Photoblog.pl

Załóż konto
Wyświetleń: 361

Ten fuck to nie do was a do tego, co działo się na przestrzeni

tego trudnego jak dla mnie weekendu.

 

Dobrze, że mam wsparcie w mamie i pomogła nam w końcu dojść

do jakiegoś porozumienia.

Jedynym problemem, który męczy mnie od mniej więcej czwartku są

bóle krzyżowe. Dziś są troszkę mniejsze, bo zaczęłam ćwiczyć jogę dla

ciężarnych i ogrzewam plecy termoforem z pestek wiśni.

Jednak jak przejdę się troszkę poza domem już ból o sobie przypomina.

Jestem przerażona, bo nie chce leżeć. Miałam nadzieję, że będę chodzić

o własnych siłach do końca a tu końcówka 4 mies i boli promieniując na lewą

-słabszą nogę. 

Teraz widzę jak bardzo zawsze chciałam być samodzielna/ być super bohaterką/

osobą, która poradzi sobie ze wszystkim, kiedy nagle zdaje sobie sprawę z tego,

że nie mogę się pogodzić, że ciąża mnie zmusi do bezradności i do tego, żeby

inni musieli mi pomagać.

Owszem było w moim życiu parę sytuacji, kiedy miałam podobnie; miałam dziwne

zapalenie nóg i prawie nie mogłam chodzić oraz kiedy przechodziłam ospę

i musiałam liczyć na pomoc innych, bo nie mogłam sama posmarować krostek

na plecach czy wyjść po zakupy. Jakoś wtedy to przełknęłam, że nie mogę i muszę

zdać się na kogoś innego. Teraz też w razie w będę musiała.

 

Liczyłam, że jak bedę w ciąży to będę mieć jak moja mama-przytyję z 2 kg

za całą ciążę i potem łatwo będzie wrócić do formy. Co wejdę na wagę doznaję

szoku. Wczoraj weszłam i pokazało mi 54 kg. Nic takiego nie jem, aby aż tak 

przybierać. No wiem niby 5 kg od wagi z przed ciąży to wcale nie dużo, 

ale dla mnie sporo. Zaczynam czuć większy brzuch a jak ubiorę

moją obcisłą piżamkę to jest bardzo widoczny.  Powoli zaczynam ledwo

wciskać się w moje spódniczki a niektóre rurki zapinam już na guziczek na gumce,

bo są za ciasne. Młody rośnie.

Zarejestruj się teraz, aby skomentować wpis użytkownika mrsevelyncore.

Facebook fanpage