Photoblog.pl

Załóż konto

Fuck off, polish scum 

2017/07/13   

 

« następne   poprzednie »

Dziś trochę z dupy, bo o jeździectwie.

 

Zaczęłam jeździć, gdy miałam 11 lat.

Pierwsza jazda w stajni "Amazonka" w Ciechocinku na klaczy Igraszka.

Co się stało, że wsiadłam?

Na urodzinach koleżanki organizowanych w stajni widziałam jeźdźców, którzy galopowali i skakali. Po prostu stwierdziłam, że ja też tak muszę.

Kilka lat w miarę regularnej jazdy. Fundacja Ducha, pierwsze galopy, pierwsze skoki.

Różne stajnie, różne konie, różni ludzie.

Dużo upadków. Dużo złamanych serc i kości.

Marzenia o odznace i zawodach.

Później liceum i jazda z przerwami. A bardziej brak jazdy. Przerwy po kilka miesięcy, cały czas wydawało mi się, że to już koniec, że nie wsiądę na konia, ale to jest uzależniające jak cholera. Po prostu czułam, że MUSZĘ wsiąść.

Później studia - udało się wynegocjować z Dziekanem konie w ramach WFu i tam znów zakochałam się w szalonym Dorado. 

Odznaka zdana.

Pierwsze zawody.

A później znów cisza.

 

Teraz, gdy skończyłam studia, przeprowadziłam się do Trójmiasta, mieszkam 10 minut od sopockiego hipodromu. Mogłabym tu zamieszkać na zawsze.

Przestałam się bać jeździć, pokochałam skoki, spotkałam Brylanta, na którym byłabym w stanie zrobić wszystko.

 

To face the fear but not feel scared.

 

Jestem uzależniona. Ciężko uzależniona od koni, od treningów. 

Jazda konna wyrabia nie tylko mięśnie, ale i charakter.

 

Dziękuję Wam konie.

2 komentarze
vupleshyacinthinus  - 17/07/2017 20:18:21
Czyli, że jesteś... narkońmanką?
panibumbum - 19/07/2017 21:39:25
Na to wygląda :)

Najnowsze wpisy

Wpis panibumbum

 

Wpis panibumbum

 

Wpis panibumbum

 

Wpis panibumbum

 

Wpis panibumbum

 

Wpis panibumbum

 

Wpis panibumbum

 

Wpis panibumbum

 

Wszystkie wpisy