Photoblog.pl

Załóż konto

Pełna ochrona

Pełna ochrona

Zaszczepiłem się dzisiaj czwartą dawką Pfizera. Pełna ochrona :)

Wyobraziłem sobie jakby to było

Wyobraziłem sobie jakby to było

Jest sensem życia, bo człowiek nie chodzi głodny 

z Nią kobiety nie muszą na co dzień liczyć dni płodnych 

Gdy jest obecna w życiu, to niebo zmienia kolor na czerwony 

albowiem jest to kolor miłości ucieleśnionej 

 

Cały czas człowiek czuje że żyje gdy jest Nią karmiony 

dlatego ma siłę na to by żyć w sposób wyzwolony 

w chwilach zakochania jest Nią niejako omamiony 

lecz zostaje z nimi szaleniec, którego urzeknie obłęd 

 

Gdy wszystko się wali, znajdujemy w Niej oparcie szybko 

to się stanie zanim zaczniesz ujadać, że Ci w życiu nie wyszło 

każdy kolejny myśli huragan, z Nią z parze przybrzmiewa ciszą 

bo jest ona ołtarzem gdy zerkasz w nicość jak w przyszłość swych trosk 

 

Z Nią ich nie masz teraz, a bez Niej możesz pisać o Niej wszystko 

niezliczoną ilość przeżyć z punktu widzenia tych co żyją 

A ponieważ napędza mnie Jej paliwo 

(w przeciwieństwie do tych kobiet, z którymi żyć mi przyszło) 

to po prostu wyobraziłem sobie jakby to było...

Życiowy śpioch

Życiowy śpioch

Ja się tego wcale nie wstydzę, a wręcz dobrze mi z tym 

że życie całe gdzieś spłynie, a pamięć powie mi bym 

przestał swoje plany stosować znowu w formie obietnicy 

i niedokonanych dokonań, by niczym popiół z popielniczki 

spłonąć na starcie, gdy z ukrytych barier wgłąb mnie zliczyć 

dam radę te wszystkie okazje, które doraźnie słowem w ciszy 

przelałbym dawniej na papier - po prostu poprzez ich wpływ 

na mnie, zdałem sobie sprawę, że koniec końców coś mnie zniszczy 

 

A w zasadzie mój zapał - by sił nabrać dopiero we śnie 

i tam wśród działań znaleźć swoje miejsce 

Zawsze mogę więcej zechcieć, by to napotkane szczęście 

wziąść w całości, ogarniając po horyzont całą przestrzeń 

 

Taki właśnie jestem, i nic się nie zmienia u mnie pod tym względem 

dalej sięgnę i wezmę to, co w matrixie jest niebieskie 

Żyję przecież w iluzji swych snów i z nich czerpię to, co jest piękne 

by jako życiowy śpioch, po pracy, snu chcieć jeszcze

Relacja z wnętrza mnicha

Relacja z wnętrza mnicha

Ze swojego ducha jestem mnichem nastawionym na miłość 

Swego serca słucham, by szła w niwecz jakakolwiek zażyłość 

do tego, co lub kto tworzy religie ze związków na hasło;  

Odcinając się od tego wybrałem drogę własną 

 

W dobie tego co się dzieje podróżuję do świata snów 

by na jawie znowu czuć, że mam coś w zanadrzu 

A gdy jawa konsumuje z łamliwego serca wgłąb mnie 

udaję się w podróż, tudzież ucieczkę w sen ponownie 

 

Albowiem pułapka wyżej wspomnianych związków na hasło 

sprawiała, że w tym źródle z czasem mi w gardle zaschło 

W ramach wyjaśnienia: to jest stan, w którym ktoś żąda 

Najczęściej kobieta - by do jej wnętrza spoglądać 

i po prostu udawać że się widzi długonogą duszę 

w tym samym czasie, gdy ona wiąże twoje jaja na supeł 

 

