>
Jest pięknie, dobrze, spokojnie. Mam nadzieję, że nikt mnie za chwilę nie obudzi, bo się nieźle wkurzę.
Poza wewnętrznym misz-masz, jest bardzo obiecująco.
Wreszcie po tylu latach walki, krzyków, odgrażania się, płaczu, obrażania się - przychodzi zrozumienie.
Jeszcze nie wszystko jest dopięte na ostatni guzik, ale jestem pod wrażeniem jakiego to tempa nabrało.
Cieszę się, że dotarło, że mama jest tylko jedna, jaka by nie była. Ta inicjatywa nie wyszła ode mnie i to mnie szczególnie cieszy. Wiedziałem od dawna, że jesteście jedną wielką znieczulicą, a tu taki psikus! Jestem z Was dumny, pomimo tego, że nadal mam do Was żal, że zostawiliście to wszystko, że przez tyle lat nic Was nie obchodziło. Tego Wam nie zapomnę. Tu nie chodzi o pieniądze, chodzi o to, że nie macie sumienia, bezczelni. Módlcie się o to, żeby Wasze własne dzieci Was tak nie potraktowały.
Gdyby wszyscy tak myśleli pare lat temu, to może dało by się też uratować babcię? Tego się już pewnie nigdy nie dowiem, chociaż ja tam wiem swoje, bo wszystko widziałem i słyszałem.
Jak brzmi progres?
Niezręczną ciszą.