywiania. To dawno jest za mną. Może nie do końca, bo aktualnie jestem na etapie, w którym boje się wszystkiego co ma związek z odchudzaniem. Brawo Weronika! Z anoreksji przeszłaś na obżarstwo. Nie ważne. Pierdole głupoty ze zmęczenia. Waże 58kg. Pracuje fizycznie. Jeżdżę rowerem wszędzie albo chodzę pieszo. Nie pamiętam kiedy ostatnio tyle się ruszałem. Mało jem. Ostatnie pół roku leżałem w łóżku. I nadal jestem gruby.

Wpis shesblonde
Jestem w Holandii. Jakoś tak wyszło, że nie miałem lepszego pomysłu na zarabianie pieniędzy. Postaram się wytrzymać tutaj do końca maja, ale pewnie wyjdzie jak zwykle i ucieknę stąd o wiele wcześniej. Nie wiem, zobaczymy. Jem mało, bo nie chcę mi się gotować, musze nauczyć się jeść dużo warzyw i owoców. Aczkolwiek nie chcę się spinać pod tym względem, bo szybko sobie to obrzydzę i skończy się na zupkach chińskich jak zwykle.. Nie wiem, najpierw powinienem ogarnąć tryb dnia i pracy tutaj, jak wszystko wygląda czasowo itp. Do pracy mam 6km w jedną stronę i rower jako środek transportu, mam nadzieję, że przez to spadnie mi chociaż 3kg, na więcej się nie nastawiam, bo mój organizm nie działa tak jak powinien przez te wszystkie lata głodzenia się na zmianę z obżarstwem. Psychicznie narazie czuję się stabilnie, chociaż ostatnie tygodnie nie były najprzyjemniejsze. Nadal ciągle chodzę zmęczony. nie wiem czemu...

Wpis shesblonde
Żyje, chociaż wcale tego nie chcę.

Wpis shesblonde
Od prawie trzech dni nie wychodzę z pokoju, bez koniecznej potrzeby. Nie pojechałem na koncert, na który czekałem pół roku. Nie odpisuje na wiadomości. Nie jem. Nie czeszę włosów. Nie robię ze sobą nic. Leżę w łóżku, płaczę, oglądam serial, pale papierosy i czasami przysnę na dwie - trzy godziny. Nie mam na nic siły. I nikt nie rozumie, że to nie lenistwo, że czasami ja po prostu nie mam energii na życie. Nie wiem do końca, która jest godzina, ani jaki jest dzień. Co chwilę zapominam o tym, co przed chwilą zrobiłem i o czym myślałem. Nie pamiętam czy umyłem zęby po przebudzeniu, ani gdzie przed chwilą położyłem telefon. Chcę być sam. Bez zbędnych rozmów. Chcę schudnąć 12kg. Chcę przestać jeść na dobre. Chcę znów kontrolować swoje życie.

Wpis shesblonde
Jak ruszyć z miejsca i zacząć od nowa? Naprawdę chciałbym zapomnieć o wszystkim i zacząć życie od początku, jednak to chyba jest niemożliwe. Jak przezwyciężyć lęki i wszelkiego rodzaju przeszkody? Nigdy tego nie potrafiłem. Nie wiem czy mam na to siłe. Ostatnio ciągle zawieszam się w rzeczywistości, znowu wrócił do mnie ten stan, w którym nie rozumiem życia i nie wiem co robić.

Wpis shesblonde
Jestem okropnie zmęczony. Jest u mnie E i strasznie mnie przytłacza jej obecność. Jasne, lubię ją, jednak nie potrafię przebywać z kimś dłużej niż parę godzin. Nie lubie tego uczucia... Zmieniając temat.. Ostatnio stanąłem nago przed lustrem, moje ciało wydawało mi się w tamtym momencie obce, nie moje. Nie chodzi mi już nawet o te nadprogramowe kilogramy z którymi wciąż się męczę, a o to, że nie czułem żeby ciało kobiece powinno być moje. Nie wiem skąd te wszystkie myśli się biorą i dlaczego. Co jest ze mną nie tak?

Wpis shesblonde
Gdyby ktoś teraz wszedł do moich myśli i spróbowałby je przeanalizować to nie wiem czy by cokolwiek zrozumiał. Tkwię w jednym miejscu od bardzo, bardzo dawna. Niczego nie zmieniam, nie wiem czy ze strachu czy to przyzwyczajenie. Ciągle zastanawiam się co robić i jak już wpadne na jakiś pomysł to na starcie go odrzucam. bum. znów się zastanawiam. w kółko to samo. właściwie nie wiem czy chce ruszać z miejsca. nie jestem na to gotowy. może jednak się boję? wiecie co jest zabawne? to, że chciałbym poznać ciekawych ludzi, pogadać z kimś może nawet zaprzyjaźnić... ale ja wręcz nienawidzę rasy ludzkiej, czuję do nich odrazę, irytują mnie oni i wywołują we mnie wszystkie negatywne emocje... często mi przeszkadzają i niszczą plany. taka ironia losu. spokojnie, siebie nienawidzę dziesięć razy bardziej niż pozostałe 7 miliardów ludzi. nie wiem dlaczego o tym mówię. i dlaczego ten wpis tak skrajnie się różni od poprzedniego.

Wpis shesblonde
Chciałbym odpocząć od życia w czyichś ramionach.

Wpis shesblonde
Mam ochote zostać w łóżku do końca życia. Jestem ciągle zmęczony. Nie mogę na siebie patrzeć. Nic mi nie wychodzi. Chyba zapisze się na pole dance. Nie wiem co robić. Nie mam pojęcia.

Wpis shesblonde
Pobrałem dużo zdjęć, które kiedyś chciałem tutaj dodać, żeby się zmotywować do częstszego pisania. Niektóre mogą się powtórzyć z tymi sprzed x czasu, ale szczerze nie chce mi się sprawdzać co już tutaj było. Wczoraj miałem urodziny. Zablokowałem tę informację na facebooku. Dostałem życzenia tylko od najbliższych co wcale mnie nie zdziwiło. No i od M. co dało mi pretekst do napisania mu, że jest zwykłym kłamcą i ma w końcu zniknąć z mojego życia. Dojrzale się zachował i zablokował mnie na instagramie. Przeraża mnie społeczeństwo. Ogólnie jestem w tym momencie życia, że wiem co powinienem robić, ale nie mam pojęcia w jaki sposób to się robi. I nie mam na to siły. Nikt nie potrafi mi pomóc. I myślę, że powinienem się nauczyć gotować, bo moje umiejętności są bardzo ograniczone, a moje zdrowie potrzebuję nieco więcej niż mu daje. Ot, taki krótki wpis. O dziwo mniej depresyjny niż zwykle.