Nie wiem jaki sprawa przybiera obrót w drugą stronę 

bo gdy to się dzieje, tyle że na odwrót znów koło mnie 

jedyne co widzę, to ordynarne podnoszenie korony 

która z głowy spadnie od codziennej obrony 

przed tym, by nie być ubezwłasnowolnionym 

tudzież nadto spokojnym od uciech albo monotonii 

 

Ja się od tego odcinam jak mogę w moją samotnię 

nie oceniając tego, tylko będąc biernym obserwatorem 

życia, które śmierdzi toksyną i przyrzeczeniem, by było takie 

aż do śmierci skądinąd - aby stać się szybko wrakiem

 

Jaki ja mam na to patent? Otóż na siedem sakramentów 

jest ósmy sakrament - jedyny, który nazwałem tu 

swoim własnym poniekąd - omiń zastrzyk z panaceum 

tych, co sobie przeczą - po to by żyć po swojemu 

 

Lecz jak to się wszystko ma do początku wpisu? 

Im jestem starszy, tym bardziej dążę do porządku w życiu 

takiego, który mi pasuje, a nie innym 

lecz co z tymi którzy cierpią bez żadnej winy?! 

 

Solidaryzuję się z nimi, chcę by złapali oddech 

Bo Ci, którzy za nich nazwali zbrodnie 

odgórnym rozkazem - na nich padł w mig wyrok zgliszczy 

bo już poczuli odrazę za życia tych przyzwoitych

Waśń

Waśń

Nie jest w tej chwili moim celem żeby tutaj gdybać o tym 

lecz możemy zrobić wiele nie pchając się w kłopoty 

a mam wrażenie że przez pęd gdzieś dzień w dzień ona się wkrada 

skutkiem czego są wszelkie pretensje oraz zniewaga 

 

Najbardziej brutalnym przejawem jej skutków 

są wojny, przez które psychicznie wyskakuję z butów 

do tego stopnia właśnie ten klimat tak na mnie działa; 

Dopóki w nas samych waśń jest, nie czeka mnie społeczny awans 

 

Aczkolwiek jest budująca, gdy rodzi nowe pomysły 

wiele struktur od spraw nam potrzebnych, stworzy obrysy 

dzięki którym mam przywilej być wciąż lepszym w swych oczach 

zamiast nowych kompleksów, których zdusić w zarodku nie zdołam 

 

Więc jeżeli już waśń, to tylko z sobą samym powtarzać 

rzecz jasna co jakiś czas, by się na innych nie obrażać 

tylko znienacka okazywać wszem i wobec zmianę 

i nie pójść błędnym torem, gdy pokój wciąż jest darem

Oswojenie z obojętnością

Oswojenie z obojętnością

Gdy o niej mowa, mam do czynienia ze spazmem 

po którym z bólu już nie oczekuję cudów - zatem 

pojawia się pytanie - czy mam chęć w ogóle nanieść 

jakiekolwiek słowa, gdy o niej mowa wszakże? 

 

Tak naprawdę chcę o niej powiedzieć krótko i zwięźle 

bo przez nią niejeden się utopił więzień 

własnego sumienia - jak przez nią umiera mięsień 

zwany sercem? - na pewno tu nie ma na ten moment odniesień 

 

Dlaczego? 

Bo tak działa jej spryt - wiem, że 

już jej siły nie przezwyciężę 

pozostaje mi się z nią oswoić bez żadnych uprzedzeń 

bo czuję że do szpiku kości siedzi tu we mnie 

 

Stąd ten wiersz - choć wiem że mogę być w błędzie 

ledwie starcza na chęć by wszem i wobec powiedzieć 

że pokorne oswojenie z obojętnością, to koniec jest zapewne 

i zarazem początek - tylko czy dam radę z nią coś znieść, niejako w odwecie za przeszłe?...

