Photoblog.pl

Załóż konto

Wpis moonlightchild

A więc pierwszy dzień szkolenia już za mną. Nie mam pojęcia po co w ogóle się stresowałam, zdecydowana większość osób była zupełnie nowa i tak samo zagubiona jak ja. 

Ogólnie to nie wiem co napisać. Atmosfera i pracownicy są naprawdę super, warunki w biurze całkiem okej, stawka właściwie też. Jedynie zbiło mnie z tropu gdy pani szkoleniowiec wspomniała coś o pracy w Wigilię czy Sylwestra. Nie potrafię sobie tego wyobrazić. Znaczy się wiem, że dla wieelu osób te dni nie są wolne, ale kiedy ja ruszę w trasę po rodzince? I co z planowanym wyjadzem sylwestrowym z okazji naszej roczncy? Kurczę. Wiem, że to w żaden sposób nie jest przesądzone, ale bardzo chciałabym uniknąć sytuacji w stylu "Sory, ale ktoś musi być". -.- 

Chyba za szybko panikuję. Okej, jakoś to będzie. Przecież nie zrezygnuję z takiego powodu.

A tak z ciekawostek, w moim zespole mam prawie same kobietki. Nie wiem czy to dobrze, ja ogólnie swobodniej czuję się w męskim gronie, jakoś łatwiej się dogadać, luźna gadka i te sprawy. ALE poznałam dwie naprawdę miłe dziewczyny i ich zamierzam się trzymać. ^^ 

To chyba tyle na dziś. Lecę zaraz odgrzewać obiad, bo mój K. kończy zmianę. 

A tak w ogóle to burza wisi i powietrzu, w końcu! 

Wpis moonlightchild

No i wracam do żywych! 

Mam nadzieję, że weekend minął wam tak samo przyjemnie jak mi. Wybawiliśmy się w piątek na tej osiemnastce, zjechała się rodzinka, oczywiście trochę przepytali mojego K. co i jak. Wygrało "A co cię sprowadziło akurat do Gdyni?". No ciekawe... :D 

Ogólnie otrzymaliśmy chyba więcej atencji niż moja siostra z jej chłopakiem, ale nawet i to pasowało. 

Impreza potrwała jakoś do 2 w nocy i muszę się pochwalić, że mój K. okazał się naprawdę dobrym tancerzem. Ba, byliśmy ostatnią parą, która zeszła z parkietu. 

A później wiadomo, noszenie tego całego jeszenia do samochodu, bo mama oczywiście zamówiła wszystkiego za dużo. Koniec końców wcisnęła nam pełną lodówkę turystyczną, ale nie narzekam. Zawsze kilka obiadów z głowy. 

Później już wiadomo, z soboty na niedzielę byliśmy u rodziców mojego chłopaka. Tam też zjechało się trochę rodzinki. W sumie upchnąć 10 osób w nie za dużym salonie to nie lada wyzwanie. No i zleciało. 

Wczorajszy dzień za to był dla mnie taką przerwą na ogarnięcie mieszkania i rozpakowanie wszystkich pudał. Moi rodzice postanowili nam sprezentować tv (bo do salonu kupili sobie nowy :D), jakieś sprzęty do kuchni i inne małe pierdoły. To urodze, że tak o nas dbają. Tylko weż to wszystko później gdzieś upchnij w małym mieszkaniu. 

Czuję, że cały ten wpis jest okropnie chaotyczny i mało składny, ale chyba tak już jest gdy chce się na szybko streścić kilka dni. I może już powoli załącza mi się stres przed pierwszym dniem w pracy. Wiem, że będzie dobrze, przecież chciałam zahaczyć się właśnie tam. Zdam wam jutro relację. 

A póki co udanego tygodnia. ^^ 

Wpis moonlightchild

Heej. Miło mi, że wczoraj zajrzało tu parę osób i poświęciło chwilę na przeczytanie moich wypocin. Jednak jak by nie patrzeć, nie mieliście jeszcze okazji mnie poznać. Ale to kwestia czasu. 

Tym razem widzicie cudną kartę dla mojej siostry (empik jeśli ktoś szuka czegoś podobnego). Wciąż jeszcze do mnie nie dociera, że ta mała gówniara (<3) stała się pełnoletnia. Wyszło na to, że przy tej okazji ruszę z moim mężczyzną w mały trip po Polsce - dziś na Kujawy na imprezę urodzinową, a jutro po południu w rodzinne strony mojego K. Łącznie ponad 400 km jazdy w jedną stronę. Zawsze gdy pomyślę o tej odległości jaka nas kiedyś dzieliła, zaczynam się zastanawiać jak my w ogóle na siebie trafiliśmy. Ale to już inna historia. 

Na samej imprezie będziemy się pewnie trochę stresować. To pierwsza okazja gdzie K. pozna całą moją rodzinę. Chociaż z drugiej strony skoro moi rodzice go lubią i akceptują to nikt inny nie powinien mieć żadnego problemu. No i jest jeszcze taka sprawa, że moja siostra też będzie przedstawiać swojego chłopaka, który swoją drogą przyjechał do niej aż z Katowic. Tak, będzie dziś ciekawie. 

Okej, powinnam już z zacząć się szykować. Życzcie nam powodzenia. 

 

PS. Chętnie bym dodała parę osób. Mogę? ^^

Wpis moonlightchild

A więc pierwszy wpis na moim blogu. Cześć, miło mi cię tu widzieć. Ja jestem Ari. 

Długo chodziło mi po głowie, żeby tu wrócić. Tak, nie jestem tu nowa, ale z góry mówię, że moje poprzednie blogi już dawno nie istnieją. 

Więc czemu wracam teraz? Pewnie wiecie jakie to fajne uczucie zaczynać wszystko od nowa z czystą kartą. W moim życiu ostatnio przytrafiło się wiele zmian - zakończyłam kolejny etap edukacji, poznałam wspaniałego mężczyznę, który przejechał dla mnie pół Polski, przeprowadziłam się w nowe miejsce i za kilka dni zaczynam pierwszą prawdziwą pracę. I pomyślałam sobie, że fajnie by było też zacząć prowadzić swego rodzaju dziennik, zupełnie anonimowo, pod nazwą, z którą nikt mnie nie kojarzy. 

Co do moich zdjęć, w większości pewnie nie będą jakieś szczególnie ładne. Ot, takie wycinki z codzienności. Chociaż i tak jestem zadowolona, że w ogóle użyję czasem lustrzanki czy aparatu w telefonie, bo ostatnimi czasy było z tym u mnie ciężko. 

Jakby ktoś się zastanawiał, to mój widok z okna o szóstej rano. Uwielbiam pooddychać sobie takim rześkim powietrzem popijając przy tym ciepłą kawę. 

Okej, na pierwszy wpis to chyba tyle. Jeśli ktoś chciałby się przywitać lub pogadać to śmiało. Ja też lubię sobie poczytać co u was. 

Miłego dnia.