Photoblog.pl

Załóż konto

I wish you liked girls, like me.

I wish you liked girls, like me.

Cześć ludzie, tutaj Nastalhija. Dawno mnie nie było, wiem. Ale jakoś nie potrafiłam znaleźć słów, odpowiednich na to, by się tutaj znalazły. Bo po co pieprzyć głupoty, które nic nie wniosą do żadnego życia, a tylko zaśmiecą internet? (Jak by moje inne słowa były na tyle mądre, by tego nie robić. Ironicznie.) Pojawiam się tutaj, dlaczego? Ah, dlaczego się tutaj pojawiam. Śmieszna sprawa, durna sprawa, mówiąc przez ogródki, tytuł mówi sam za siebie, choć nie do końca. Jak zawsze na tym blogu, nic niczego nie tłumaczy. Tak się dzieję też w mojej głowie, burdel. Burdel w głowie, dziwki, koks i strumienie alkoholu. Oczywiście żartuję. Ah chciałoby się.. chciałoby się w końcu żyć normalnie, szczęśliwie, spokojnie.. dobrze. Ale chyba moje życie jest stworzone do innych celów. Albo to wszystko czeka, czeka na nie wiem co. I fucking love you, but you don't like me. Where I fucking belong, can you tell me, where? I wish you liked girls, i wish you liked girls, like me. Oh, who am I, who am I, to you? Tell me the reasons, for what do you hate me for. Because, who's gonna love you, harder than me? Tęskniliście za moimi wywodami? Za moim monologiem wewnętrznym? Niektórzy jak to przeczytają, zapewne będą się śmiać, zastanawiać się.. co za skończony idiota siedzi po drugiej stronie, i opowiada o swoim życiu.. prawdę, chociaż.. oni nie widzą tego, bo już dawno zakładam maskę, by "oni" nie widzieli jak umieram. Nic więcej nie powiem wam dzisiaj, blokada mnie złapała, a tak bardzo chciałam z wami porozmawiać.. tak bardzo tęsknię, za tym jak było tutaj anonimowo, spokojnie.. ale teraz.. ale teraz, nie wiem czy to ma najmniejszy sens, kiedy wiele osób już wie, gdzie mówię na głos, o swoich najskrytszych bolączkach. To smutne, kiedy niektórzy to wykorzystują, by Cię gnębić, choć.. nie zrobiłeś im absolutnie nic, obrywałeś wiele razy gorzej, ale.. po prostu.. lubią kiedy płaczesz. Show me how I should live. Did I should love to death, even if the whole world is against me? Show me how I should die. Did I should die from love, even if I'm running away from you? Show me how I should forget. Did I should.. forget about everything, that I've ever felt to you? Wystarczy na dzisiaj, dziękuję wam. dobranoc.

Plaga skurwieli.

Plaga skurwieli.

Cześć, tutaj znowu Nastalhija, która szuka przyjaciół, bo ich kurcze mać w tym momencie nie ma, kiedy potrzebuję ich najbardziej.
Ktoś chętny? Nie, haha. Wiedziałam..
Jestem kurwa znudzona tym, że ciągle jak kogoś poznaje, po pewnym czasie traci zupełnie mną zainteresowanie, bo inni znajomi są lepsi. I co wy na to? Jest to plagą znieczulonych skurwieli? 
Nie ważne co czujesz, ich to nie obchodzi.
I nie, nie problemem jest to, że się użalam nad sobą, czy coś..
Po prostu, mając znajomych, ciesząc się, śmiejąc, bawiąc się z nimi.. Nagle przychodzi moment, kiedy zostajesz zupełnie sam, i nic nie możesz z tym zrobić, bo twierdzą że "nie mam czasu, pracuję", a zaraz kurwa widzisz, jak świetnie się bawi.. tego samego pieprzonego dnia, godzinę później. Zostawiając Cię z niewyobrażalnym żalem, wściekłością, i powrotem do życiowego bagna, bo znowu wraca Ci wszystko to, co czułaś wcześniej. 
Fuck this.
Fuck that. 
Fuck everything. 

Mam ochotę zapalić, najebać się znów, leżeć z metalem za pan brat, złożyć sobie ofiarę, ku czci zjebanych ludzi na tym zgorszonym świecie. 
Chyba wystarczy, kontakt z ludźmi mnie dzisiaj męczy widocznie, bo po prostu.. nie wierzę, że nikt nie ma ochoty konwersować ze mną. 
Idę zająć się tym, co dotychczas robiłam, podczas ataków depresyjnych, bo w sumie.. chyba nadszedł, razem z niewyobrażalną agresją.
Dziękuję za uwagę, czytanie mojego gównowpisu, nerwów. 
Cześć. 

"Plaga spierdolonych istot sprzyja zaklimatyzowaniu się depresji, na dobre w moim życiu"

https://www.youtube.com/watch?v=dzuDC-RlYX8

Błądzić, będąc zgubionym.

Błądzić, będąc zgubionym.

Cześć, tu znów nudna jak flaki z olejem Nastalhija.
Długo mnie nie było, co? Dosłownie chwila, a ja już wracam, z pochrzanionym humorem. 
Cudowna sprawa, po prostu, może powinnam zacząć pisać instruktaż "Jak być wiecznie niezadowolonym z życia człowiekiem", co wy na to?

Powoli chyba mój blog umiera, a raczej, wstaje, ale szybko zostaje przydeptany przez lepszych, jak zwykle. 
Ja wiem, że zawsze znajdą się lepsi, i gorsi od nas, ale.. czy nie taka jest natura człowieka, że śmieję się z gorszych, a z tych lepszych drwi, bo im zazdrości? 
Taka sytuacja. 

Piszę sobie chyba sama do siebie, już późno, a ja nadal nie zamierzam spać, chujowa sytuacja.

Brak słuchawek uderza najbardziej, bo jak niby zagłuszyć tą ciszę, kiedy wszyscy śpią, kiedy nie możesz puścić muzyki na głos, wiedząc że domownicy dostaną szału.
Ale nie ważne, spróbuj wyluzować, spróbuj opanować swoje szalone myśli, może.. może uda Ci się zasnąć bez muzyki kiedy zasypiasz?
Nie.. przecież to nierealne, Ty tak nie działasz nigdy.
Kolejna nieprzespana noc, ale dopiero teraz odzywasz się do ludzi tutaj, bo i tak wiesz.. że przecież Ci nie pomogą, jeśli żałośnie będziesz o to błagać.
Nie znają Cię, nie widzą, halo, Nastalhija, pora myśleć, nie sądzisz?
Ale.. ale przecież poprzedni wpis zawiera rysunek, częściowo opisujący Twój wygląd, Twoje "JA". Choć.. jest zbyt ładny, by móc opisać tego potwora, co we mnie żyje.. co teraz, co teraz.

Cisza przed burzą, spokojnie spędzasz na blogu już kolejną godzinę, obmyślając, co by tutaj napisać, niezbyt depresyjnego, by może choć trochę zaczęli lubić Cię ludzie?
Huh, ale jak? Jak jesteś podwójnym depresso z pianką smutku i posypką o smaku "Samotność".
Nie udawaj Nastalhija, to bez sensu, bo przecież.. to śmieszne, krytykować tych z dwoma twarzami, tworząc swoją drugą twarz, i krzywo licząc na łud szczęścia, że jednak to zmieni Twoje życie. 
Zabawna sytuacja.

Mam ochotę uciec stąd, mam ochotę unieść się nad ląd, i spojrzeć z góry na uliczne światła, zajrzeć do tych domów, mieszkań, szczęśliwych ludzi.. 
Czy kiedykolwiek ktoś.. zastanawiał się nad ranem.. dokąd gna ten samochód? Może stało się coś cudownego w domu tego człowieka? 
Czy zastanawialiście się.. co robi ta mała rodzina, kiedy przechodzisz nocą po osiedlu domków jednorodzinnych, i widzisz światło w salonie wieczorami?
A może zastanawiasz się, dlaczego w bloku, tylko jedno okno świeci się jaskrawym światłem, ukazując że może ten człowiek cierpi w tym momencie, z niewyjaśnionych przyczyn?
Zawsze zastanawiało mnie, jak żyją inni ludzie, w swoich przytulnych domkach jak ze snu.. jakie perypetie odbywają się za czteroma ścianami.. 
Kryją to, co najszczersze, najczystsze, najpiękniejsze.. to co jest w nas.. skrupulatnie, powodując nieprzespane noce, marząc o tym, by każdego dnia.. poznawać świat.. oczami innej osoby. 
Gdybym tylko mogła.. gdybym tylko mogła to uczynić. 