Nos

Nos

Od jakiegoś czasu mówię głośno, co to za zdolność 

która pozwala mi na chłodno rozpoznać kogoś 

kto się kryje za zasłoną powierzchownych cech 

i w ten sposób się dowiem na nowo, kim jest dobry człek 

 

Nie zawsze chodzi w tym wszystkim o jakiś rezultat 

bo jak każdy mam prawo się mylić i drażnić, gdy coś mnie wkurwia 

znienacka zdarza się tak, że to co wyczuwa mój nos 

się sprawdza - a ja czekam już tylko na swój błąd 

 

Bo to nie jest dla mnie super opcja ciągle mieć rację 

lecz gdy widzę ten tupet co dnia, to wątpię przeważnie 

w to, że ma on jakiegolwiek szanse na przetrwanie 

albowiem wystarczy podnieta, by poszedł w niepamięć 

 

To po prostu widać, zwłaszcza gdy się poruszy temat 

zgoła inny od poprzedniego - to jest się po uszy w błędach 

w ocenie człowieka - a więc ja tego nie robię 

bo na zewnątrz zawsze coś zmyli mnie w danej osobie 

 

Toteż zacząłem metodą prób i błędów patrzeć głębiej 

by się zastanowić i spulchnić szczegół znacznie lepiej 

a gdy go już wydobędę na wierzch, to zacznę patrzeć szerzej 

tylko dlatego, że w każdym z nich, zawsze znajdę siebie

Huba

Huba

To takie smutne, że zacząłem jej potrzebować 

bo bez niej po prostu czułem jak mi płonie głowa 

wtedy jeszcze nie wiedziałem że to zwykły pasożyt 

który działa na człowieka wrażliwego jak narkotyk 

 

Wiem jak to się je, wiedząc też jak to smakuje 

i pod żadną namiastką mi tego nie brakuje 

bo gdy zbyt ciasno, to bardziej słyszę jak ktoś fałszuje 

i tym samym odczuwam zanadto przewagę jednostki nad tłumem 

 

Nie dam już sobie wmówić, że tego właśnie potrzebuję 

bo gdy byłem z nimi czułem jak się pogrzeb snuje 

i zbliża wielkimi krokami ten moment 

w którym będę szukał tego co dawno pochowałem gdzieś w sobie 

 

Na szczęście do tego nie doszło, bo ktoś nade mną czuwa 

jednocześnie chroni me wnętrze, bym już nie zaufał 

i zarazem z nikim przypadkowym na zdrowiu nie podupadł 

chcę żyć w spokoju - z dala od bycia z kimś w związku po trupach 

 

Lecz teraz się zastanawiam, po co mi taka huba 

już chyba lepiej spoczywać w jakichś katakumbach 

i zostać otoczony obecnością wszelakich bóstw 

by po śmierci być przeznaczony już tylko na chrust 

 

Bo chyba mimo wszystko lepiej gdzieś w głębi piwnic 

przeżyć życie, niż to co ja przeżyłem w związkach 

i nie zamierzam w tym wpisie kogokolwiek winić 

po prostu nie chcę już dłużej być kimś na rozkaz

Gdy nie ma zasad, to jest kwas!

Gdy nie ma zasad, to jest kwas!

Im jestem starszy, tym bardziej boli każdy zastrzyk 

który nigdy nie świadczy o tym, że jestem jak każdy 

po prostu gdy Bóg patrzy, to wydobywa dla mnie esencję z prawdy 

po to bym na chwilę zastygł, by po chwili odżyć już barwny 

 

W żadnym wypadku martwy, bo co mnie nie zabije to wzmocni 

i to za każdym razem gdy czuję napływ nowych życiowych mądrości 

które kształtują światopogląd - by kiedyś kwadratowy łeb - wytyczał sobie obecnie wśród swoich 

na okrągło prostolinijne horyzonty, w których nie ma miejsca na trójkąty 

 

Dlatego w tej chwili gdy jest chemia między mną, a dziewczyną ze wsi lub miasta 

nie wchodzę w to, bo wciąż się zmieniam, nie zmieniając swych zasad 

zwłaszcza gdy wyjdzie na jaw, że już ją ktoś kawał czasu temu zdobył 

to wolę rzeczy po imieniu nazwać i nie dodawać kwasu do tej wody 

 

