Photoblog.pl

Załóż konto

Umrę tak, jak chcę. 

2019/06/16   

Czas jak rzeka...

« następne   poprzednie »
Czas jak rzeka...
Powiększenie

                    Pierwszy wpis nowej ery. Nowego toku myślenia. Co się stało? Rzeczywistość się stała. Dlaczego tak? Nie da się jednoznacznie powiedzieć. Nie przepadam za rapem, ale akurat ze słowami jednego rapera muszę się zgodzić:

"Odbij od tych dla których nic nie znaczysz,

nie zatęsknisz za nimi spróbuj a zobaczysz."

Odciąłem się więc od osób (osoby?) dla których nic nie znaczę. Niemalże odciąłem się dosłownie, ale o tym potem. Postanowiłem nie zabiegać więcej o coś, co mnie niszczyło. Toksyczne relacje już nie dla mnie. Nie, nie jestem bez winy ale w większości to ja miałem mieć poczucie winy i chociaż co i rusz rzucany w kąt bez konkretnego powodu, to ja miałem biegać i się starać. I tak robiłem. Bo mi zależało. Ale dość tego. Nie będę już zabawką. Teraz ja się będę bawił. Znajdę sobie na szybko kogoś do łóżka i będę udawał szczęśliwego. Słowo klucz - udawał. Zrobię dokładnie tak jak... nie, nieważne. Nikt. Nie chcę bajdurzyć, że powinienem być sam zaciągnąłwszy zaraz po rozstaniu kogoś nowego do łóżka. Nie chcę być sam. Zresztą, czasu minęło dość sporo. Wystarczająco dużo.

Zmiana tematu.

Na smutki najlepsze zakupy. Więc sprezentowałem sobie nowy kask. Że o rękawicach nie wspomnę. A co. HJC FG-ST. Czarniuteńki, z blendą. Dokładnie taki sam kupiłem rok temu. Dla kogoś kto miał już zawsze być, a kto już nigdy nie będzie.

Nieważne, jebać to.

Nowe horrory w kinach, wesele za pasem, a tu nie ma z kim... Ale teraz to kwestia kilku dni. Ogarnę się i kogoś sobie przy okazji. Nie, nie na chwilę.Na stałe.

Muszę się pozbyć starych nawyków. Wlazłem w tym tygodniu do Bruckenrasthaus Frankenwald na dawnej granicy między między RFN i NRD. Tylko do wc. A z przyzwyczajenia jak tylko zobaczyłem pamiątki kupiłem przylepkę na lodówkę. Po co? Komu? Nie wiem. Stare, niepotrzebne nawyki. Z czasem znikną.

To z pewnością nie jest dobry okres w moim życiu. Dwa tygodnie temu podczas powrotu ze zlotu w motocyklu rozsypały mi się łożyska w tylnym kole. Przy sporej prędkości na wąskiej drodze. Na szczęście mam dwudziestoczteroletnie motocyklowe doświadczenie i wybroniłem się przed glebą. Ale motocykl ucierpiał. Felga tył, zacisk, wahacz. Bolało. W trakcie transportu do domu jeszcze była przygoda i niestety moto jednego boku nie ma. Roboty kupa. A ręce niestety niezdolne chwilowo do pracy. Cięcia i siniaki z początku tego tygodnia goją się szybko, zaś moja głupota triumfuje. Ale to już za mną. Lapek też postanowił się spierdolić. Na wszelki wypadek, jakbym miał za mało problemów. Moje huśtawki nastrojów humory nie pozostały niezauważone. Znajomi w liczbie kilku stwierdzili, że mogę mieć depresję. Bzdura. Czasem po prostu jest mi tak smutno, że nie radzę sobie. Kto w życiu nie był smutny niech pierwszy zrobi nacięcie.

Pozostaje sprawa gróźb w moją stronę ze strony nowego kolegi kogoś, kto nigdy już nie będzie. Tego nie odpuszczę i skończy się to mordobiciem. W dupie mam kto komu wpierdoli. W imię zasad, jeżeli ktoś ci oczy mydli to ja te oczy przemyję i prawda ujrzy światło dzienne. U mnie nic nie ginie. Żaden sms, mms ani nic z innych źródeł. Prawda może żyć bez człowieka. Człowiek bez prawdy nie może. Potem niech sobie żyją w kłamstwie, ale dopóki jest w to mieszana moja osoba, prawda wyjdzie na jaw.

Wyjebane mam na fałsz.

I tyle na dziś.

https://www.facebook.com/Roberto-Verde-1494283517567513/?eid=ARBZX7Zy7pJzWQoOT8EITXdYzHx2J4xaR0uvF3jVQm_qMVIJEwlMqKqXTIOPvETW3fj5BzJg9a6cvMMq

Brak komentarzy

Najnowsze wpisy

Czas jak rzeka...

 

Koniec.

 

Drzewo.

 

Droga się pogorszyła...

 

Znowu na zakręcie...

 

Pajęczość kobiety.

 

Deszczowa noc.

 

Wspomnienie lata...

 

Wszystkie wpisy