Zabawne jest życie pesymistycznego filozofa, który szuka szczęścia ludzkiego, nie u siebie. 
Pozorne szczęście.. bo.. czy ktoś z was, uśmiechał się.. widząc radość wymalowaną na twarzach spacerującej beztrosko rodziny? 
Uśmiechał się, widząc jak dzieci bawią się razem, nie zwracając uwagi na to, że tak na prawdę... to nie lubi się dzieci.
I uśmiechał się.. kiedy pisała do Ciebie Twoja własna siostra, która przebywa w szpitalu, z powodu oczekiwania na przyjście na świat maleńkiej istoty, powodując że cieszysz się, mimo tego że tyle razy, mało się nie pozabijałyście wzrokiem.

Te proste rzeczy, chyba czynią mnie dobrym człowiekiem.. choć.. ja tego nie dostrzegam, i.. inni ludzie tego nie ujrzą.. za moją skorupą, którą nałożyłam na siebie.. kiedy inni płonęli do mnie czystą nienawiścią, od moich najmłodszych lat, powodując że ta mała, szczęśliwa dziewczynka, już nigdy nie wróci. 

Dziękuję za uwagę, do następnego wpisu, Nastalhija.

Piękno w nienawiści.

Piękno w nienawiści.

Cześć, tutaj Nastalhija. 
Długo mnie nie było, wiem, ale.. po prostu nie było okazji, by się tutaj pokazać.
Jakiś miesiąc temu, chciałam napisać tutaj cokolwiek, ale mój mózg skutecznie mi to utrudnił, więc po 2-3 zdaniach postanowiłam zrezygnować ze wszystkiego.
Bo co tutaj napisać, skoro nie ma się powodu, aby tutaj dalej istnieć?

Może to nie miłe, nie poinformować ludzi, chociażby o tym, że nie będę tutaj zbyt często, ale.. zwyczajnie o tym nie wiedziałam, że tak bardzo się przedłuży mój brak weny.

No więc do rzeczy może przejdę, będzie może co poczytać, choć.. niewiele mam do powiedzenia o swoim życiu, huh? 

Minęło dobre kilka miesięcy chyba, odkąd ostatni raz tutaj zawitałam, na napisanie czegoś sensownego, i nawet nie wiem bardzo, jak wrócić do mojego rytmu, z pisaniem wpisów. Jakby, chyba doszłam do momentu, że próbuję radzić sobie z życiem, bez pisania tutaj, bez robienia kolejnych ran na swym ciele.. 
Choć jedynie, zostało lekkie upijanie się, jeśli jest mi gorzej.

Zmieniło się moje podejście do życia odrobinę, bo i rozpoczął się dla mnie nowy etap.
Skończyłam szkołę, która była emocjonalnym Everestem, pełnym bólu, strachu i rozczarowań, ale i mnóstwa radości, miłości i szczęścia ze strony moich znajomych. 
Ale jak to w życiu bywa, wszystko co dobre, kiedyś się kończy.

Nie wiem czy dumnie, czy mniej dumnie, zostałam częściowo k-poperem, z przypadku. Ale to na prawdę, zabawnego przypadku, kiedy to znajoma zaczęła przygodę z MonstaX, a ja palnęłam głupotę, że kiedyś obiło mi się o uszy coś, o Jiminie. No i tak aktualnie obie, zostałyśmy wciągnięte do fandomu ARMY. ;_; 
Nie wiem jak, nie wiem dlaczego.. co to za diabelskie sprawki tego BTS.. ale stało się, i się nie odstanie.

Nadal słucham black metalu, nadal metalcore'u, łącząc swoje życie w prawdziwą całość, jestem sobą, i nie boję się tego. Nareszcie, pewnie odetchniecie z ulgą, że durna była Creature, były Tyson, slashgashterrorcrue, czy obecna Nastalhija.. w końcu wie, jak ma żyć pełnią życia. 

Można powiedzieć, że po swojemu, zawalczyłam o swoje szczęście, częściowo. Nadal jestem bezkresnym smutkiem, ale? Kolor w życiu, zabawa, wydostanie się z domu, wydostanie się z zakazów, koniec stresu w szkole, rozpocznę wnet pracę, uniezależnię się od rodziców.. czego chcieć więcej?

A i.. w sumie chyba wszystko mi się układa. 
To kim jestem, to co zdobyłam w życiu, mimo tylu wątpliwości i znieważeń, i mimo tych ran, łez.. nareszcie mogę powiedzieć, że choć w małym stopniu jestem szczęśliwa, i kocham swoje życie, i nigdy bym nie przypuszczała, że kiedykolwiek to powiem. :3

No, to chyba na tyle na dziś, bardzo was przepraszam za tą długą nieobecność, i.. mam nadzieję że wrócicie do mnie, na dalsze epizody szalonego życia Nastalhiji :D 
Dziękuję za uwagę, do następnego wpisu!
Saranghae! <3

https://www.youtube.com/watch?v=hLf6yZPJyvM

Pile of lifeless bones.

Pile of lifeless bones.

Hej, to znów ja, Nastalhija.
A to drugi wpis, z challenge'u.
Poprzedni jest z 12 marca, tutejszy jest z 14, ot co, no dziewczyno, co to za challenge, skoro robisz przerwy.
Idź Ty w cholerę.

Dobra, przejdźmy do meritum.

Piszę do was dziś, z sądnym humorem, czysto niezaprzeczalnie, nienawidzę ludzi.
Od rana mam myśli godne najgorszego psychopaty, wyrżnęłabym w pień połowę pokolenia, albowiem to banda skończonych idiotów.
Wiem, że nie mi oceniać, ale dlaczego niby oni mogą oceniać mnie, jak skończonego potwora?
Chyba logiczne, że w człowieku pragnienie zemsty będzie silniejsze, niż sumienie czy rozsądek.
Jak to kiedyś było.. przed morderstwem powstrzymuje mnie ograniczenie wolności, a na to nie mogę sobie pozwolić.
na razie trzymam się swoich zasad moralnych, ale co będzie, kiedy napór degeneracji świata, skusi mnie do władzy totalnej, bezkresnej, sąd sądów się rozpocznie, i nie będzie przede mną ratunku?
Jestem zmęczona zupełnym oślim zezwierzęceniem ludzi dookoła mnie.
Czy wy naprawdę myślicie, że mając na oko 30 lat, wyglądacie na dojrzałych, plując zajadle przez okno samochodu, sycząc na mnie jak pojeby i skandując "ŚMIERĆ SATANISTYCZNYM KURWOM!"?
Powiem jedno.. 
Na pewno wyglądacie zabawnie w moich oczach, kiedy to szyba uniemożliwia wam puszczenie się w pogoń za 19-latką, patrzącą na was z pogardą, wyciągając papierosa, nawet nie tracąc powagi na twarzy, ba!
Nawet powieka nie drgnęła.
A Ty padalcu jedź dalej, w swoim żałosnym Volkswagenie (Biedawagenie) spierdolenia.
Psy szczekają, karawana jedzie dalej, a Ty jesteś idiotą.

Siedzę w autobusie, obserwuje ludzi, śmiech mnie ogarnia, patrząc jak wyciągają różaniec na mój widok, albo stoją, gdy miejsce wolne jest jedno. Obok mnie.
Albo to patrzenie z pogardą, dla zapatrzonej w las za oknem dziewczyny.
Myślicie że tego nie widzę?
Wasze twarze odbijają się w szybie.
Ślepi głupcy. Widziałam ten grymas. Hej!
Hmm, ten las.. piękno, cisza, dostojność w każdym calu, i absolutnie żadnego człowieka.
Aż normalnie chcę się tam iść, byleby z dala od tej miernoty.
Deszcz pada, i w takich momentach chcę mi się żyć.
Bo to ściera durne uśmieszki ze skretyniałych twarzyczek, i nie wyglądam aż tak śmiertelnie poważnie.
Pędzę do domu, ah tak..
Cztery ściany nienawiści, jak dom ze szkła, z igieł, ostro w każdym bądź razie.
Nóż w plecy, kosa w brzuch, nie chcemy Cię tu.
Nie pasujesz, nie widzisz tego?
Perunie, widzisz i nie grzmisz.. gdzie te pioruny?
Zrób coś, krzywdź, karz, pokaż im, że robią źle.
To nie tak miało być!
To nie tak miało być..

Inget att förlora.

Inget att förlora.

Cześć, to ja, Nastalhija.
Będzie pierwszy wpis z challenge'u, który sobie zafundowałam.
Oh bloody hell, dlaczego..
Ale, obiecałam, to i pisze, będzie ich w sumie trochę, a w sumie z jakieś 3, bo reszty nie zdążyłam dobrze przemyśleć, jak zwykle.
Nastalhija się nie nadaje nawet na swojego bloga, co za ironia.
Ale do rzeczy.
Retrospekcja.

