Photoblog.pl

Załóż konto

 

2018/12/06   

 

« następne   poprzednie »
Powiększenie

"...and when a man is tired of London, he is tired of life; for there is in London all that life can afford."

 

Oh, how I've missed you England. I za tym tłuściutkim śniadaniem, po którym nie jest się głodnym do trzeciej po południu.

Sales pundits z The May Fair wiedzieli, jak dobrać cytat. Na miły Bóg, cóż za miasto. I co za podziemie. Underground jest jak druga metropolia, słowo daję. Nie miałam pojęcia że można zejść na dół nawet dziurą wydupconą niemal na środku Trafalgar Square. Poważnie, Nelson spogląda na nią ze szczytu swojej strzeżonej przez cztery lwy granitowej iglicy. Jeszcze nie wie, że francuski strzelec z Redoutable zabije go wkrótce pod Trafalgarem.

Już wiem skąd skąd ten ich świr na punkcie monarchy - widziałam w Tower klejnoty koronne. W czeluściach Westminster Abbey sarkofag Marii, królowej Szkotów, na deskach Her Majesty's Theatre 'Upiora Opery', w The National Gallery dzieła Rafaela, a w British Museum egipskie mumie zabalsamowane kilka tysięcy lat temu. Nie starczyło już czasu na dogłębne obadanie zbiorów NHM, a Downing St nie dało rady przejść, gdyż zamknięto ją z całą pobliską okolicą. Owej listopadowej niedzieli zmianie warty miała towarzyszyć kilkugodzinna parada konnych gwardzistów z finałem pod Buckingham Palace, zdążyłyśmy ino rzucić okiem na zachwycającą grę czerni, bieli i czerwieni - kare konie z The Royal Mews, płowe pióropusze na lśniących hełmach i szkarłatne mundury w świetle jesiennego słońca. Olaboga. Taka piękna pogoda, tak mało czasu. Przywiozłam tylko jedną torbę łachów z Primarka, a planowałam co najmniej trzy. Mimo wszystko nie jest źle. Za podobne pieniądze w polskich haendemach mogę dostać podławy żakiet i majtki z golfem. Cutty Sark był za daleko, The London Flea jeszcze dalej, na Kew Gardens nie wystarczyło dnia. Obyło się bez imprezy w sobotę, gdyż nogi weszły mi do dupy, i musiałam ją umieścić w hotelowej wannie na trzy godziny.

O.: Gdzie jesteś, co robisz?

J.: Idziemy Hyde Parkiem i oglądamy jak się bawią ludzie. Ładna pogoda, słońce, dużo psów, football coache przeganiają wczesnoszkolnych gówniaków po pagórkach, sporo jeźdźców w rajtrokach od Ralpha i Balmain na koniach wartych więcej niż twoje Infiniti, ale kilku świrów na przykład pływa sobie razem z ptactwem w Serpentine. Jest 14 stopni!

O.: Przemów do nich.

J.: Speaker's corner jest po drugiej stronie, a ja i tak nie mam nic do powiedzenia.

O.: Było wziąć matkę.

Zdążyłam już prawie zapomnieć, jakie fajne ludzie latają na tej trasie. Niewiele się zmieniło przez ostatnie parę lat. Jeden dres na dupie, drugi w plecaczku z zapasową parą majtek. Pasy seriami rozpinają się podczas kołowania, sztuczny tłum blokuje flow zarówno przy boardingu jak i wysiadaniu, ubaw wśród pasażerów budzi członek załogi o azjatyckiej urodzie, a pierwszy oficer Thomas dostaje gromkie owacje podczas lądowania. Aż żem dowcip wymyśliła. 'Twoja stara klaska w samolocie'. Bardzo się z niego cieszyłam i długo mnie bawił. Lubię się śmiać z własnych żartów.

 

***

J.: Yrh. Jak się pani czuje?

I.: Ja? Yh. Nienajgorzej. A pani?

J.: Jest jak w cholernym czyśćcu.

I.: Uh. Wyobrażam sobie. Śniło się pani coś jak budzili?

J.: Że stałam na dworcu z anestezjologiem. Coś do mnie mówił.

I.: Dworcu?

J.: Na stacji Victoria. Parę dni temu wracałam z niej na Stansted.

I.: O. Victoria. Mieszkam w Londynie.

J.: Tak podejrzewałam. Kiedy panią przywieźli z bloku, mamrotała pani: 'a czemu tu wszyscy po polsku gadają?'

I.: Tak? Yrh. Nie pamiętam.

<Wściekła pielęgniarka wbiega na salę>

P.: MYSZECZKI!!! Nie roz-ma-wia-my!

Miała jak najlepsze intencje, ale nie powinna nam była włączać 'Pytania na Śniadanie' przy zmianie kroplówki. Pokazali akurat jakiegoś małego napakowanego kolesia z hantelkami, który nadupcał energiczny workout, a potężna laska po jego prawej rozpaczliwie próbowała za nim nadążyć. Motywował ją zachęcająco tekstami typu: 'wypinamy mocno rzyć', albo 'a teraz pokazujemy cy-ce', przy którymś z kolei zaczęłyśmy się tak śmiać, że pani A. zbladła jak prześcieradło, przełączyła prędko kanał, i poczęła sprawdzać, czy aby nie poszły nam szwy.

 

***

Bezskutecznie szukać parę miesięcy odpowiedniej wełny w tartan na elegancki szkocki plaid, po czym przypadkiem znaleźć na allegro nienoszone poncho JOHNSTONS OF ELGIN za dwie stówki w wariacji klanowych barw Mackenzie. Nie mam zielonego pojęcia, jak ja to robię.

 

***

A jutro annual Christmas Dinner.

Motyla noga. A steaming pile of pants, as it were.

Brak komentarzy

Najnowsze wpisy

Wpis scorpia

20/06/2019 1:59:25

Wpis scorpia

17/06/2019 3:12:31

Wpis scorpia

15/06/2019 0:38:31

Wpis scorpia

09/06/2019 14:07:43

Wpis scorpia

12/05/2019 13:59:25

Wpis scorpia

03/05/2019 11:14:40

Wpis scorpia

14/04/2019 15:31:26

Wpis scorpia

23/03/2019 20:47:01

Wszystkie wpisy