Photoblog.pl

Załóż konto

Wpis pecusky

Czy ktoś to w ogóle czyta? Odezwijcie się w komentarzach, peace.

Wpis pecusky

Ziemia to pudło, w którym żyć trudno,
Jeden ma wszystko, drugi ma gówno.

 

hejcześćsiemanko!

no elo

no elo

no elo

Miłość?

Miłość?

Miłość?

sorry, to nie dla mnie.

adsyfajsdf

adsyfajsdf

asjudihfbsadnfkas

tyle na temat, dziękuje

Wpis pecusky

meeega!

 

AUTORKA

Wpis pecusky

bijacz

dafak

dafak

kiedyś była panna

kochałem ją mocno

chciała odkrywać ze mną świat

lecz jak zawsze coś się zjebało

panna mnie zostawiła

osobno zyliśmy kilka miesiecy

spotkaliśmy sie na nowo, popatrzałem na nią

uśmiechnąłem się i sytuacja sie powtórzyła

 

bujna wyobraźnia synek!

hehehszki

hehehszki

i ten system który nazywany jest "miłością" poległ, jest nic nie wart.

Wpis pecusky

Chciałbym móc mieć kogoś, kto by był obok nawet w najgorszej chwili,

mieć kogoś, kto by znikąd przyszedł nawet gdybym krzyczał, żeby nie przychodziła,

mieć kogoś, kto by był tak po prostu, nie przez coś,

mieć kogoś, kto by się mną chwalił, kochał mnie bardzo mocno..

po prostu mieć kogoś kto by mnie szanował i kochał.

Strony www

Strony www

-"Odpowie";"Instagram";"Photoblog";"Facebook"-

 

Strona, która jest dla "gimbusów" czyli 'odpowie.pl'. Mówiac szczerze, mając swoje naście lat poznałem dziewczyne, nie wiem czy mogę nazwać ją "fejkiem" skoro miała swoje zdjęcie, lecz podała inną miejscowość. Poznałem ją przypadkiem. Jak pisaliśmy, zapytałem jej, dlaczego mnie z kilkoma sprawami okłamała po czym odpowiedź była dziwna... "powiedziałam Ci, że mam dziecko, bo chciałam zwrócić Twoją uwagę" - śmieszne prawda? Nawet gdyby nie to to bym jednak zwrócił uwagę. Sprawdzam większość profili, które mi komentuje/lajkuje/fapkuje profile gdziekolwiek, sprawdzam - może coś fajnego sprawdze, lajkne czy skomentuje. Wracając do tematu tej dziewczyny. Pisałem z nią 4 lata. Z tego ONA przez 0,5s. mnie widziała - nic nie zrobiła.. Nie mam jej tego za złe, rozumiem - strach, stres czy cokolwiek. Sam niewiedziałbym co mam zrobić. Podejść? Może to nie ona? Krzyknąć? A czy mnie usłyszy? Nie wiedziałbym nic. Mając nadzieje, że kiedyś ją spotkam żyje dalej. Wiem gdzie mieszka, punkt dla mnie. Ale nie znam ulicy nic. Minus... Może kiedyś się spełni jedno z moich marzeń i się z nią zobacze. Trzymam kciuki!

kkkkkk

kkkkkk

 

 

 

