Photoblog.pl

Załóż konto
Dodane 20 MARCA 2021 ze strony mobilnej
Wyświetleń: 406

W skrócie: po dwóch epizodach braku odpowiedzi po wyświetleniu napisałam, że przepraszam, jeśli napisałam coś nieodpowiedniego. On odpisał niedługo później, że to on przeprasza za nieodpisywanie i że mu przykro, że mi przykro. Odpisałam niemal dobę później, że mi przykro, bo poczułam się zignorowana, ale ze też głupio mi, że się narzucam, kiedy on ewidentnie nie ma siły ani ochoty rozmawiać i przepraszam.

Oczywiście, wyświetlił, ale nie odpisał. Wpadłam w histerię, zaczęłam pisać z psycholożką i dałam jej spokój dopiero po 23. Płakałam, łzy mi płynęły, dzisiaj zresztą też co jakiś czas płaczę. Nie mam na nic siły, leżę pod kołdrą, wypiłam trochę likieru i dziwnie się czuję, chyba zaraz pójdę spać. Kiedy się budziłam po nocy czułam się przez chwilę lepiej, ale zaraz przypomniały mi się te wszystkie okropne uczucia. Teraz mam nadzieję, że popłaczę maksymalnie tydzień i jakoś mi przejdzie. Psycholog bardzo mi pomogła. To aż smutne, że na nikogo, poza kobietą, której płacę i która jest do tego przygotowana, nie mogę już liczyć.

Na ten moment rozważam wywalenie go ze znajomych, ale znów mam wątpliwości. Byłego tak wywalałam i znów zapraszałam, zanim nie wyrzuciłam na amen (i chyba dobrze, że to zrobiłam), boję się, że w tym przypadku zrobię to samo. Dziwnie mi z tym wszystkim, najgorsze jest to, że czuję, jakbym coś straciła - na początku znajomości wydawało mi się, że on jest jakoś trochę zainteresowany, że mnie lubi itp., ostatnio zaczęłam sobie nawet wkręcać jakieś miłosne historie, a tu taka akcja... Ale to nie pierwszy raz, kiedy nie odpisał i zamilkł na długo. W sumie to i tak dobrze, że jakoś potrafiłam doprowadzić do tego, że 'postawiłam sprawę na ostrzu noża' i teraz już mogę spokojnie się zbliżać do wyjścia (jak to ładnie ujął Marcin Świetlicki) i próbować zamknąć te znajomość na zawsze.

 

Z innych bolączek: ciągle się kłócę z babcią, a wydawało się, że idzie ku lepszemu. Parę moich tekstów o potencjalnym zaprzęgnięciu kuzyneczki do sprzątania i foch babciny gotowy. Nie wiem, kiedy się to skończy, ale rozważam już wyjazd do Warszawy. Mama mówi, żebym nie jechała, koronawirus itp., a ja po prostu mam dość tej ciągłej krytyki, niezadowolenia, 'próśb', które brzmią mniej więcej jak 'K., pójdziesz i posprzątasz, zrobisz tamto' (co ona, przyszłość zna, ma szklaną kulę? Od dziecka się uczy ludzi, że jak się chce, żeby coś zrobili, to się ich prosi... A ona na moje uwagi odpowiada, że ciężko mi będzie w życiu i pyta z przekąsem, czy ma mówić 'czy łaskawie zgodzisz się zrobić to i to'), wyzywanie od chamek i pretensje, że przeniosłam jej rzeczy w inne miejsca, żeby zmieścić w pokoiku trochę swoich. Sama mnie tu chciała, a teraz jestem problemem. Gdyby nie to, że wirus, że nie sądzę, żebym znalazła w Warszawie pracę i że średnio mnie stać na opłacanie tego mieszkania w Wawie, pewnie bym się nawet nie zastanawiała i spieprzała...

 

Ciekawe, czy ten chłopak ma dziewczynę. Psycholożka napisała, że wygląda na takiego, co jest w związku i się rozgląda, czy coś w tym stylu. A we mnie się coś burzy: jak to, woli jakąś inną? Jakim prawem mnie odrzuca? Jak może mu nie zależeć?

A no, sęk w tym, że może. Ale dopóki nie zbuduję mocnego poczucia własnej wartości i przekonania, że może być mi dobrze ze sobą i bez nikogo, będę pewnie cały czas przeżywać tak fatalnie takie odrzucenia.

Idę spać, chyba się trochę upiłam. Trochę mi szkoda dnia, bo jeszcze jest w miarę jasno, a potem to już w ogóle ciemnica będzie i wszystkiego mi się odechce. Ale cóż.

 

 Tak w ogóle, to wyświetlił moje relacje na FB dzisiaj. No i co o tym myśleć? 

 

Zarejestruj się teraz, aby skomentować wpis użytkownika relativities.
lzejszadowakacji Ja też poza psycholożką nie mam nikogo z kim mogę porozmawiać.
21/03/2021 15:35:52
relativities :(
23/03/2021 1:09:21