Photoblog.pl

Załóż konto

i dare you 

2017/06/12   

518,

« następne   poprzednie »
518,

 

 

całe wieki mnie tu nie było. czasami jednak kiedy co jakiś czas wracam do tej strony wracam do przeszłości. to taki mój prywatny wehikuł czasu. mówi się, że wracanie do tego co było nie jest najlepszym pomysłem, że pewne sprawy trzeba zamknąć i iść dalej. ja jakoś nie potrafie tak do końca nigdy tego zrobić. przeglądając stare zdjęcia, wpisy cofam się pamięcią do wydarzeń, osób, uczuć...porównuje sobie to co było z tym co jest teraz. analizuję jak bardzo wszystko się zmieniło i przede wszystkim jak ja się zmieniłam. a zmieniłam się i to bardzo. czas biegnie nieubłaganie i tak, jak niegdyś nie wyobrażałam sobie napisać egzaminu z chemii, tak teraz mając tytuł inżyniera z każdym dniem zbliżam się do końca studiów i zdobycia kolejnych trzech literek przed nazwiskiem. tyle rzeczy się wydarzyło w ciągu tych lat w Poznaniu. tyle dobrych, złych momentów, tyle wspomnień z określonymi miejscami, osobami, że to aż głowa mała.

napisałam już tyle, a w zasadzie nic konkretnego. moje górnolotne, filozoficzne przemyślenia nad istotą przemijania...tak, to dla mnie typowe. ale czasami właśnie dopada mnie taka chwila, kiedy coś każe mi zwolnić. nie gnać bez sensu z jednego dnia do kolejnego, z pracy na uczelnie, z jednego kolokwium do drugiego, z poniedziałku do piątku, od świąt do wakacji. dni w ten sposób uciekają w zastraszającym tempie, a ja niestety wpadłam w rytm gdzie pędzi on jeszcze szybciej. a do tego całego chaosu zbyt rzadko wkradają się chwile przyjemności, radości, spontanicznych momentów. od początku roku na głowie z przeplatanką wiecznej pogoni za czasem kłębią się zmartwienia, obowiązki, sprawy do załatwienia. ktoś może powiedzieć: "niestety dziewczynko, życie to nie zabawa w piaskownicy, skończyła się beztroska, zaczyna się dorosłość" problem w tym, że nigdy nie chciałam być dorosła. nigdy nie chciałam mieć już tych osiemnastu lat, żeby poczuć się bardziej dojrzale. w zasadzie to do dnia dzisiejszego, mając 23 lata prawie, nie czuję się w pełni dojrzała. czuję w sobie taką mała dziewczynkę, czasami nieporadną, czasami bezsilną, którą się przytuli i powie, że jakoś to będzie. dramat tego wszystkiego jest taki, że później nie będzie wcale lepiej i łatwiej. etap edukacji może i się zakończy, ale praca i prawdziwie dorosłe życie w pełni to dopiero będzie wyzwanie. i do tego trzeba mięc jeszcze na to wszystko siłę. na kłody rzucane pod nogi, pojawiające się problemy, na paradoksy i absurdy życia. niestety.

 

 

 

Brak komentarzy

Najnowsze wpisy

518,

 

517.

 

516.

 

515.

 

514.

 

513.

 

512.

 

511.

 

Wszystkie wpisy