photoblog.pl
Załóż konto

Nie. Choć może się wydawać inaczej, moja buźka nie wróciła jeszcze w pełni do normy. Oczywiście, poprawa jest ogromna, bowiem jeszcze dwa miesiące temu nie mogłam sobie pozwolić na szczery, szeroki uśmiech. Nie mogłam też zmrużyć lewego oka, powieka nie była w stanie się domknąć. Po blisko pół roku bolesnej, zafajdanej gehenny moja facjata drobnymi kroczkami zaczynała wracać na swoje miejsce. Pamiętam doskonale, iż zaczęło się od delikatnego drżenia w lewym kąciku ust. To drżenie zaczęło obejmować stopniowo i nieśpiesznie resztę policzka. W końcu doszło do tego, że lewe oko zaczęło się domykać, a uśmiech stał się symetryczny. Przestałam też potrzebować tego wrednego, nieprzyjemnego plasterka. 

 

To chyba jednak nie koniec mojej walki z porażeniem nerwu twarzowego. Dziś zauważyłam, że nie jestem w stanie wydąć lewego policzka. Nie wiem, czy to coś nowego, czy coś, na co do tej pory nie zwracałam uwagi. Tak czy siak, moja buźka nadal nie jest w pełni sprawna. Postanowiłam wrócić do domowej rehabilitacji. Przedwczoraj ogrzewałam mordkę poduszką elektryczną. Dziś rano wygłupiałam się do lustra. Nie wiem, czy mi to w czymkolwiek pomoże, ale zawsze warto mieć nadzieję. Kto wie, może facjata potrzebuje jeszcze trochę czasu, abym odzyskała nad nią pełną władzę...

 

Tak, nie mam wyjścia - muszę uzbroić się w cierpliwość. Najważniejsze, że na zdjęciach wyglądam w miarę normalnie. No i mogę uśmiechać się do ludzi; wprawdzie lekko niesymetrycznie, ale jednak jest to widoczny uśmiech. Między połową października a wstępem lutego mogłam tylko pomarzyć o bananie na twarzy. Dziękuję opatrzności, że było mi dane zapanować nad lewym kącikiem ust. To bolało mnie najbardziej - niemożność uśmiechania się. Brakowało mi pogodnego wyrazu mordki.

 

Cóż, muszę stwierdzić, że dobre to niż nic. Wierzę, że nadejdą czasy, kiedy odzyskam kontrolę nad lewą stroną policzka. Wierzę, że górna powieka przestanie opadać. Właściwie to tylko ona stanowi największy problem w tej chwili. Gdyby nie ona, nie byłoby najgorzej. No, dobrze, szkoda jeszcze, że nie do końca mogę zrobić dziubek. To też odkryłam dopiero dziś... Nie mam pewności, czy ten dziubek był tak krzywy od początku mojej walki z porażeniem. Cóż, nie sądzę, żeby niesymetryczność ust wzięła się tak nagle, znikąd. 

 

No cóż, mogło być o wiele, wiele gorzej. Po co martwić się czymś, na co nie ma się większego wpływu? Po co się zadręczać sprawami, nad jakimi nie posiadamy kontroli? Widocznie tak ma wyglądać moje życie. Nie jest mi dane istnieć w spokoju i błogości. Zrozumiałam, że nie mogę uwolnić się trwale od problemów zdrowotnych. Takie jest moje przeznaczenie. Muszę wziąć na grzbiet ten krzyż i kontynuować wędrówkę. Staram się wierzyć, że po śmierci będzie mi miło i przyjemnie. Bo żywot, niestety, zbyt przyjazny dla mnie nie jest.

 

Cóż, nie poddaję się jednak. Trwam dalej. Stawiam kolejne kroki na tej wyboistej, krętej ścieżce. Czasami jest okrutnie pod górę, ale cóż począć? Ufam, że pewnego razu będzie z górki. A żeby mogło być z górki, to najpierw musi być pod górkę. Wierzę, że tak to wszystko jest skonstruowane. Tak, taki musi być Boży zamysł. Bo wierzę w istnienie jakiegoś demiurga, powtarzam to do znudzenia.

 

Pożyjemy, zobaczymy. Będę skrupulatnie obserwować twarz. Będę prosiła opatrzność, aby pozwoliła mi w pełni odzyskać facjatę. Stan, w którym tkwię, jest niezwykle bolesny. Nie fizycznie, tylko mentalnie. Cóż, mimo wszystko usiłuję wierzyć, że pewnego poranka obudzę się z jeszcze rozleglejszym uśmiechem na twarzy. Cieszę się jednak, że nastąpiła tak znaczna poprawa. Choć do pełnej sprawności brakuje około piętnastu procent, to raduję się, że progres jest tak wyraźny. Ufam, że odzyskam zupełną władzę nad policzkiem. Ufam, że oko zacznie się szerzej otwierać.

 

Hm, cóż za ironia losu, tak na marginesie... Jeszcze do niedawna miałam kłopot z niedomykającą się powieką. Teraz ta sama powieka zamyka się aż za bardzo... Liczę na to, że wkrótce ten defekt minie. Dobrze, że na zdjęciach tego nie widać. Pielęgnuję w sobie nadzieję, że i pod tym względem wkrótce się polepszy. Nie ma wyjścia, musi być dobrze. Muszę odzyskać twarz, tak jak muszę wrócić do zdrowej, estetycznej sylwetki. 

Dodane 18 KWIETNIA 2024
58
Zarejestruj się teraz, aby skomentować wpis użytkownika plastikowegwiazdy.

Informacje o plastikowegwiazdy


Inni zdjęcia: H. xszaracodziennosc:) natalka89rok... mojprywatnychaos... mojprywatnychaos... mojprywatnychaos... mojprywatnychaos... mojprywatnychaos... mojprywatnychaos... mojprywatnychaos... mojprywatnychaos