Ostatnie kilkanaście miesięcy było dla mnie okresem, którego nigdy nie zapomnę. Był to czas pełen wydarzeń, które na zawsze zmieniły moje spojrzenie na życie. Jeszcze niedawno wydawało mi się, że dobrze znam samą siebie i wiem, czego oczekuję od przyszłości. Dzisiaj już nie jestem tego taka pewna. Wiem jednak jedno - los potrafi w jednej chwili przewrócić wszystko do góry nogami. Wystarczy kilka trudnych doświadczeń, aby człowiek zrozumiał, jak kruche jest jego poczucie bezpieczeństwa.
Paradoksalnie właśnie dzięki tym trudnym chwilom nauczyłam się czegoś niezwykle ważnego. Nauczyłam się doceniać to, co mam. Wcześniej często skupiałam się na tym, czego mi brakuje. Myślałam o marzeniach, których jeszcze nie udało mi się spełnić, i planach odkładanych na później. Dzisiaj patrzę na świat zupełnie inaczej.
Zrozumiałam, że zawsze może być gorzej.
To zdanie nie brzmi może zbyt optymistycznie, ale jest w nim ogromna mądrość. Kiedy przychodzą prawdziwe problemy, drobnostki nagle tracą znaczenie. Człowiek zaczyna marzyć tylko o tym, aby odzyskać spokój.
Myślę, że właśnie spokój jest dzisiaj dla mnie największym luksusem.
Nie ekscytują mnie już wielkie przygody ani życie pełne nieustannych emocji. Kiedyś wydawało mi się, że szczęście musi być spektakularne. Teraz wiem, że prawdziwe szczęście wygląda zupełnie inaczej. Czasami jest bardzo ciche.
To poranna kawa wypita bez pośpiechu.
To wspólny obiad.
To spokojny wieczór spędzony w domu.
To zwykła rozmowa.
To świadomość, że obok jest ktoś, komu naprawdę na mnie zależy.
Ostatnie miesiące sprawiły również, że jeszcze bardziej doceniłam obecność Radka w moim życiu. Był przy mnie wtedy, gdy nie było mi łatwo. Nie musiał wypowiadać wielkich słów ani składać niezwykłych obietnic. Wystarczało, że był. Czasami właśnie obecność jest najpiękniejszym dowodem miłości.
Coraz częściej myślę o tym, jak wiele osób nie zauważa szczęścia, które mają na wyciągnięcie ręki. Szukają coraz silniejszych wrażeń i nowych emocji. Ja jednak doszłam do zupełnie innych wniosków.
Nie chcę już szukać wrażeń i doznań gdzieś indziej.
Nie czuję takiej potrzeby.
Mam swoje miejsce na świecie. Mam człowieka, z którym przeszłam wiele dobrych i trudnych chwil. Mam dom, który daje mi poczucie bezpieczeństwa. Mam codzienność, która może nie jest spektakularna, ale jest prawdziwa. I właśnie ta prawdziwość zaczęła mieć dla mnie największą wartość.
Dawniej pewnie uznałabym takie życie za nudne. Dzisiaj powiedziałabym raczej, że jest dojrzałe.
Zrozumiałam, że nie muszę nikomu niczego udowadniać. Nie muszę żyć szybciej od innych ani kolekcjonować niezwykłych przeżyć tylko dlatego, że tak robią inni. Moją drogą staje się coraz bardziej zwyczajność.
Lubię spokojne poranki.
Lubię wieczory spędzone w domu.
Lubię chwile ciszy.
Lubię rozmowy bez pośpiechu.
Lubię świadomość, że jutro wcale nie musi przynieść fajerwerków, aby było dobrym dniem.
Najpiękniejsze wspomnienia często rodzą się właśnie z takich zwyczajnych momentów. Pamięta się czyjś uśmiech, wspólny spacer, ciepło dłoni czy zapach herbaty wypijanej w deszczowy wieczór. Takie obrazy zostają z człowiekiem na długie lata.
Nie wiem, co przyniosą kolejne miesiące. Życie już nieraz pokazało mi, że potrafi zaskakiwać. Mogę jednak zdecydować, w jaki sposób będę patrzyła na to, co już mam.
A mam naprawdę wiele.
Mam ludzi, których kocham.
Mam dach nad głową.
Mam marzenia.
Mam swoje pasje.
Mam nadzieję.
Mam męża, z którym chcę przeżyć kolejne lata, niezależnie od tego, czy będą łatwe, czy trudne.
Myślę, że największą lekcją ostatnich kilkunastu miesięcy było odkrycie, że szczęście nie zawsze przychodzi w wielkim opakowaniu. Częściej ukrywa się w codzienności. W zwykłych dniach, które kiedyś wydawały mi się monotonne. Dzisiaj wiem, że monotonia wcale nie musi być czymś złym. Czasami oznacza stabilność, bezpieczeństwo i wewnętrzny spokój.
I chyba właśnie takiego życia chcę.
Życia stonowanego.
Umiarkowanego.
Spokojnego.
Bez niepotrzebnych dramatów i pogoni za emocjami.
Jeżeli ostatnie miesiące czegoś mnie nauczyły, to przede wszystkim wdzięczności. Za ludzi, których mam obok siebie. Za każdy spokojny dzień. Za możliwość budzenia się rano z przekonaniem, że mimo wszystkich trudności nadal mam do czego wracać i dla kogo żyć. Dzisiaj wiem, że to właśnie jest moje największe bogactwo.
Tylko obserwowani przez użytkownika mrocznymesjasz
mogą komentować na tym fotoblogu.
10 godz. temu
11 godz. temu
12 godz. temu
12 godz. temu
23 godz. temu
23 godz. temu
23 godz. temu
1 dzień temu
Wszystkie wpisy