>
Niewiele pamiętam.
Może tylko to.
Parę chorych, niezbyt trzeźwych zdań.
Poczucie wypalenia, wypompowania.
Złoto i czerwień plątające się przed oczami.
Masę przesady.
Idiotyczne wymysły, których nie powstydziłby się artysta w końcowej fazie schizofrenii, kiedy to już tylko bawi się iluzjami i ucieka od nich, gdy gryzą.
Mleko i chleb.
Duchotę.
Ulubioną koszulkę.
Herbatę w parku.
Zimno.
Krótki, niewygodny sen o tym, że jednak coś istnieje.
I jeszcze pamiętam przyjaciela Nic, wokół którego kręci się moje życie, który szczelnie zapełnia mój czas.
I Nic więcej.
Sadness is a cloud.
A cloud.
A small, grey cloud.