Siedzę w szkolnej bibliotece, w zupełnej ciszy, spoglądając ile jeszcze godzin mam do przebycia, by wrócić do domu.
Tak dużo czasu, ponad dwie godziny.
Nikogo tutaj nie ma, czytelnia.
Tylko ja, i kawałek miejsca, kawałek ciszy którą kradnę, miła sprawa.
Dzisiejszego dnia, lekcje krótkie, dobrze.
Rozmowa z byłym, znów się śmieję, po prostu nie wierzę..
To jak poznanie go od nowa, dziwna sprawa.
Jakbym nigdy go nie znała, jak by on nie znał.. mnie.
Szaleństwo.

Nie szukaj mnie tam, gdzie powinnam być.
Nie szukaj mnie przy nim, bo mnie nie będzie.
Nie szukaj kwiatów, gwiazd, słońca na niebie.
Ponieważ nigdy ich nie było, i nigdy nie będzie.

Poeta wierszokleta, chodzący analfabeta, idiota, głupota, zwyczajnie nierealnie.
JA.
Tylko ja i cisza, mówiłam?
Jakim trzeba być idiotą, by chcieć rozmawiać z kimś, kto Cię zranił?
Jaką głupotą trzeba płonąć, by cieszyć się z widoku kogoś, kto jeszcze kilka dni temu, doprowadzał Cię do szału?
To już szaleństwo, głupota, tęsknota, desperacja, czy.. miłosć?
Nie wiem. I nie chcę wiedzieć.
Póki jeszcze jestem bezpieczna..
Póki jeszcze mnie nie dorwą..
Odmęty czarnego, chorego mózgu.
Dobrze się składa.
Ja chora, on chory, wszystko kurwa jasne.
Musiało tak się stać, tak być.
Kiedy cierpię.. na mojej drodze stają nowi ludzie, nowe przeżycia, gonię za wiatrem, chcę żyć jak on.
Lekko.
Ale nigdy nie jest łatwo.
I nigdy nie będzie.

Słyszałam "kocham"? Chyba zwariuję, oszalał do reszty.
Zniknij do cholery, nie teraz, brnę do innego, czegoś nowego, dzikiego, pozwól mi na to.
Nie chcę tkwić w miejscu, które nie da mi szczęścia.

Zrób coś, oh kurwa zrób coś, co mnie uwolni.
"Filip", tak zwie się moja depresja, on na mnie krzyczy, ja się denerwuje.
Mówi złe rzeczy, szepcze ZRÓB TO!, ZNISZCZ TO!, UMRZYJ.
A ja.
A ja siedzę i nie mogę tego znieść.
Pomóż mi, bo ja już nie mam siły.
Daj mi spokój, daj mi miłość, zrób to, o co błagam Cię tyle czasu, a Ty dziwisz się że odchodzę, że nie wierzę w Ciebie.
Niszczysz, wiesz?
I co ja mam z Tobą zrobić?
Jesteś jak zagubiony szczeniak, którego nie mogę wziąć.
To boli.
Tak samo mnie, jak i Ciebie.
Wiesz to.
Ale trudno, tak jest, ale.. czy mamy coś do stracenia?
Ja nie mam już nic.
Pokaż mi jak żyć, jak istnieć w tym trudnym świecie.
Jak w końcu.. odlecieć?
Rozłożyć skrzydła, unieść się nad to, co złe.
Po prostu, daj mi spokój, siłę znajdę sama.
A wiara.. może przyjdzie z czasem, musi przyjść sama.
Jak nie przyjdzie, nie polecę bez niej, wiem to.

Ale przynudzam.. aż boli, kolejny gównowpis.
Ale inacze nie umiem.
Fuck it.
Jestem taka, i tego nie zmienię, choć.. już się zmieniłam.
Odkąd mnie znacie, chyba jestem coraz gorsza.
Dużo błędów, porażek, głupot, tak bywa.
Ale trudno, nauczmy się z tym żyć, bo przecież..
NIE MAMY NIC DO STRACENIA.

Cześć.

Challenge yourself, bitch.

Challenge yourself, bitch.

A, cześć. 
To po raz drugi ja dzisiaj, postanowiłam że zrobię mały bonusik dla was.
Od dzisiaj, zacznę pisać wpisy w zeszycie w szkole, kiedy najdzie mnie wena, chyba tak lepiej opisywać swoje emocje, kiedy trzyma Cię świeżo po totalnej zniewadze, lub w trakcie złego nie, nie sądzicie?
Kiedyś moje wpisy właśnie tak znajdywały ujście, i były dość przemyślane i czyste, a więc.. czemu by do tego nie wrócić, mając czas?

A więc tak, robię challenge.
Dzisiaj, napiszę 10 tytułów które zrealizuje w ciągu pewnego czasu, i zobaczymy jak sobie z tym poradzę.
No więc zatem, depresjo, idź sobie, spróbujmy czegoś nowego.
Nastalhijo, chwyć za zeszyt, bierz długopis, i do dzieła.

A więc piszę tytuły, jakie pojawią się wkrótce na blogu, nie wiem jeszcze w jakiej kolejności, ale zobaczymy, jak posunie się ta zabawa.
A może jak to skończę, i się spodoba.. pojawi się nowy challenge?
Kto wie, to do dzieła.

1. La Faucheuse, est moi. 
2. Pochylone słoneczniki, to my.
3. Mithlayh Kvarforth, die.
4. Born of Oneirataxia.
5. Nyctophillie.
6. Euneirophrenia disease.
7. Pile of lifeless bones. 
8. Broken-hearted nostalgia.
9.
Aokigahara.
10. 
Inget att förlora. (Nic do stracenia)

To wszystkie tytuły wpisów, jakie powinny się pojawić w najbliższym czasie spróbujemy to zrobić, a co mi szkodzi.

Mam nadzieję że będziecie na nie czekać z niecierpliwością, jak i ja będę, w obawie przed swoją szkolną bolesną weną, ale liczmy że będzie dobrze. 

Dziękuję za uwagę, to do następnego wpisu.
Cześć wam.

Skołtunione sny, dzikie kwiaty.

Skołtunione sny, dzikie kwiaty.

Cześć, to ja, Nastalhija.

Nie będę się rozwijać z początkiem, bo myślę że po ostatnim nieudanym wpisie, szkoda na to czasu, kiedy.. zwyczajnie czasu mam jak na receptę, bardzo mało, i jest cenny.

Wracam tutaj po raz kolejny do was, z nowym materiałem do mojego dziwnego, martwego archiwum bez przyszłości i celu.

Mam nadzieję, że nie dałam wam za dużo czasu, by się mną znudzić, choć.. kto wie.

Ale dobrze, przejdźmy do jakiegoś konkretnego tematu, zanim przerzucicie na następnego bloga, bo przynudzam.

Blah, blah, blah..

Wiecie co? Im jestem starsza, tym mniej chce mi się rozwodzić nad sensem życia, bo i tak, zwyczajnie go nie ma, więc to jak szukać szczęścia, w doszczętnie spalonym budynku. Nie znajdziecie go.
W życiu, bardzo łatwo jest znaleźć smutek, potrzebę bliskości, tęsknotę.. aniżeli zaspokojenie tych słów. 
Słów, bo uczuciami, już nie mogę tego zwać.
Oh, kolejny pieprzony miesiąc bez Ciebie, jesteś gdzieś? 
Czy nigdy Cię nie znajdę, zmoro, której potrzebuję.
Więdnę, usycham, jak dziki kwiat przy drodze, kiedy tkwię tu tak sama, płacząc nad zwiędłą trawą, okryta koronami martwych drzew.. tylko one dają mi poczucie bezpieczeństwa, do momentu, aż nic już nie ujrzę, kiedy zwiędnę, zniknę, i zostanie ze mnie tylko proch.
Pokochaj, zanim będzie za późno. 
Zerwij mnie, chwyć w swoją dłoń, i pokaż, że moje istnienie, nie jest tylko dla bólu.. nie jest tylko dla pośmiewiska.

Ale bredzę, ja pierdole.

Tak szczerze. 
Nie wiem już co czuję, jestem tym wszystkim zmęczona.
Szkoła, dom, pustka w pokoju, muzyka na słuchawkach, i ślęczę nad pudełkiem kredek i pustą kartką papieru, nie mając wyobraźni za grosz, ponieważ nie ma we mnie już uczuć.
Nie ma miłości, nie ma że coś jestem w stanie polubić, nie ma chęci na cokolwiek, nie ma we mnie życia. 
Po prostu nie ma.