"" Przyjechałaś jakoś po 11 do mojego miasta. Byłaś u swojej przyjaciółki w ferie. Przyjechałaś i był to jeden z najlepszych dni w moim życiu. Ten dzień był cudowny. Byliśmy razem od 11 jakoś do wieczora. Wyszliśmy na dwór, chodziliśmy po mieście, usiedliśmy na ławce i tak siedzieliśmy. Patrząc Ci w oczy chciałem coś więcej niż głupie przytulenie. Spełniło się - pocałowaś mnie. Uśmiechnąłem i dałem Ci buzi w polik. Cały stres przeszedł po mnie jak woda wylatuje z kranu. Dostałem prezent od Ciebie - mimo, że poiwnienem sam Ci coś dać. Dostałem pluszaka, śpi ze mną. Chciałaś, żeby ten dzień się nie kończył - był to jeden z dłuższych dni w roku. Przyszliśmy do mnie i włączyłem film. Film dość ciekawy nie był jak Twoje usta. Te czerwone, namiętne usta mówiły jak bardzo tej osobie, z której ten głos się wydobywał jak bardzo się podobam. Pocałowałem je bardzo, przytuliłem, uśmiechnąłem się i w myślach podziękował Bogu, za to, że mogłem Ciebie spotkać. To był czysty przypadek. Myślałem, że nikogo już nie spotkam, że czarna chmura z nad mojej głowy nie zniknie, a jednak. Uszczęśliwiałas mnie na każdym możliwym kroku. To teraz był dla nas świat, pokazywaliśmy sobie to, czego nikt inny nie widział. Ty mi jak można kochać a ja Tobie jak bardzo można ufać. Zakochałem się w Tobie po uszy, nie widziałem nic innego poza Tobą. Po pewnym czasie powiedziałaś "Kocham Cię", w myślach się rozpłakałem i nie byłem wstanie Ci odpowiedzieć tym samym... ""

rsrsrsrs

rsrsrsrs

Ta dziewczyna powiedziała mi wszystko... nie wiem dlaczego ale kazałem Ci po prostu... wyjść z sali i nigdy nie wracać. Zrobiłaś to, czułem, że się uśmiechałas jak to robiłaś. Dostałem w tamtym czasie nóż w plecy... Ale wiesz co? Teraz....

 

Teraz otworzyłem oczy, zobaczyłem ile tak na prawdę wokół mnie ludzi było. W tle leciała nasza piosenka, przyszła przyjaciółka mojej siostry, której zawsze się podobalem. Dopiero w tamtym momencie zobaczyłem jaki ona ma cudowny charakter. Dopiero wtedy zrozumiałem, ze zasłaniałaś mi wszystko. Byłaś jak ta cała śmieszna choroba. Odeszłaś a ta choroba razem z Tobą. Mogłem już rozmiawiać, śmiać się, byłem bardziej uśmiechnięty. Dochodziły mnie słuchy, że ten chłopak Cie zdradza... ale wszystko mi już było jedno z Toba. Matwić się martwiłem, byłaś dziewczyną... moją dziewczyną, z którą byłem ponad 12 miesięcy. Nigdy bym nie pomyślał, że można wyjść z ciężkiej choroby poprzez odejście kogoś, kto znaczył dla mnie bardzo wiele, a jednak. Po pewnym czasie przyjaciółka siostry zaoferowała mi, że może mi pomóc w ogarnięciu domu po tym jak szybko się spakowałaś i odeszłaś do innego. Nie mając siły i chęci samego tego robić, usiadlem na łóżku i po nią zadzwoniłem. Przyszła jakoś po 30 minutach i pomogła mi sprzątać ten bajzel, który zostawiłaś. Ona wstała (przyjaciółka siotry), przytuliła mnie tak bardzo, czule, miło... nie wiedziałem co się dzieje... pocałowalem ją w polik w podziękowaniu za pomoc. Powiedziała tylko tak..."jeżeli ktoś ma być na dobre i na złe, to właśnie teraz obok jest". Po chwili myśleniu i patrzeniu się w sufit leżac na łóżku zrozumiałem o co jej właściwie chodzi. Kazałem jej się położyć, zaproponowałem, żeby mieszkała ze mną. Mając już 18 lat mogła robić co jej sie podoba. Ale też zapytałem jej rodziców o zgode... Wszystko zaczeło się układać po mojej myśli. Do teraz jesteśmy razem i mamy plany na przyszłość.

rrsrsrsrs

rrsrsrsrs

Zobaczylem tam wiadomości, w których wynika, ze juz z kim się spotykasz. Potraktowałaś mnie jak zwierze na wykończeniu... Chciałem, zebyś jak najszybiej........

