36
Trzydzieści sześć lat temu rozpoczęła się w mojej rodzinie historia, która miała trwać o wiele dłużej niż tylko dwadzieścia lat. Z niedowierzaniem patrzę dziś na tę liczbę na te 36 i próbuję ją dopasować do Twojej twarzy, do tej pięknej, pełnej ciepła buzi. Niestety nie potrafię tego zwizualizować, nie potrafię przekroczyć tej granicy. Dla mnie wciąż jesteś sobą piękną, roześmianą od ucha do ucha dwudziestolatką.
Tak wiele Cię ominęło... dosłownie wszystko. Zmieniły się ulice, które kiedyś tętniły życiem, te, po których jako dzieci biegaliśmy beztrosko. Mają teraz inne barwy. Nawet nasz dom, choć wciąż ten sam, brzmi inaczej bez Twojego głosu. Świat się zmienił, ludzie się zmienili, technologia poszła naprzód. To wydaje się banalne, ale myślę, że nawet dzisiejszy telefon zrobiłby na Tobie niemałe wrażenie. W końcu i my się zmieniliśmy fizycznie posiwieliśmy. Ty jednak pozostałaś nietknięta przez czas. Jesteś wciąż w swoim pięknym śnie, zatrzymana w 2010 roku. Na zawsze młoda, na zawsze piękna, zatrzymana w biegu, którego nie zdążyłaś dokończyć.
Los brutalnie zamknął przed Tobą drzwi, przekręcił zamek i nie pozwolił Ci iść dalej. Kompletnie się z tym nie zgadzam, mimo że upłynęło już tyle lat. Po długim czasie poszukiwania odpowiedzi na serię pytań dlaczego?, dawno temu zwątpiłem w sens ich zadawania. Bo za co to wszystko? Za młode, dobre, ciepłe serce? Za szczery i serdeczny uśmiech? Za wspaniałomyślność w tak młodym wieku? A może za to, że chciałaś dobrze dla tylu osób, że aż zapomniałaś o sobie? Ten tragiczny finał był, jest i będzie pozbawiony sensu. Ale on się wydarzył, wydarzył się w naszej rodzinie, wydarzył się nam. Tyle lat temu, a wciąż towarzyszą temu tak intensywne emocje.
Wierzę głęboko, że choć nasz świat płynie, to ten Twój nie liczy czasu ani lat. On po prostu jest najpiękniejszym miejscem z Twojego życia, najpiękniejszą polaną, na której możesz w każdej chwili nas przywołać i na której jesteś tak szczęśliwa, jak tylko się da.
Choć to Twoje urodziny, mam życzenie, które wysyłam tam, gdzie jesteś do naszego domu, w którym wszyscy jesteśmy w komplecie. Tylko Ty znasz jego treść. Chcę Ci podziękować... ponownie, za te wspólne lata dzieciństwa, które były najpiękniejszą przygodą mojego życia. To był czas beztroski, taki rozgrzewający żar w sercu, którego nie da się zastąpić niczym innym. Dziękuję Ci za całe ciepło, którym mnie otoczyłaś. To wszystko ma swoje konsekwencje tu i teraz jest schowane we mnie głęboko i mocno pielęgnowane. Dziękuję Ci za to!
12 maja nigdy nie zwyciężył,
ponieważ wciąż Jesteś Tu. Zawsze Tu byłaś.