Jedyny człowiek który mnie rozumie, jest bardzo daleko stąd, jest moją bratnią duszą, i chcę mnie wyrwać z tej ziemi, w której od dziecka, czuję się beznadziejnie.
Chciałabym się zakochać, chciałabym dostać kogoś, kto bez względu na wszystko, chwyci mnie w swoje ramiona, i powie "Będzie kurwa dobrze, jesteś moja na zawsze, zapomnij o wszystkim co złe.. a teraz, chodźmy na spacer po lesie, zniknijmy na kilka godzin w naszym tajemniczym świecie, nie mów nic, tylko słuchaj, i dopatruj się w pięknie tych chwil. Kocham Cię."

Mam to co chciałam, lecz jest nieosiągalne, i cóż z tym zrobić, jak nie czuć się fatalnie.. że jedyne co chcę poczuć, jest tak bardzo oddalone, i niemożliwym jest.. że kiedykolwiek się spotkamy. 
Ty z góry. Tak, Ty.
Nudziło Ci się, że tak bardzo nas od siebie oddaliłeś? 
To jakiś pieprzony żart, że dwa, tak bardzo podobne do siebie organizmy, wyrzuciłeś na dwa końce świata.. by prawdopodobnie nigdy nie ujrzały światła księżyca razem?
Dobry żart, na prawdę, udał Ci się. 
I jak ja mam Tobie zaufać? Skoro dzielisz tak bardzo zranione dusze, kilometrami żalu, złości i tęsknoty?
Nijak. 

Nie ważne, znowu gadam od rzeczy.
Ale tak, poznaliśmy się jakiś czas temu, nic zobowiązującego, a jednak.
To to. 
Moje życie, jest, nie do przebycia, cholernie nieidealne. 
Jeśli uda nam się stworzyć całość.. 
Jeśli damy radę zetknąć dwa końce świata..
Już nigdy nie zaznamy bólu, i smutku na tym świecie.
Nigdy.

Wylałam swoje żale, pora wypierdalać. 
Jestem tak cholernie zła w blogowaniu, że gorzej chyba nie można.
Pewnie znowu wystraszyłam ludzi, że się zabiłam, ale nie, choć.. łatwo nie jest, jak zapewne widzicie, wzloty i upadki, że aż brakuje tchu na następne ciosy. 
Tak już niestety jest, i pewnie nie jestem jedyna, która przeżywa takie sytuacje. 
Jeśli to czytasz, jeśli czujesz to co ja, i płaczesz czytając te słowa. 
To bardzo mi przykro, z Twojego powodu, współczuję Ci.. 
I pamiętaj..
Nie jesteś sama. 

Dziękuję za uwagę, przepraszam, i może wkrótce się odezwę. 
Pozdrawiam, Nastalhija.

Coś dla umilenia, muzyka dla chwili zamyślenia:
1. Nhor-Wildflowers
2.Myrkur-Crown
3. Harakiri For The Sky-Manifesto
4.Hertless-Restless
5.Lysje-La Faucheuse

Nastalhija-Kärlekens mördare.

Nastalhija-Kärlekens mördare.

Cześć, tutaj z tej strony Nastalhija.
Po dłuższym czasie nie odzywania się, trzeba zrobić chyba mały update tego co się dzieję w moim życiu i jak to wygląda, więc poodpowiadam na kilka pytań, które się nazbierały w ciągu praktycznie całego roku 2017, więc w 2018, trzeba przypomnieć to, co było, i jak bardzo powinnam zmienić swój 2018, który de facto, rozpoczął się już trochę temu, fakt. 
Ale do rzeczy, znów zrobimy małe jakby opowiedzenie w punktach, tego co aktualnie lubię, robię, by porównać starszy odpowiednik, który trochę temu wrzuciłam na bloga. 
Seems legit.

Więc, rozpocznijmy ten cyrk.
1. Obiekt westchnień i status:
Aktualnie jak powiedziałam w poprzednim wpisie, nie posiadam nikogo w tym oto spektrum życia, i nie zapowiada się by to uległo zmianie. Alone AF.
2. Kiedy ostatnio płakałaś:
Nwm, podać mam dokładną datę? To szalone, ale niech będzie. W sumie to zdarza mi się to często, nie ukrywam. Wczorajszy wieczór był dość ciężki, więc tak. 17.01.2018, godzina 23. Brzmi to jak jakiś bilans dla psychiatry, lel.
3. Największy strach:
Well.. nie boję się już niczego, nawet samotności, która jakby do mnie przylgnęła. Not a big business.

Nie wiem co się stało, ale ucięło mi moją pracę.. Nie wiem dlaczego, ale już to tak zostawię, uzupełnię kiedy indziej, bardzo was przepraszam..
Pozdrawiam, Nastalhija.

Just nothing. Like me.

Just nothing. Like me.

Cześć, to znów ja, Nastalhija.
Chodzący bałagan na dwóch nogach, ktoś musi.

Co u mnie ? Po staremu, zgubiona w swoich myślach, umierająca w środku, bo nikt nie wierzy w to, że mogę więcej, niż oni.
Te pieprzone egoistyczne ścierwa, mające za nic ludzi, którzy mają serce, którzy czują, i którzy kurwa dostaną to, czego pragną, chociażby idąc po trupach, pokazując im, że nawet bez skrzydeł, można osiągnąć wiele, jak Lucifer.

Ja, Nastalhija. Nie potrzebuję waszej zasranej litości, waszej fałszywej miłości ani zrozumienia, bo kurwa nie wiecie nic, o tym co czuje drugi człowiek.

Przestań się dziwić, przełknij ślinę, którą chcesz mnie opluć, wymów moje imię, no dalej, spójrz na mnie. 
JESTEM KURWA PONAD TOBĄ.
Powiedziałeś, że jestem kimś więcej, że mnie kochasz, a teraz odwracasz wzrok, kiedy idę na przeciw Ciebie.
Czuję się jak bestia, czuję się jak potwór, który ze wstydem przed światem, domaga się sprawiedliwości.
Jestem inna, ale nie jestem jedyna, a takich jak Ty, jest kurwa mnóstwo.
To hymn o nieszczęśliwej miłości i nienawiści. Tak szmato, pewnego dnia, przejmę władzę nad wszystkim, i zbuduję tron, z prochów Twojego królestwa.
Nie potrzebuję Twojej miłości, Twojej uwagi, Twojej litości, historia tu się kończy, patrz jak mnie koronują.
A Ty.. zapomnij że w ogóle istnieję, kiedy będziesz błagać o życie.

Co monolog, to monolog, złość wyrzucona, dziękuję że macie cierpliwość by to jeszcze czytać.

Ale tak, życie w dalszym ciągu nie wygląda za kolorowo, ale mam za swoje. 
Było nie zmieniać pozornego dobra, na dobro niekonieczne.
Nie wiem czy dalej to kontynuować, w moim życiu nie ma już nic dobrego. 

Wybaczcie za długi czas nie pisania, ale życie wymaga ode mnie współpracy ze społeczeństwem realnie, a nie w sieci, a czasem żałuję, ale tak jest. 

Odezwę się za jakiś czas ponownie, wpis jakby jest, ale nie jest. 
Nie istnieje jak i ja, chyba. 
Pozorny niebyt. 
Dziękuję za uwagę, i dziękuję za to że czytacie, za to że wchodzicie na mojego bloga, cieszy mnie to bardzo :3
Pozdrawiam, Nastalhija.

I let you see my soul.

I let you see my soul.

Cześć Kochani, tutaj Nastalhija, po bardzo długiej przerwie od bloga.
Trochę mi się zapędziło, bez pisania tutaj, sporo się też pozmieniało, zrobiło się bardzo ciekawie w moim życiu, że tak powiem.
Wakacje sporo porobiły, a rok szkolny też jest całkiem zabawny na przełomie 2017/2018 roku, uwierzcie na słowo. Uchylę wam dzisiaj trochę rąbka tajemnicy, w małych punktach, i to na prawdę będzie raczej śmieszny skrót akcji, w przeciągu dobrych kilkunastu tygodni, jak nie więcej. 

No więc tak, że rozpocznę w punktach, powoli od samego początku, by się nie pogubić, i oddać prawdziwy sens tego, co się działo.