 

 

Chciałem, żebyś jak najszybciej mi to wszystko wytlumaczyła, nie miałem siły nawet wycierać łez. Płakałem jak dziecko - Ty powiedziałaś, że to tylko znajomy, lecz wiadomości były inne. Za moimi plecami byłaś z kimś innym. Mnie traktowałas jako... takiego drugiego, tego gorszego. Do którego mogłas zawsze przyjść, który zawsze będzie obok. Wstałaś, schowałaś telefon i wyszłaś. Nie miałem sił żeby Cie zatrzymać, więc pozwoliłem Ci odejść. Nikt do mnie przez tydzień nie przychodził bo nikt o tym nie wiedział. Moja mama mówiła, że wyjechałem. Tylko ona się marwiła razem z moją kochaną siostrą. Tylko one dwie wiedziały, że jestem w szpitalu i jest ze mną krytycznie. Później przeprosiłem wszystkich znajomych za to, że im nie powiedziałęm o tym co ze mną jest nie tak. Przynieśli mi laptopa, telefon, kwiaty - zrobili ze mnie małę dziecko... nawet tak się czułem jak zaczeli mnie wszyscy przytulać i użalać się nade mną - to było nieco dziwne. Ale nic, jakaś dziewczyna przyszła z moją siostrą. To była dziewczyna chłopaka, z którym kręciłaś. Powiedziała mi wszystko, że dzień w dzień do 16-17 byłaś u niego a u mnie od 17:30 zazwyczaj byłaś z wymówką, że lekcje tak Twoje się kończą. Ta dziewczyna powiedziała mi wszystko... nie wiem dlaczego ale kazałem Ci po prostu... wyjść z sali i nigdy nie wracać. Zrobiłaś to, czułem, że się uśmiechałas jak to robiłaś. Dostałem w tamtym czasie nóż w plecy... Ale wiesz co? Teraz.................. CDN

rsrrsrsr

rsrrsrsr

Przytulałaś mnie bardziej niż zwykle, pokazywałaś jak mnie kochasz... Chciałaś bym to jakoś wygonił z siebie, ale ta choroba to ostateczność. Po tygodniu mnie zabrali ledwo żywego z domu na Twoich oczach.................

 

Płakałaś, bo wiedziałas, że mogę już nie wrócić, że wystarczy jeden zły moment i może mnie już nie być. Nie poczujesz mojego zapachu perfumu, nie usłyszysz mojego głosu i nie usmiechniesz się przez moją głupote. Przyszłaś do mnie, leżałem podpięty pod kroplówki i pod inne. Mój stan był krytyczny. Wróciłaś do domu. Siedziałaś i czekalas na najgorszą wiadomość. Przyszła wiadomość, upuściłaś swoją kawe, która piłaś dzień w dzień, zawsze rano, około 5:50, żeby być wyspana w szkole. Odczytałas, że to głupie "wygrałaś coś tam". Przyszłaś do mnie do szpitala, byłaś sekunde na sekunde. Spałaś na fotelu, chciałaś po prostu być. Obudziła Cię pielęgniarka - powiedziała, że są minimalne szanse, że wyjde z tego. Przytuliłaś ją - wiedziałaś, że może być dobrze. Nie mineła chwila, jak przyszłaś i pocałowałaś mnie w usta. Starałem się wstać, ale nie byłem na tyle silny, by podnieść się chociażby do siedzenia. Kazałaś mi się nie ruszać, po prostu żebym siedział. W pewnym śnie widziałem to co najgorze - Twoich byłych, o których byłaś tak samo zmartwiona jak o mnie. Zabolało mnie to, nie powiem, że nie. Poczułem nóż w plecach. Nie miałem siły, żeby się kłócić, poszłaś do toalety, zostawiłaś telefon. Zobaczylem tam wiadomości, w których wynika, ze juz z kim się spotykasz. Potraktowałaś mnie jak zwierze na wykończeniu... Chciałem, zebyś jak najszybiej........ CDN.

Wyświetlanie archiwum

Wpisy Mozaika

Filtruj wpisy