Mówię o tym że dla mnie jest wykluczone zaburzać jakąkolwiek z harmonii 

nawet tej pod przymus i pozornej koło mnie, która zatruwa czas wolny 

Po prostu wiem jedno: źródłem wszelkich moich natchnień jest kobieta 

życie bez was jest trudne, lecz gdy nie ma w nim zasad, to jest kwas 

 

Poprzez fakt, że to właśnie kobiety zmieniają me życie na lepsze 

to ciągle nie mam, choć szukam, właściwej recepty na szczęście 

obecnie wystarcza mi to, że po prostu jesteście 

większość wierszy piszę dzięki wam, bo bez was czym byłyby me wiersze?...

 

Chcę jeszcze dodać, że obserwuję jak wiele związków powstałych z kwasu 

sączy jad od nowa na tych, co mogą się wycofać bez szwanku 

lecz gdy pojawią się dzieci, to z miłości do nich trzeba w trójnasób 

poparzyć się w tym kwasie aż po palce dłoni, by oswoić łez padół 

 

Mnie zrazu było dane przeżyć życie jako wieczny samotnik 

bym teraz miał pewność co do jednego: jak najdalej od związków 

bo wtedy nabieracie nieokiełznanej ochoty na konflikt 

i to bez żadnego konkretnego powodu

 

Tak to prawda - zrobiłyście mi wielką krzywdę 

ale to jeszcze nie oznacza, że obumarło wewnątrz życie 

w człowieku mego pokroju, mimo tego że raban od dziecka pod czaszką 

lecz dzięki niemu wiem, że gdy nie ma w życiu zasad, to jest kwas - i to bardzo!

Proces zakopywania żywcem

Proces zakopywania żywcem

Trochę trudno mi tu się z tym oswoić

że nie mając na nic wpływu i tak muszę się bronić

przed tym że jest deptana godność kobiet

a ja przez fakt że jestem mężczyzną muszę się tłumaczyć co dzień

że przecież jestem dobrym człowiekiem pomimo absurdu

niemożności decydowania o sobie pośród paskudztw tu

w tej biało-czerwonej rzezi, w której chcąc mieć dzieci

trzeba jednoznacznie stwierdzić, że nie można już teraz oddychać tlenem z własnych piersi

bo przez dziewięć miesięcy, które dotąd były cudem narodzin

teraz będą oczekiwaniem porównywanym do cierpień tudzież katorgi

 

Lecz ja nie dam się wrzucić do jednego wora

z tymi którzy mają kurestwo we krwi i to nie od wczoraj

bo w przeciwieństwie do najstarszego zawodu świata

tu mamy do czynienia z mentalną gangreną pielęgnowaną przez lata

lecz jest jedno lekarstwo na nadmiar wylewu samczej żółci

w stosunku do kobiet; mianowicie, musicie wreszcie odróżnić

kurestwo zawodowe na godzinę od kurestwa w sobie

które tkwi w was odkąd ktoś w was oprócz was samych dostrzegł problem

 

Ten proces zakopywania żywcem musi się skończyć

i ten jad pseudo-wszechwiedzących musi przestać się sączyć

nie można z wami rozmawiać o sprawach sumienia

bo od kiedy nami rządzicie, to go po prostu tu nie ma

za to jest klauzula odnośnie waszej głupoty

od której zaczęliście już dawno chorować na słuchoty

bo od kiedy kobieta to przedmiot, skoro to dzięki Nim żyjecie cali i zdrowi w miejscu tak bardzo chorym?