1. Czas wakacji, to na prawdę czas wielkich zmian, szalonych decyzji, wakacyjnych miłości, nawet jeśli ma to znaczyć, odkopanie starych związków, uwierzcie, to nie jest takie złe, i powiedzenie, do 3 razy sztuka, nie działa u wszystkich perfekcyjnie. Zeszłam się z moją pierwszą dziewczyną, na jakiś czas. Przyjechała do mnie dwa razy, cudowne chwile, nie sądziłam że będę się tak z tego cieszyć, najlepsze. wakacje. ever. xd
2. Powrót do szkoły, jeszcze niewiele zmienił, radzę sobie na razie całkiem nieźle, klasa maturalna. Rozumiecie ? Kurwa, Nastalhija kończy technikum, niewiarygodna sprawa. Kilka miesięcy, i po sprawie, praco.. nadciągam ! Ale w sumie do rzeczy.. Zastanawialiście się kiedyś.. czy da się pozornie kochać dwie osoby w tym samym czasie ? Ano, ja zadałam sobie to pytanie jakiś czas temu, w sumie śmieszna sprawa. 
Nagle ze związku z kobietą, boom. Odkrywasz, że jest druga strona życia, która dopiero teraz do Ciebie dociera, poznajesz faceta, i nagle wszystko przewraca się do góry nogami, ale nie narzekasz, nawet się cieszysz z tego co się stało, i powoli, mówisz sobie "Kurwa, chyba go kocham", i nagle, wszystko staje się jasne, jesteś w innym związku, mimo że chyba jeszcze tego nie pojmujesz. Zerwałaś, rozpoczęłaś nowy etap w życiu. O ironio, Nastalhija po raz pierwszy ma chłopaka, chciała tego, to i to ma.
(Postaw na półkę, hehe. Nie no, bądź poważna.)
3. Aktualnie zostałam przygarnięta do Furry Fandomu :D Jestem futrzakiem, tak, Nastalhija jest smokiem, jeśli wiesz co to Furry, to znajdź mnie na polfurs.org (aka. Moonlight_the_dutch_dragon), ewentualnie na GG (aka. Moonlight the Dutch Dragon) :D A jeśli nie wiesz co to Furry, to zapraszam do lektury, w internecie jest o tym sporo. Więc tak, Nastalhija zrobi fursuit, i będzie najszczęśliwszym futrzakiem na świecie (No, fundusze na razie nie pozwalają, więc się nie podejmuję)
4. Co tu więcej mówić ? Nastalhija nie robi głupot, trzyma się hardo, by nie robić sobie krzywdy, no.. mimo tego że robi się wredna, ale i czuję, że jestem czegoś warta, trochę, może, ale nareszcie cokolwiek ruszyłam, nie tkwię w miejscu, i jestem z siebie dumna, że walczę, dobra sprawa nawet, zaczynam to lubić. :D
5. Studniówka za pasem, Nastalhija podjęła decyzję, że idzie na studniówkę, i nawet się cieszy, dlaczego mówię w trzeciej osobie ? Nie wiem, ja się cieszę, tak ? Szukam nawet sukienki. Tak, zagorzały tomboy szuka sukienki, ale to nawet ciekawe doświadczenie, choć zapewne ubiorę ją tylko raz w życiu.
6. Rozjaśniłam włosy na końcach, są fioletowe, były czerwone, wrzuciłam trochę koloru, bawię się tym, ale oczywiście, strój nienagannie czarny, znacie mnie, to się nie zmienia od kilku lat. Ale włosy to włosy, kto wygląda źle, z kolorowymi końcówkami ? Nikt. 

Nie wiem czy mam co więcej dodać, ale wiem że oszalałam, na dzień dzisiejszy oszalałam na pewno, ale w sumie, to się cieszę z tego powodu. na tyle dzisiaj raczej, chaotycznie, hałaśliwie, powracam na bloga jak bumerang, bo mi się tęskni za wami, wiecie ? 
Tak szczerze, bez kozery, lubię tu pisać, ale nie miewam czasu teraz na sieć. Postaram się pisać częściej, ale nie obiecuję. 
Dziękuję za uwagę, wasza Nastalhija.

Trochę muzyki wam polecę, album który w tej chwili stał się moją miłością, chcę się z wami podzielić tą perełką.
Jaymes Young-Feel Something (Full Album):  
https://www.youtube.com/watch?v=x-sbLkkEuwg

Ulubione utwory? 
1. Feel Something
2. Stoned On You
3. I'll Be Good
4. Naked

"Pozwoliłam Ci ujrzeć moją duszę, pozwoliłam zajrzeć wgłąb mojego umysłu, nie spierdol tego."

Kurwaa, jeszcze tytuł wpisu..

Kurwaa, jeszcze tytuł wpisu..

 

Cześć, tutaj ponownie wasza Nastalhija, która próbuje ogarnąć swoje życie po raz kolejny, z ciężkim trudem zrozumienia, co tak na prawdę we mnie siedzi. Nie mam zielonego pojęcia, co siedzi w mojej głowie, co chce ze mnie wyleźć, co psychika zamierza zrobić z moim szalonym życiem.
Prawie codziennie budzę się, z powodu snu, dobijają mnie jeszcze bardziej, niż jedynie moje myśli, nawet podświadomie jestem w stanie się jakkolwiek zadręczać, to normalne, czy to już podchodzi pod masochizm ?

Środa, 28 czerwca. Śnię, znów widzę to samo.. Skrzyżowanie jak przy Arkadach Wrocławskich, widzę z lotu ptaka, jak bym leciała.. Widzę, i słyszę jadący ambulans, mknie przez miasto, jak by stało się coś bardzo, bardzo złego..
(Nie, nie mieszkam we Wrocławiu, ani nawet w pobliżu, po prostu byłam tam kilka razy, i wiem, że to co widziałam w śnie, łudząco to przypomina, ale.. jak by z kilku lat do tyłu, nie z obecnych czasów..)
Po czym, budzę się wystraszona, ponieważ swoimi własnymi uszami, nie w głowie, usłyszałam przejeżdżającą karetkę, tak blisko, tuż obok mojego domu. Zerwałam się prawie na równe nogi, nie wiedząc czy tam na prawdę jestem, czy ktoś właśnie ginie, czy.. czy to może ja umieram, i zwyczajnie słyszę, widzę wszystko, nie będąc przytomną ?
Słuchajcie, brzmi to na paranoję, ale czy 28 czerwca, około godziny 11, stało się we Wrocławiu coś złego? Muszę wiedzieć, nie daje mi to spokoju. Widział ktoś tam karetkę ?
To nie był normalny sen, na pewno nie.

Czwartek, 29 czerwca. Nie śniło mi się nic, co mogłam zapamiętać. Praktycznie, bezsennie przemknęłam przez nocne odmęty, nic nie czułam, nic nie widziałam,nic nie słyszałam. Martwość.

Piątek, 30 czerwca. Sen, o wybraniu się ze znajomymi do bardzo drogiego centrum handlowego.. One wszystkie, tak bardzo wystrojone, jak milion dolców. Ja?
Mały kocmouchowaty metal o niemiłosiernie długich włosach, ubrany cały na czarno,jak na pogrzeb własnego życia, idąc spokojnie za nimi, patrząc jak przymierzają mnóstwo rzeczy, biżuterii,ciesząc się i dokazując między sobą. A ja.. ja, spokojnie stojąc, i rozglądając się, jakby zagubiona w tym świecie.
Boże, gdzie ja trafiłam.. zabierz mnie z tego piekła, ja tu nie pasuję!
Ludzie, bardzo niemili, obserwują mnie, ich wzrok pali moją skórę, czuję to.. Te wszystkie snobistyczne, zadarte nosy.. Te wszystkie butiki, wszystkie chore restauracje, ukazujące, zachowanie tych ludzi. Snobistyczne, pieprzone świnie bez przyszłości. Aż chce się krzyczeć Zostawcie mnie w spokoju, ja nie jestem stąd!.
Wtem nadchodzi błoga chwila, wychodzę stąd, wychodzę z tej pułapki na ludzi, widzę niebo nas sobą, ale widzę i przygnębiający widok dworca autobusowego, razem z dworcem kolejowym.
Zabieram swój plecak, i odchodzę, od tych wymalowanych masek wykrzywionych w uśmiech. Nawet was nie znam.. Odchodzę, idę w stronę pociągu, podchodzę do torów, i widzę światło. Nic więcej nie widzę, znikam, budzę się, i nie wiem, co się ze mną stało. Ostatni widok.. Tył mojego plecaka, piękne czarne włosy, na sekundę przed przejeżdżającym pociągiem.
Zginęłam ? Czyżbym zwyczajnie, świadomie weszła pod pociąg? Tego nie wiem.
Ale to na pewno nie świadczy dobrze, o stanie mojej psychiki.. To dręczy, i nie pozwala normalnie żyć..

