Photoblog.pl

Załóż konto

 

2018/11/27   

 

« następne   poprzednie »

Mam troszkę lepszy tydzień. Lepszy, tzn. że od piątku każdy wieczór nie kończy się nawracającymi, nękającymi myślami o śmierci, przyszłości bez nadziei, poprawy.

 

Z panią psycholog jesteśmy na etapie stawiania celów terapii. I o ile z zaburzeniami odżywiania sporo już postawiłyśmy, to miałam ogromny problem z resztą, związaną z moim nastrojem, relacjami i ogólnie mną, dlatego poprosiła, żebym zastanowiła się w domu.

Myślę nad tym, niby już kilka mam, ale od kiedy o nich tak intensywnie myślę... Nie, w sumie od kiedy tyle myślę o sobie, o tym jaka jestem i o tym co dzieje się w mojej głowie (a mam te przemyślenia od kiedy regularnie uczęszczam na terapię), to dochodzę do dziwnych wniosków...

Mam wrażenie, że nie wiem, jakie cele stawić, bo nie wiem, co to znaczy "normalne" życie. Wydaje mi się, że moja psychika została "zepsuta" już na etapie jej kształtowania. Ja nie wiem, jak się prawidłowo funkcjonuje, jakie są prawidłowe schematy myślenia. A ostatnio dostrzegam w sobie bardzo dużo dziwnych zachowań. Zachowań, które "normalnym" ludziom nawet nie przychodzą do głowy.

 

*Piszę "normalnych" w cudzysłowie, bo tak naprawdę, co to znaczy być normalnym? Każdy jest inny i każdy z nas nosi jakieś swoje brzemię... Ale wydaje mi się, że u niektórych nie jest to aż tak zniekształcone? Nie wiem sama...

 

+Drażni mnie troszkę, że nie mam żadnego feedbacku, diagnozy... Nie wiem, czemu tak bardzo na siłę czuję potrzebę, by jakąś informację na ten temat otrzymać?

Brak komentarzy

Najnowsze wpisy

Wpis myvacuity

 

Wpis myvacuity

 

Wpis myvacuity

 

Wpis myvacuity

 

Wpis myvacuity

 

Wpis myvacuity

 

Wpis myvacuity

 

Wpis myvacuity

 

Wszystkie wpisy