 

Ja się po prostu nie zgadzam na ten stereotyp

że mężczyzna to bydle goniące kobietę w domu do roboty

a kobieta ma mu usługiwać w dzień i w nocy

począwszy od śniadania a skończywszy na stęchliźnie spod kołdry

 

To spory problem był dla mnie - trafiałem na złe kobiety

bo gdy dawałem im wolność, to nie umiały tego docenić

a ponieważ są przyzwyczajone do życia w niewoli

zachłystując się wolnością przy mnie, wolały spierdolić

piszę o nich, bo jedna i druga żyje w syndromie sztokholmskim

przywiązane smyczą do utartych schematów życiowych

a ja będąc z nimi w związku, nie mogłem na to pozwolić

by je w jakikolwiek sposób ubezwłasnowolnić

 

Lecz one wyraźnie chciały, bym je traktował jak fabrykę

do rodzenia dzieci, wespół ze sprzątaniem i praniem

zmierzam do tego, że one same chciały się przy mnie pochować żywcem

bo nie radziły sobie z naporem tych oferm, mających w głowie nasrane

 

A ja kocham kobiety właśnie za to że się przeciwstawiają tymże katom

i walczą o swoje w interesie nas wszystkich

 

Bo czy to tak wiele?

Cieszyć się życiem tak bardzo, że chcesz stworzyć zdrową rodzinę w której nie będzie mieszkał i żył wstyd?...

Dzień jak co dzień

Dzień jak co dzień

Obudziłem się jak co dnia i nawet wstałem jak co dnia

po kawie drzemka niczym nagroda i przywrócona harmonia

papieros na balkonie by się wreszcie obudzić

zupa na rozgrzewkę i mogę wychodzić do ludzi

 

Zastałem ten dzień szaroburym, ale bez bólu głowy

popatrzyłem na kontury chmur i ich kolor płowy

chcąc z nich wydobyć piękno musiałem przerobić

je na - jak w baśni - światłem dnia rozjaśniony

 

Za parę chwil ten obrazek się skończy

i w środku dnia zamieni się na krajobraz mroczny

światło latarni upiększa, by tym wszystkim rozmarzonym

dać namiastkę szczęścia i granatu cudny obrys

 

Lecz ja niezbyt lubię przebywać w ciemności

wtedy natłok myśli najbardziej mnie złości

więc żeby wyluzować, kończę każdy dzień piękną muzyką znów

by zbudować od nowa samego siebie przez noc urywkami snów

Biel zimy

Biel zimy

Akurat o zimie trudno coś napisać wierszem

bo to co widzę, jest do tego stopnia piękne

że zwyczajnie lubię się zapatrzeć w tą biel

która w cieple domu działa jak gorąca kąpiel

 

To jest ta pora, w której wszystko wywołuje uśmiech

począwszy od mych urodzin w grudniu, a skończywszy na tym co czuję później

choć samych świąt nie lubię, to jednak czuję chęć by znowu

usiąść w gronie najbliższych do wigilijnego stołu

 

Opad śniegu ponadto ukształtował tą tęsknotę

którą miałem za dziecka, by wciąż gdzieś w sobie

pielęgnować tą wizję, że każda magia świąt

na nim się opiera, gdy tak pada wciąż

 

Dlatego wstawiam to zdjęcie tu na pamiątkę

bo tak powinna wyglądać zima za oknem

to miłe zobaczyć ponownie obraz tej pory

w której biel zimy zasłania inne kolory

 

Ubiór w płaszcz ze słów wzruszeń

Ubiór w płaszcz ze słów wzruszeń

Ten moment ulgi umiem wyrazić w słowach

które potrafią tylko ogrom mych uczuć strywializować

ale za bardzo mnie one tu dziś wypełniają

nigdy nie umiałem ich w sobie zdusić zwyciężając

a czuję że zwyciężyłem i to bardzo

 

Bo powiedzieć komuś w szlochach by sobie ulżyć

że się bardzo kocha, to potem ot tak nie można stłumić

tego co wypełnia ludzi mojego pokroju

to tak jak bym zburzył w sekundę mój nastrój

i w jej ułamku zebrał ekwipunek z wzruszeń lub zasług

a przecież niż nie osiągnąłem, by się tym dzielić

poza wiedzą życiową

by to życie odtąd przeżyć na ziemi jak najprościej

odkąd zrozumiałem, że gdy chcę z niego czerpać w pełni

muszę po prostu żyć tak, bym nie chciał nigdy o nim zapomnieć

Bo!

Bo!

