Photoblog.pl

Załóż konto

Wesele

Dodane 21 WRZEśNIA 2020 ze strony mobilnej , exif
Wyświetleń: 668

Tak.

Byłem na weselu swojego przyjaciela.

 

Dostałem zapro wraz z partnerką i synem no to co?

No to kurwa jazda!

 

Ale najpierw.

Służba 24h i do 3:30 robota przy kanalizacji, której nie wiem na chuj ale trzeba było pilnować więc chuja szło odpocząć.

Po powrocie spałem chyba tylko 4h i w trasę.

O tyle co pierwsza część wycieczki przez S3 i A2 była w miarę ok to dalej była już jakaś jebana parodia.

 

Swoją drogą lecę grzecznie S3 jakieś 140 i nagle wypierdala mnie lewym pasem Spark czyli młodszy Matiz.

Przyspieszam do 150, żeby jakoś zrównać prędkość a to małe gówno jeszcze spierdalało.

Nie wiem czy bym chciał tyle lecieć jakimś balonikiem.

 

Lepiej się czuję w swojej A6.

Wielka, ciężka i pali jak smok.

Ale stabilna, szybka i bezpieczna.

 

Przerwa w Poznaniu na żarcie i jazda dalej.

Wujek Google dał dupy niczym Sasha Grey.

Przeprowadził przez centrum Poznania i wioski zamiast obwodnicą i przez S5.

 

Zamiast być o 18:00 byliśmy o 20:00.

Yay kurwa.

 

Jednak mały wytrzymał do 23:00.

Nie bał się ludzi, świateł, muzyki.

Mała bestia zaczepiała ludzi.

 

Po imprezie i drobnej alkoholozacji powrót na hotel i następnego dnia zabawa.

 

Kobieta jak to kobieta.

Fryzjer, kosmetyczka ble ble ble.

Szukanie sklepu gdzie miała kupić spinki wyglądało jak misja w wiedźminie.

Znajdź, zabij i przynieś.

Tylko brakowało opcji "zabij".

No chociaż jakiegoś utopca no kurwa cokolwiek.

 

A stary?

Robił za kierowcę i opiekował się młodym.

Był zadowolony. Marudny ale chyba mu się podobało.

 

Potem podrzuciłem ludzi w miejsce zbiórki i leciałem po swoją rodzinę.

W butach, które pierwszy raz miałem na sobie nie licząc przymiarki.

Chcąc ruszyć bez zamulania skończyło się na tym, że nie czując pedałów (dziwnie to brzmi ale mam to w dupie) wyjebałem do przodu jakbym się z kimś ścigał.

 

Nieważne.

 

Potem jazda do kościoła i parkując tyłem lekko walnąłem w gościa, który też cofał.

Zderzakiem prostopadle w koło.

Sobie narobiłem więcej szkód jak jemu.

Skończyło się na flaszce.

0,7 brązowego kaca i sprawa załatwiona.

 

Potem ślub wiadomo.

Msza, jakieś tam tak i napierdalanie bilonem w parę młodą.

Potem wesele.

Czyli tańce, hulanki, swawole a na kacu ja pierdolę.

 

Nie było kaca bo nie piłem za dużo.

Kurwa aż dziwne.

Potwór nie pił dużo.

Jak byłem kierowcą dzień po bo trzeba było wrócić bezpiecznie z rodziną no to innej opcji nie było.

 

Nie będę wdawał się w szczegóły imprezy.

Ważne, że będzie co pamiętać.

 

No i niedziela - powrót.

Przy okazji zdjęcie niedzielnego śniadania po imprezie.

No i ręka młodego.

 

Powrót około 360km był już szybszy.

Niecałe 3,5h.

Jak leciało się 140-160 na jednym przystanku to chyba dobry czas.

Anyway.

Martwilem się, że samochód nie da rady.

Dał.

I to lepiej niż się spodziewałem.

 

Tyle na ten moment.

Koniec przerwy czas wrócić na służbę.

Zarejestruj się teraz, aby skomentować wpis użytkownika pamietnikpotwora.
wyspynonsensu Jeśli umie się pić, to o jakimkolwiek kacu nie może być mowy!!!
26/09/2020 3:10:56
Photoblog.PRO xtasteoffreedomx Nie samą pracą człowiek żyje. Dobrze, że miałeś chwilę oderwania
21/09/2020 19:40:36
pamietnikpotwora Ta chwila dużo dała
24/09/2020 8:44:31
Photoblog.PRO xtasteoffreedomx To dobry powód, aby takie chwile wykrajać sobie częściej
24/09/2020 14:02:19
themoniq Żeby wszystkie życiowe stłuczki dało się rozwiązać flaszką... Ileż byłoby przyjemniej ��
22/09/2020 21:09:28
pamietnikpotwora Niby tak kednak5jest różnica między delikatnym przytarciem a roz*ebaniem połowy samochodu.
24/09/2020 8:44:20
themoniq Oczywiście. Dlatego mówię o życiowych stłuczkach a nie kraksach czy innym rozpie*#Ľlu ;)
24/09/2020 13:03:16
fuckit2296 Aż się głodna zrobiłam ^^
21/09/2020 17:41:12
pamietnikpotwora No to jazda do kuchni i zrób sobie coś :p
24/09/2020 8:44:55
annna97 jak smacznie :)
23/09/2020 18:01:24
pamietnikpotwora Ledwo weszło po dezynfekcji wewnętrznej
24/09/2020 8:43:37