Photoblog.pl

Załóż konto

`oh, let's have sex. 

2019/03/13   

 

« następne   poprzednie »

Dzień dobry ze słonecznej Kaliforni! jeśli miałabym wskazać jakiś okres w moim życiu kiedy miałam największa wahania nastrojów i nastawienia do życia to byłoby zdecydowanie właśnie teraz. wszystko pędzi jak szalone. i cała zabawa polega na tym, że raz się w tym odnajduję, a raz nie. ale czy jest super, pewnie że jest! oczywiście nie licząc tych momentów kiedy nie jest ale chyba jednak jest ich zdecydowanie mniej. jak to moja nowa psiapsiółka stwierdziła chyba 'kwitnę' w usa. chociaz ja bym zdecydowanie nazwała to kwitnięciem poza norwegią. to śmieszne jak bardzo człowiek się zmienia pod wpływem otoczenia, ludzi i swojej strefy komfortu. i chyba właśnie widzę jak to wszystko się kumuluje w kraju wiecznej zimy i jak moja pozytywna energia (ja naprawdę ją mam!) jest głęboko ukryta. nigdy w życiu nie poznałam tylu ludzi w ciągu tygodnia! i nigdy w życiu nie odczułam, że może jestem osobą którą jednak da się lubić! i tak, tak, powinnam o tym nie mówić bo już nie raz po tym jak wróciła mi pewność siebie, bardzo szybko później rozpieprzyła się z hukiem o ziemię. ale to naprawdę chyba jednak ta norwegia, która mnie tak wyniszcza i tak mi tutaj przyjemnie. juz nie mówiąc, że pierwszy raz jestem postawiona na równi z norwegami, i nie muszę się czuć gorsza i chyba podbudowało to moje ego razy milion i może stąd to całe szaleństwo nagłego lubienia ludzi.. piątkowe zdjęcie z map woman było zdecydowanie kumulacją samouwielbienia ale przyrzekam, że już się normuje. no i jak napisałam na początku skacze raz w górę, raz w dół co kilka godzin. chyba też trochę za bardzo próbuję sobie udowodnić różne rzeczy. albo może nie sobie, a innym ludziom. no nic, w każdym razie z każdym zdaniem mi dużo lepiej bo bardzo to we mnie siedzi i bałam się że w końcu wybuchnie. aha, i największa lekcja na życie z minionego tygodnia.. uśmiech działa cuda. naprawdę. no dobrze, a z ciekawostek bardziej zewnętrznych to jednak strachu do węży nigdy nie pokonam, chociaż jednak obecność pumy w górach działa znacznie silniej. po raz setny mam ochotę ściskać i nie wypuszczać z objęć moich kochanych rodziców dzięki którym w weekend nie mam ochoty grać na komputerze, ale robić milion rzeczy. w życiu nie przypuszczałam że wielkie samochody są takie super i już na pewno wiem, że taki sobie kupię! i może ja wcale nie jestem takim tragicznym kierowcą jak mi się wydaje. gis jest super i mimo milionowych wahan i przemyśleń w minionych latach na chwilę obecną bardzo się cieszę, że wszystko się ułozyło jak się ułożyło i jestem tu gdzie jestem. w 5% mogę przeprosić za moje wieczne objeżdżanie sąsiadów z zachodu. do mojej koleżanki niemki dołączył dziś kolega niemiec, który zachowywał się jak normalny człowiek! do tego to dość przykre jak bardzo wielu ludzi jednak nie ma ochoty się z tobą poznać tylko dlatego, że ma się pierścionek na ręce. plus jestem już w milionie procent pewna, że spełniam wszystkie możliwy cechy indywidualisty. o matko, jak mi naprawdę lepiej po tych kilku minutach. tęsknie, ściskam, całuje! i naprawdę, Polska jest super!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Movin' my hips like yeah

Got my hands up

they're playin' my song

they know I'm gonna be okay

Yeah! It's a party in the U.S.A

 

Brak komentarzy
Info

Użytkownik niepoprawnyideal
wyłączył komentowanie na swoim fotoblogu.

Najnowsze wpisy

Wpis niepoprawnyideal

 

Wpis niepoprawnyideal

 

Wpis niepoprawnyideal

 

Wpis niepoprawnyideal

 

Wpis niepoprawnyideal

 

Wpis niepoprawnyideal

 

Wpis niepoprawnyideal

 

Wpis niepoprawnyideal

 

Wszystkie wpisy