Sobota, 1 lipca. Widzę, śpiącą postać, na ulicy, na kartonach, przykrytą brudną kołdrą.. Przyglądam jej się zza ogrodzenia, przechodząc tak dobrze znaną mi ulicą.. w śnie, jest ona tak strasznie zaniedbana.. zarośnięta, poogradzana, jak by to były jakieś baraki, pozwalające ludziom się schronić, przed jakimś kataklizmem, lub przed wojskiem, które zamierza wymordować ludzkość w pień..
Widzę kilka twarzy, które mierzą mnie wzrokiem.. dwie dziewczyny, dwie dziewczyny, ścięte na krótko, w skórzanych kurtkach, wojskowych bojówkach, i zniszczonych glanach, stoją pod murem, paląc papierosy, obserwują mnie z wyraźną nienawiścią, co im zrobiłam, czy są po mojej stronie, czy są po drugiej, obawiam się, ale chyba nic mi nie zrobią, spokojnie przemierzam przy siatce.. Deszcz leje się z nieba strugami lodowatego zła, wszystko jest okropnie ponure, postać owinięta w kołdrę, chwyta się siatki.. Ponownie widzę te wielkie szare smutne oczy, widzę te długie kruczoczarne włosy, widzę siebie, tak cholernie obdartą z godności, z dachu nad głową, bez życia, bez nikogo bliskiego. Po czym, zastanawiam się, kim byłam pzez chwilę.. własnym aniołem stróżem? Może jakimś przypadkowym przechodniem ? Może widziałam sama siebie, wychodząc z własnego ciała ? Ciężko stwierdzić jednoznacznie, ale już po chwili, byłam tą biedną postacią, opatuloną kołdrą, leżącą na mokrych kartonach, pośrod ciągle padającego na mnie deszczu.
Leżę, i patrzę w pustą przestrzeń, okalaną siatką ogrodzeniową, obok mnie leży jakiś człowiek, ale w ogóle nie rozpoznaję jego twarzy, nie widzę jej jakby, daję sobie spokój z jakąkolwiek identyfikacją, spoglądam przed siebie, i widzę, jakby retrospekcję tego, co zdarzyło się wcześniej, odrobinę później, czy działo się teraz, zupełnie nie wiem.
Widzę jak zgraja mężczyzn, morduje kobietę, nie widzę ich twarzy, żadnej z tych osób, słyszę jej krzyk.. po czym, widzę mnóstwo krwi, czerwonych tkanek, jestem czymś otoczona, widzę płód w brzuchu matki, widzę to wszystko, jak bym była bliźniakiem, wyrywanego dziecka, brutalnie wydobytego z łona matki, pozbawiając go jakichkolwiek szans, na końcowe rozwinięcie się, pozbawiając jakichkolwiek praw do życia..
Nagle, jak by za pstryknięciem palców, pojawiam się w zupełnie innym miejscu, widzę ruiny, jakby starodawnego teatru.. Schodzę po schodach w tych ruinach, obok schodzi jakaś mała dziewczynka, mężczyzna, i jakaś kobieta.
Dziewczynka idzie krok w krok obok mnie, ciągle wypytując o coś, spytała, gdzie jest jej ojciec, a ja.. spojrzałam na nią, zupełnie nie mogąc nawet poprawnie zidentyfikować, nie wiem kim jest, dlaczego się tam znalazła, i dlaczego idzie obok mnie, dlaczego idzie ze mną, i tą parą idącą tuż obok.
Patrze na nią, staram się ją ignorować, jak by sprawdzając teren, czy nikt mnie nie zaatakuje, czy nikt nie połakomi się na łatwy łup, zabijając bezbronną dziewczynę.
Ale po chwili odpowiadam jej jedynie jednym zdaniem: Ja nie mam Ojca, ja mam Boga., zupełnie nie wiedząc o co mi z tym chodziło, ktoś zna ten cytat, ktoś to widział, ktoś to czytał, czy to mój mózg podświadomie wymyśla coś randomowego ?
Po chwili wchodzimy do jakiegoś zdezelowaneog budynku, okazuje się że mężczyzna który mi towarzyszył, jest moim kuzynem, a obok, kobietą, jest jego partnerka. Zaczynam się domyślać, że dziewczynka może być ich, ale nie mam pewności.. Pytała o ojca, czyżby on, nie był jej ojcem? Nie wiem, to chore, pierwszy raz mój sen, przerasta moje umiejętności interpretowania sobie wielu rzeczy..
Kuzyn wyciąga przede mnie paczkę papierosów, i swobodnie pyta, czy chcę jednego. Biorę bez zawahania.. nawet bez zawahania, mogę powiedzieć, że były cytrynowo-miętowe, widziałam to. Dziwna sytuacja, ale pamiętam nawet takie chore szczegóły..
Po chwili ponownie widzę to miejsce, jakby z lotu ptaka, widzę to samo skrzyżowanie, to samo miejsce co 28 czerwca w śnie.. ponownie jedzie karetka, nie wiem co się dzieję, nie widzę już tego co było, ale jedno wiem..
Byłam łysą skinheadką, która walczyła o coś, o coś ważnego.. Choć do końca nie wiem o co.

Cały sen, zrobił ze mnie coś, co mnie fascynuje, a zarazem przeraża.
Z długowłosej Mrs. Metalhead, zrobiłam się
  łysą Mrs. Skinhead.

To tyle na dziś, z moich szalonych snów, których nikt nie jest w stanie pojąć.
Jeśli wyśnię przez tę noc, i następną, coś szalonego, podzielę się tym z wami, na pewno.

Dziękuję za uwagę, wasza Nastalhija.

 

Fvcking crystal tears, again..

Fvcking crystal tears, again..

Cześć.
Nastalhija jestem, a Ty ?
Haha, zabawny jesteś, ta muzyka jest.. jest niesamowita, nie sądzisz ?
Tak, daje do myślenia, czysta prawda, tkwi tam..
Oh, widzę blizny, boli ? Czy robię to dla Ciebie ? Nie wiem.
Wszystko w porządku, dlaczego to robisz ?
Milczysz, wybacz, mi jest przyjemnie.
Groby obok, uciszasz mnie. Dobra.
Krzyczę, czując się martwa.
Gdzie jest życie ?
Na pewno nie tutaj.
Spadam.
To tylko sen.
Oddycham ciężko..
Widzę te pieprzone kryształowe łzy.
Mam nadzieję, że kłują Cię jak ciernie.


Cześć, tutaj ponownie zawitałam ja, Nastalhija.. na blogu, na którym pewnie wszyscy wiedzą, jaką popełniłam gafę.. masę gaf, próbując być anonimowa..
Kiedy twoje listy do siebie, do świata, pretensje, są krzykiem o pomoc, i pokazujesz je komuś, na kim Ci zależy, a on.. śmieje Ci się w twarz.. to po prostu powinnaś wiedzieć, że.. że to wszystko nie ma najmniejszego sensu..
Czytacie to teraz, i myślicie sobie: To koniec ? Nastalhija zawija się z bloga ?
Zrobi sobie krzywdę ?
Hah, gorszej krzywdy nie mogłam sobie zrobić, żyjąc jako ja.
Co kurwa dalej, co dalej..
Piszę od rzeczy, wybaczcie, po prostu.. po prostu czuję się samotna.
Piszę do was, przepraszam za wszystko, słuchając muzyki.
Kolejne przytłoczenie, spoglądasz na rękę, i myślisz: Nie ma miejsca na bezpieczne kroki po skórze.. pali jak ogień, najmniejszy dotyk, kolejne ślady rysują grzechy na mojej skórze, szach-mat, ha ha, wyleciało serce.
Jakie serce, dawno go nie mam.
Suko, zapomnij.
Deszcz zmywa krew, zmywa pieprzony corpse paint, który wymalował się na mojej twarzy w kwestii obrony przed światem.. Obmywa mnie z kłamstw jakimi się otaczałam, zmywa poczucie wartości..
Stoję naga pośród drzew, rozglądając się, próbując zrozumieć dlaczego..
Kurwa dlaczego nie mogę o niczym zapomnieć ?
Czary Odina, Loki ma swój niecny plan ?
Czyżby coś okropnego działo się w mojej psychice ?
Co się ze mną dzieję..
Psycholog tutaj nie pomoże, kiedy ubzdurałam sobie, że potrafię kochać kogoś innego.
Kpina, bullshit dziewczyno..

Wypijmy za nienawiść. Za niemiłość, za nieprzyjaźń.. wypijmy za zdrowie martwych dusz.. Chociaż, nie wiem czy ma to jakikolwiek sens.
Wypijmy za coś, co niełączyło. Za nierozwagę, za ciszę między nami. Wypiję za miłość, której nie było i nigdy nie będzie.
Bo przecież szkoda alkoholu, na rzeczy, które były.
Ale one były, są, i będą.
Fuck..
Pieprzyć to wszystko.
Nauczyłeś mnie żyć, myśleć, rozważać.. Słuchać, z zamkniętymi oczami, pośród kompletnej ciszy..
Ale nie nauczyłeś mnie trzymać dystansu, nie kochać, rozpoznawać uczuć.
A teraz ja, uczę się jak umierać, jak przestać myśleć.. Jak nie słuchać tego wszystkiego co przechodzi mi przez głowę, robiąc hałas..
Zabawna sprawa, nie umiem zapomnieć tak błachej rzeczy, a zapominam o tych najważniejszych.
Ba.. było to dla mnie ważne.. A teraz, teraz nie potrafię zapomnieć, bo stało się dla Ciebie głupie.

