Photoblog.pl

Załóż konto
Wyświetleń: 296

Zdjęcie z 9 maja. Ich wspólne, razem i ostatnie.

Pamiętam jak 3 lata temu dokładnie pomyślałam to, co wczoraj.

"Robisz zwierzakom zdjęcia i nawet nie wiesz, że jedno z nich będzie tym..ostatnim,

które potem dodasz, aby ogłosić, że już nie ma tej istoty z nami :("

 

Mavis- Mavi-baby, nasze Czarnidło wczoraj pobiegło za tęczowy most ;(

14 czerwca byłoby 3 lata jak ją wzieliśmy. Była wyrzutkiem. Ktoś porzucił ją

w okolicach lasu i tam się błąkała. Jakaś pani- znajoma mojej znajomej wzięła ją

do siebie, ale nie mogła zatrzymać. Zaraz po śmierci Mimi dostałam wiadomość

od znajomej, że kotka szuka domu i ją przygarnęłam. Uczyłam ją załatiwania

się do kuwety.Wychowała się przy Pumbim ssąc jego sutki, bo była maleńka.

Przeszła sporo.

Miała koci katar, tak mocny, że całe oczy były zaropiałe i prawie nic nie widziała.

Pomogliśmy jej wyzdrowieć. Miała paskudnie zrobioną sterylkę, bo lekarz nie

podał jej odpowiednich leków po operacji i wszystko się paprało. 

Pomogłam jej z tego wyjść. Uwielbiała uciekać. Zawsze znalazła dziurę, aby zwiać.

Bałam się, że skończy jak Mimi, ale w tym roku miałam wrażenie, że 

zaakceptowała, iż jest kotem niewychodzącym. Znaczyła kanapę w jednym miejscu,

chociaż nie miała problemów z pęcherzem. Jakieś pół roku temu przestała.

I to wszystko do tego momentu, gdzie ostatnie te dni dla nas, dla mnie i dla niej 

były koszmarem. Jak pisałam we wtorek zachowywała się nieswojo.

Karol bagatelizował to do momentu aż w srodę byliśmy u weta i uznał, że to

zatrucie. Najprawdopodobniej Sansewierią. Trochę nie chciało mi się w to wierzyć,

bo te kwiaty stały u nas na parapecie na długo przed jej przyniesieniem.

Nigdy nimi się nie interesowała. Zrzucała je z Suzi i to było wszystko. W życiu bym

nie powiedziała, że zje i się zatruje tak mocno. W czwartek po wizycie u weta 

miałam wrażenie, że jest po prostu gorzej, ale myślałam, że tak działają leki.

Wczorajszy dzień był cholernie traumatyczny, bo zanim umarła cały dzień czuwałam

przy niej. Dawałam strzykawką wodę, potem mleko kocie. Połykała, ale była nieobecna.

Spojrzenie wciąż wbite w jedno miejsce, jak ułożyłam jej głowę tak leżała i nie zmieniała

pozycji. Około 14:35 byłam przy niej ostatni raz. Leciała mi przez ręce.

O 18 mieliśmy jechać do innego weta. Kiedy przyszłam o 15 już nie zyła :((

Oczy miała uchylone, żrenice rozszerzone na ich całość. Nie oddychała.

Siedziałam i ryczałam na nią. Wydawało mi się, że nie byłam przywiązana jak do Mimi.

Nawet nie wiem kiedy znalazła się w moim sercu i zrobiła swoją śmiercią wyrwę.

Siedziałam do 18 w sypialni, bo ona leżała na korytarzu i czekałam aż Karol ją pochowa.

Nie chciałam wychodzić, bo było mi nieprzyjemnie i nie chciałam już patrzeć

na jej ciałko, aby się nie rozsypać jeszcze bardziej.

Mój mąż po powrocie ją pochował. Widziałam to przez okno i płakałam.

Dlaczego teraz? Dlaczego tak szybko? Starałam się być dla niej najlepszym 

właścicielem, ratować ją, ale się nie udało.

Ktoś napisał mi, że zrobiła miejsce dla dzidzi. Wcale nie musiała. Było na tyle miejsca,

że mogła zostać i żyć.

Ciężko było mi dziś usnąć. Leżałam i widziałam przed oczami jak miałczała/ właściwie

wyła z bólu przez te ostatnie dni. Jak jej oczy były takie martwe a ona niewładna.

Pozostało takie uczucie jakby jakaś część układanki naszego życia po prostu zniknęła

i czuje się taki okropny jego brak.

Zarejestruj się teraz, aby skomentować wpis użytkownika mrsevelyncore.
xxtenshidarkxx Moje kondolencje z powodu utraty kochanego zwierzaczka ;c
21/05/2022 11:12:49
Photoblog.PRO mrsevelyncore Dzięki;((
22/05/2022 22:32:59
Photoblog.PRO northerka Przykro mi :( Wiem jaki to ból po stracie zwierzaka, pamietam jak musiałam uśpić Maksia.. (Dostałam go jak miałam 11 lat, przeżył ze mną całe moje dzieciństwo, był moim psem, moim przyjacielem…) Ten dzień był beznadziejny, tym bardziej ze znałam datę ;( już wolałabym jakby odszedł we śnie i się nie męczył :(
Trzymaj się kochana
21/05/2022 11:37:07
Photoblog.PRO mrsevelyncore Kurcze mam podobne przeżycie z moim psem Reksiem. Dostałam jego matkę na moja pierwsza komunie i pare lat później urodziła Reksa ( w 2003r).Sama niedługo potem umarla- miała chyba udar. Reks był ze mną od 2003 do 2017.Ostatnie 6 lat jego życia widywalam go 2-3 x do roku. Zajmowala się nim sasiadka, kiedy mieszkaliśmy w UK. Na szczęście na pare tyg przed jego śmiercią czułam, ze juz więcej go nie zobaczę i się z nim pożegnałam. Z Mavis w sumie też trochę. W czwartek na wieczór się z nią pożegnałam, bo myślałam, ze nie przeżyje nocy. Naprawdę okropne to było patrzeć od 6:30 do 14;35 jak powoli z każdą chwilą jest gorzej, jak cierpi, nie reaguje
22/05/2022 22:31:11
Photoblog.PRO mrsevelyncore Tego się nie da opisać słowami. Nie życzę takich widoków nikomu;((
22/05/2022 22:31:40

Facebook fanpage