Odbywają się pod jego przykrywką wszystkie debaty

jak i w rozmowach wszystko opiera się na tym

by przedstawiany wachlarz argumentów przez ludzi

miał jego wydźwięk, ale tak by o tym głośno nie mówić

 

Już dawno ten temat za mną chodził

problem w tym, że nie wiedziałem jak go ugryźć

i gdyby ten argument takiej frustracji nie rodził

byłby odpowiedzią na rozterki od jednostek aż po tłumy

 

Lecz z drugiej strony język polski nie byłby tak piękny

a mężczyźni dla kobiet i odwrotnie tak namiętni

gdyby nie panujące w ludziach werbalne zapędy

do tego by uprzytomnić innym że w nich energii nadmiar tętni

 

Choć jest to najlepsza z opcji by uzmysłowić reszcie

że należy się wysławiać krótko i zwięźle

oczywiście nie w sytuacji braku poczucia humoru potencjalnych słuchaczy otwartych na słów omniscjencję

 

To także wiodący argument ludzi bez tak zwanych jaj

pragnących w innych zdusić potrzebę by naprawić kraj

tak trudno im się przyznać przed sobą, że są wykastrowani z wielu cnót

by z tym uzasadnieniem wieść prym pośród życiowych eunuchów

 

Jednak to nie jest odpowiedź na pytanie o sens życia

co najwyżej o cel ziemskiej wędrówki tych, których tu koniec wita

zwłaszcza gdy go wciąż nie widać, wtedy przykryci mgłą

jaką im dało życie, na łożu śmierci słyszą: Bo!

 

Podsumowując

nawet gdy się już zna odpowiedź

trzeba żyć dalej na tym łez padole jako człowiek

bo ziemskie życie to i tak już jest zapowiedź

tego, co nas czeka po tamtej stronie;

a tutaj bądź co bądź wcale nie jest tak najgorzej.

 

 

 

 

 

Kartoflanka międzyludzka

Kartoflanka międzyludzka

Tylko wśród swoich czujemy się dobrze

reszta powinna się modlić o rozum, który jest w kontrze

do naszych rodzin, bo tylko u nas panuje tradycja

kartoflanka z dziada pradziada u nas tak pyszna

jak nigdzie indziej na świecie, zatem spróbuj

częstuj się, bo to rarytas przecież wśród naszych tłumów

cały świat jest nasz, musimy tylko innych nauczyć myśleć

że to danie jest pyszne, nawet gdy wystygnie

 

My mamy dobre chęci

tylko dlaczego gdy nas widzą to uciekają, bo rzekomo śmierdzi?

damy im coś z niczego, to od razu zamienią swój tupet

na miłość bliźniego, bo to od nich śmierdzi tu trupem

tylko potraficie rzucać w ludzi mięsem

którą nazywacie po swojemu mową nienawiści

jak nie lubicie mięsa, to dajcie go tu czym prędzej

z kartofelkami wszystko lepiej smakuje, choć to nie dla wszystkich

jak się okazuje jest dobre danie

bo jak ktoś je świństwa na śniadanie

to nie ma co się dziwić że wydziwiają inni

gdy zaczynamy pichcić to co im i tak w gardle stanie

 

Stąd te haniebne protesty kobiet, bo ich zgubny porządek

wynika z tego że zapewne od rana mają pusty żołądek

dać im żarcia i napoju to może skończą biadolić

i raz dwa ich na gnoju w oborze boso nagrodzić

za ich poglądy - od zawsze nie powie katolik tu

o jakiejś tam pożal się Boże aborcji, tfu!

 

Jesteśmy ostoją moralności, zatem powiedz

czy tak trudno żyć Ci na co dzień z Panem Bogiem?

zmów pacierz prędko i odnajdź drogę do Boga

ale najpierw coś zjedz, bo na głodnego to nie robota

a tych lewackich kurwiów moje dziecko nawet nie oglądaj

bo tam szatan grasuje, a przecież trzeba siać co dnia

lecz nie nastawiaj na biskupów, bo zaraz będzie znowu że im też gorzej

a od rana jest przecież w domu niewywietrzone.