Heh, to absurd..
-Nie kocham Cię już..
-Od kiedy..?
-Od teraz.. po prostu od teraz. Nie chcę kłamać, mówię prawdę, więc to koniec..
-To nic nie znaczy, kocham Cię. To się tylko liczy.
-Za późno.. Nie kocham Cię.. Żegnaj.. To jest prawda, więc.. więc teraz możesz mnie nienawidzić.. On pieprzył mnie całą noc.. Było mi dobrze.. doszłam.. Zdradziłam Cię.. No idź..
-Wiem to.. powiedział mi..
-Wiesz to ?
-Myślę, że chciałbym to usłyszeć od Ciebie..
-Dlaczego?
-Ponieważ on mógł kłamać.. Musiałem to usłyszeć od Ciebie..
-Nigdy bym Ci nie powiedziała, bo wiem że nigdy byś mi tego nie wybaczył.
-A powinienem ?
-Dlaczego on Ci powiedział?
-Ponieważ jest dupkiem..
-Nie jest..
-Dlaczego to sie w ogóle stało?
-Przestań mnie wypytywać!
-Nie, bo chcę wiedzieć !
-Tak ! Nie mogę Cię kochać wiecznie.. Proszę, idź..
-Teraz nie chcesz ze mną gadać..
-Skończyłam, pieprz się..
-Przepraszam, nie zrozumiałaś, nie chciałem..
-Tak, chciałeś !
-Kocham Cię !
-Kiedy ?!
-Co?
-Kiedy mnie kochałeś?! Pokaż mi.. gdzie jest Twoja miłość.. Nie widzę jej, nie czuję, nie mogę jej dotknąć.. Nie słyszę.. Słyszę kilka słów, ale.. ale nie mogę nic zrobić z tymi łatwymi tekstami! Cokolwiek powiesz, jest za późno..
-Proszę, nie rób tego..
-Przestań. Teraz idź, albo wezwę policję..
-Nie atakuję Cię, nie przyjadą.. Co Ty odpierdalasz?
-Chciałam tego, pragnęłam go.
-Dlaczego on ?
-Bo nie było Cię przy mnie !
-Dlaczego on ?!
-Zagadał do mnie, że jestem piękna.
-Kłamiesz..
-I co z tego?
-Kim ty jesteś ?!
-Nikim !
...

Wybaczcie, ten wpis nie ma najmniejszego sensu dzisiaj, ale.. poczytajcie, może komuś się spodoba.. jak go znienawidzę, to usunę w sumie. Znowu wyrzucanie słów z siebie, by było łatwiej.
Dziękuję za uwagę.. wasza Nastalhija.
Cześć.

Utwory itp:
1. Imber Luminis-Silence
2. Imber Luminis-I Am Not
3. Falaise-Loveless
4. Lifelorn-See You
5. Help-Silencio
6. Nachtfall-Land of the dead


II. Akceptacja .

II. Akceptacja .

Dzisiaj ponownie, i poraz ostatni na ten czas, nie wiem na jak długo, pojawiam się tutaj i piszę.
Cześć, tutaj Nastalhija, i uraczę was dzisiaj kilkoma odpowiedziami na temat mnie, oczywiście omijając wiele szczegółów. Przecież nie możecie wiedzieć o mnie za wiele, bo byłoby kolorowo.
Dresy, skini, różne dziatki, a ja nie chcę zbędnej gadki.
Let's do this bullshit..
1. Sama, czy zajęta ?
-Singielka, i nie wiem czy są zapowiedzi na to, by się to zmieniło.
2. Drugie imię: Anna.
3. Ostatni pocałunek?
-W lesie, z moją byłą dziewczyną. To był mój pierwszy, i ostatni pocałunek w życiu. I powtórzyłabym to, bez wahania.
4. Przyjaciele: Wiele dziewczyn, lesbijek i bi. Tylko jeden dobry znajomy, też homo. LGBT takie realne.
5. Ulubiona piosenka: Nie mam wybranej ulubionej, na bieżąc różne są moimi ulubionymi, ale jak miałabym wymieniać, to Metallica-Unforgiven.
6. Sport ? Nie uprawiam sportu.
7. Kolczyki /tatuaże? W planach. Snake bites, septum, i tunele. Może bridge i w języku. Z tatuaży, jeszcze nie wiem, ale dążenie do obu pełnych rękawów, obojczyków i palców, gang tattoo. Skrzydła na plecach.
8. Ulubione jedzenie: Słodycze. Wiele ich.
9. Ulubiony kolor: Czarny, jak moja dusza.
10. Czy chcę dzieci? Nie, ale w moich myślach bywa scena, jak wychowuję dwóch synów.. Lucifera i Azariela. Marzenia ściętej głowy, przy hejcie dzieci, jako lesbijka.
11. Zwierzęta, jakie masz i jakie chcesz mieć?
-Mam króliczka, i jamnika. Chcę mieć kota sfinksa.
12. Co mnie kręci, co odrzuca.
Kręci: Długie włosy, brązowe oczy. Niezłe dziewczynki. Muzyka.
Odrzuca: Głupota. Szpanerstwo. Nietolerancja.
13. Znak zodiaku: Strzelec.
14. Trzy rzeczy których się boję, i które kocham:
Boję się: Samotności. Odrzucenia. Niepowodzenia.
Kocham: Zabawę. Słodycze. Muzykę.
15. Ostatnia piosenka: MISSIO-Everybody Gets High.
16. Jak się teraz czuję? Mam depresso.
17. Czego na prawdę chcę ? Miłości, ścięcia włosów, zrobienia piercingu, tatuaży, jeżdżenia na koncerty, założenia swojego bandu, zdania budy, zdania prawka, znalezienia pracy i mieszkania/domu, i I'm happy now.
18. Ktoś za kim tęsknię. Oh, no moje małe kochane tomboyowate M.P . na nic szukanie wam po inicjałach, wtajemniczeni wiedzą o kogo chodzi. Bardzo tęsknię.
19. Relacje z rodzicami. Zaskakująco dobre. Ale nie otwieram się przed nimi.
20. Jedna rzecz o której kłamie.. na temat płci, bardzo często. Hard trans life. ;_;
21. Talenty: Rysunek, śpiew, i pisanie tutaj na blogu, i tworzenie fikcji, the best i can.
22. Czy palę/piję? Popalam. Piję sporo, ale nie nałogowo.
23. Wiek? 18, w tym roku 19. jakby przywykłam do tego.
24. Zakochana? Maybe. E, ha ha, nie w Tobie ku**o leśna..
25. Kolor oczu? Szare.
26. Śpiewam pod prysznicem ? Tak, śpiewam. I najczęściej Kings Of Leon-Sex on fire. Zabawny fakt.
27. Chęć wyjścia za mąż ? Nope. To ograniczenie wolności, no thanks. A co, jak postanowię mieć dziewczynę ? Niezdecydowanie.
28. Samookaleczanie. Tak, dość często, niestety. Choć.. ładnie to wygląda.
29. Kolor włosów: Czarno, brązowo, rudo, czerwono siwe. Nie wiem.
30. Ulubiony serial: Lucifer.
31. Zazdrość: O miłosć w personie. najczęściej. żartobliwie, o koncerty.
32. Rodzeństwo: Mam, dwie siostry, zupełnie odmienne niż ja.
33. Przyszła praca: Chciałbym pracować jako tatuażysta/piercer, albo być wokalistą/perkusistą zespołu. Nigdy do tego nie dojdzie, skończę jako kasjer, czy wykładacz towaru.. It's something.
34. Płeć/orientacja: Transgender gay boy. ew/ genderfluid lesbian. or. fvcking whatever i am, I'm me. Love boys, girls. I am boy and girl. I'm gay and I'm lesbian, and heterosexual too.
Tłum. Transseksualny chłopiec gej. lub obupłciowa lesbijka. lub kurwa czymkolwiek jestem, jestem sobą. Kocham chłopców, dziewczyny. jestem chłopcem i dziewczyną. Jestem gejem i lesbijką, i heteroseksualna/y też.

W sumie tyle na dziś, dziękuję za uwagę. Pozdrawiam was, i dziękuję za bycie ze mną, mam nadzieję że szybko tutaj wrócę.
Kocham was, do następnego wpisu, Nastalhija.

Utwór:
Nothing But Thieves-Amsterdam.
Ohhh, godzinami słucham, śpiewam, po prostu magia.
"I left my heart in Amsterdam.."
Życie uczy, i zmienia, życie nie czeka, tylko ucieka, trzeba żyć, i umierać, znikać stąd, do widzenia.


Duszy za dużo.. ciała za mało.

Duszy za dużo.. ciała za mało.

"Siedzę nad matmą, moja skóra blednie, a mnie jak nie trafi szlag, to mnie piorun jebnie."



Cześć Kochani, tutaj ponownie Nastalhija, zwana tą nadzieją, mimo że nie jest nadzieją dla ludzi, tylko siebie.
Nostalgia z otchłani piekieł, najgorsze źródło wiedzy, jest cofnięciem się do tyłu, i krążeniem w kółko, wkoło pieprzonego gówna na trawniku.
Nadzieja na lepsze jutro, na lepsze tu, i teraz, nadzieja na to, że moja determinacja, do pozostania tym kim jestem, trzeźwo myślącym, nie pryśnie jak mydlana bańka.
Stałam się, zawsze byłam, i będę kimś, kto dąży do własnego szczęścia, mimo pieprzonych niepowodzeń i bólu..
Nie czuj go, nie czuj, on tylko Cię powstrzymuje..
Nie warto zatrzymywać się nad ludźmi, którzy nie mają ochoty z nami konwersować, bo żyją w zaślepieniu..
Dobrze, rozumiem, pójdę sama, trawnikiem, wydeptując sobie drogę, a nie tam, gdzie brną bezmyślnie wszyscy.

Aktualnie lekcje, pochłaniacz wolnego czasu, niestety, ale to też czas mojego sakrum.. to czas kiedy muzyka powoduje moje myślenie, obdziera mnie ze skorupy i pokazuje, co tak na prawdę we mnie siedzi..
Nie jestem zwykłym człowiekiem...
Ja widzę, ja słyszę, ja czuję, całe to gówno które mnie otacza.
Każdy szept natury, każdy krzyk, płacz człowieka, każdy śmiech, widzę martwość życia, tutaj.. widzę martwość życia, ponieważ wy nie widzicie tego tak czysto, tak przejrzyście jak ja..
Powiecie.. chora osoba, ma się za Boga, czy jak ? Pieprzona egoistka, narcyzm w niej kwitnie, a nawet przekwita..
Ale nie.
Shhh..
Nadal jestem tym samym człowiekiem, ale pewne rzeczy otworzyły moje oczy, umysł, serce, otworzyło, rozpierdoliło skorupę, nie ma tu już nic, tylko pieprzona prawda, na przekór wszystkim.
Moja dusza jest czysta, jest ponad wszystkim co dotychczas było ważniejsze..
Nie ma wojny, nie ma miłości, nienawiść istnieje, doświadczam jej codziennie, ale..
I DON'T FUCKING CARE.
Nie, nie ma zła, nie ma dobra, nie ma problemu.. sprawa naturalna, ale kłamstwa przysłoniły nam to, co ważne, teraz to widzę.
Nie miało być pieprzonego podziału, ni miało być wykrzyczanych grzechów i zakazów, powstrzymujących rozwój człowieka..
Wszystko było naturalne, aż do złego momentu stworzenia bóstwa przez ludzi.. bo przecież.. bylibyśmy tacy bezbronni i samotni, bez władzy nad nami..
Jesteśmy idealnymi istotami, doskonalimy się.
Zwierzęta najbardziej rozumie, istoty mogące zrobić wszystko, bez efektu pieprzonego sprzeciwu społeczeństwa..
Ludzie !
Otwórzcie oczy, przestańcie śnić, i liczyć że siedząc pod czujnym okiem Ojca, będziecie mieli jak kocur za piecem.

Kim się stałam, nie wiem, sobą, troszkę, ale..
KURWA DOBRZE MI TAK, JAK JEST!

A jeśli.. jeśli waszą decyzją, jest zostać, to zwyczajnie nie patrzcie krzywo, na ludzi wybitych ponad wyżyny myśli o życiu..

-Czy potrafisz krzyczeć, nie otwierając ust ?
To dlaczego próbujesz być silny, polegając na czymś, co jest tylko teorią ?

-Potrafisz widzieć, przez zamknięte oczy ?
Więc dlaczego usilnie próbujesz wierzyć, mimo że Twoja wiara nie istnieje, a Ty czujesz pustkę, wiedząc że po śmierci nie ma już nic ?
DLACZEGO KURWA ROBISZ TO SOBIE ?
Kierujesz się określoną teorią, że skoro wszyscy wierzą, to to musi być prawda ?
A jeśli ktoś sobie zakpił z ludzkości, uważając że będzie zabawnie, jak będą wierzyć coś ponad sobą ?
Jeśli chciano nami władać, trzymając nas przywiązanych do kościoła, jak do kaloryfera za pomocą kajdanek ?
Co, kiedy na prawdę nic dalej nie ma ?
Brzmi strasznie, ale realnie. Czysto.. bez zbędnych pierdół.
I zostawmy to tak, jak jest.
Nie wpychaj ręki w ul, osy i pszczoły chętnie Cię pożądlą.
Nie wejdziesz do ognia, to po co wchodzisz w piekło międzyludzkie?

I do ludzi myślących, że potrzebuję przeczytać nowy testament, wpychając mi go do rąk.. Albo każący czytać mi biblię, bo tak powinno się robić z niewierzącymi, narzucać wiarę, wymuszać to na ludziach, kiedy oni nie narzucają Ci, że masz się kurwa zamknąć, i iść szukać sensu życia, i zastanowić się, gdzie robisz błąd, wtykając rękę w gniazdko elektryczne.
Na siłę wpychania mnie w mury kościoła, wiedząc że kościół, to nie wiara, nie Bóg, ale bojąc się.. Bo co kurwa powiedzą ludzie?
Ano, powiedzą że masz córkę satanistkę, i co z tego ? Ubolewasz nad tym, wstydzisz się mnie ? Dobrze, wstydź się jak dwójka w raju, do czegoś co jest złudzeniem.
Płacz sobie, módl się, żegnaj się, rób nade mną krzyże, drżyj i patrz na mnie z wyrzutem, starucho w autobusie.
Twój Bóg na pewno obroni Cię przed człowiekiem w czerni, który aktualnie ma żałobę. Bullshit moherze, bullshit.
Mogę pożyczyć różaniec, z szyi, bardzo proszę, dziękuję za ten wzrok na mą szyje, spójrz gdzie jestem, spoglądam na Ciebie, usta wykrzywiam w uśmiech, bo bawi mnie ten cały tutaj burdel.
Człowieku, który patrzysz z wyrzutem w moją stronę, przechodząc parkiem.. Czy Twój bóg pozwala Ci na takie zachowanie? Masz wybaczać, masz nie rozsiewać nienawiści, masz tolerować, masz miłować.. Ale co kurwa  Ci wiara, kiedy jej nie stosujesz, pieprzony egoisto ?! Spójrz na siebie, zanim ponownie odwrócisz głowę w moją stronę, rozgrzeszenie nie pomoże Ci w tym, że będziesz mordować mnie wzrokiem, czuję każdy wzrok na moich plecach, na prawdę źle mi z tym, ale ze sobą mi dobrze, pamiętaj.
Człowieku, który na przystanku atakujesz mnie swoją wiarą, każąc mi czytać na temat zawierzenia Bogu, całego piekła II Wojny Światowej.. Myślisz że jak staniesz blisko mnie, będziesz spoglądał mi w ekran telefonu, i zmuszał do zapisania czegokolwiek, to to wykonam pośpiesznym ruchem ?
Nie jestem pieprzonym pieskiem którego możesz wyszkolić.
Nie bluźnij pod nosem, kiedy odmawiam, nie stukaj laską o mój plecak, i nie miej pretensji za kilka naszywek które nic nie znaczą, albowiem, nie jest to twoja rzecz, i może nikt nie życzy sobie, dotykania cudzych rzeczy.
Czysto, prosto, i dokładnie w punkt.
Dobrze mi tak, jak jest.
Nie bądź wredny, nie używaj siły do zmienienia mnie, nie karaj mnie za bycie innym człowiekiem, nie podnoś na mnie kamienia, bo ze zdwojoną siłą nie zawaham się nim rzucić w Ciebie.
Oko za oko, ząb za ząb, pamiętaj.
Zacznę chyba chodzić z nalepkami z pentagramem, małymi wersjami biblii LaVey'a, i będę was kurwa zmuszać do przyjęcia ich. Zacznę odprawiać satanistyczne modły przy was, i krzywić się na widok katoli. Bo chyba tak, wypada robić. Naśladować was w tym, co robicie, skoro uważacie że wszystko robicie dobrze.

Dziękuję za uwagę, do następnego wpisu, Nastalhija.

Utwory:
Depressive Years-Immense Emotional Pain
Lost Inside-I Hate Myself
Photophobia-If My World Ends Without You