Photoblog.pl

Załóż konto

Od miłości do nienawiści

Od miłości do nienawiści

Tą bardzo cienką granicę dostrzegam pod lupą spraw 

których jest moc, najbliżej moneta obustronna 

ze wszystkich eufemizmów pasuje spośród podstaw 

do oceny sytuacji, w której to tak znowu kąsa 

 

Od miłości do nienawiści jak od reszki do orła 

bo wciąż mam je na myśli - tak od biedy pozostaw 

i ocal rychło jedna z drugą mnie na przyszłość 

nie dlatego, że zasługą mą jest to, że nam nie wyszło 

 

W zwykłych relacjach też podupadłyście 

ciosem szybkim znienacka mnie znowu na wyjście 

z mego wnętrza swym chamstwem jak rzecz potraktowałyście 

więc bądź grzeczna tym razem dla mnie, bo zachowam wszystkie 

 

Rzecz jasna te razy - lub cięgi, jak kto woli - zapamiętam 

bo nie wpadacie w nawyk tudzież zwyczaj karkołomnych napraw w ten czas 

gdy tak bardzo mnie zmuszacie do nienawiści 

by w swych emocjach ukradkiem pożegnać myśli 

 

Karkołomnych, bo musiałem się do waszego poziomu cofnąć 

a lepiej było się od niektórych z was po prostu odciąć 

tak właśnie zrobię, bo nienawiść szybko zniewala głowę otwartą 

a zawsze słowem mogę zabić tych, co mnie jak zaskroniec kąsają 

 

A już naprawdę nie chcę tego więcej robić 

dlatego ten wiersz, bo pragnę swe serce miłością zdobić 

niech puenta jak pomnik nomen omen po mnie zostanie: 

Kochaj i rozwijaj się w tym, by podnieść swoje morale!

Kac moralny

Kac moralny

Od jakiegoś już czasu coś we mnie umiera 

to mnie martwi w trójnasób, bo ponad tydzień się zbieram 

do tego by cokolwiek napisać, lecz mi się udziela 

nastrój, w którym granica sprawia, że się nie chcę już zmieniać 

 

Zaczyna mi chyba mocno ciążyć ta trzydziestka 

która oddala choćby namiastkę chęci na zwycięstwa 

rzecz jasna z samym sobą, a góra coraz bardziej się wypiętrza 

na którą wchodziłem dotąd - nie mam już chęci by być gdzieś tam 

 

Właściwie sam już nie wiem dotąd prowadzi horyzont 

wolę odpocząć niż wdrapywać się ciągle do nikąd 

tym bardziej że w pojedynkę się dzieje to wszystko 

teraz się rozejrzę czy ktoś nie nadchodzi skądinąd 

 

Doszedłem do tego, że od szlachetnych kamieni 

wybieram tańszy zamiennik, niekoniecznie ze srebra 

bo to wszystko co mnie spotyka tutaj na ziemi 

nie ma znaczenia, gdy przede mną jest wszechświat 

 

I tak jest podejrzewam z każdym - ten kac moralny 

związany z przemijaniem dopada w ten czas odważnych 

tak samo jak i tych biernych - bo nasz żywot niby coś znaczy 

ale tylko dla garstki tych przyjemnych chwil i postaci

Cisi

Cisi

Chcę dołączyć do Was, jednocześnie żyjąc pełnią życia 

mimo że zło toczy coraz szersze kręgi z ukrycia 

a w zasadzie jest na piedestale nie od dzisiaj 

tylko od dawna dawien - lecz mnie mimo to nie struł ten życia liszaj 

 

Najmniej o Was wiadomo - właśnie to mnie pcha w wasze kręgi 

uczę się od lat żyć na nowo, bo chcę na zawsze skreślić 

cały stracony czas za sobą - okiełznać dawne lęki 

związane z namową kogoś, bym ciągle starał się wielbić 

jeszcze bardziej i jak najmocniej czyjeś kompleksy 

nie wiem nawet kim byłem ja dla kobiet z tychże obietnic 

ale wiem czego pragnę - aby kiedyś znaleźć i mieć pewność 

że zapewne go znajdę - czyli bezpieczny rejon przez ciemność

 

Posiądziecie kiedyś ziemię na własność, więc jest Wam łatwiej 

ja chcę tylko wiedzieć tak bardzo: Czy jeszcze mam szansę? 

Czy będzie mi dane - będąc niczym - w namiastce chociaż ochłonąć? 

Czy mam już dziś iść tak jak zawsze, gdy Cisi z czoła pot otrą?

 

Przecież ja drodzy Cisi chcę być tylko jednym z Was 

wyszło mi na korzyść zbierać nić i przeżyć, by zakopać przeszły czas 

Muszę tylko przez to życie obficie wciąż dreptać 

by już jako jeden z Was przejść przez nie po nitce do kłębka

To mój stały rytuał

To mój stały rytuał

Musiałem powrócić, bo jednak tydzień bez wiersza 

w pułapkę obróci coś - lecz ja myślę, że przerwa 

dobrze mi zrobiła - przede wszystkim odetchnąłem znów 

potem znikąd siła w pędzie przyćmi, co przeszłość wie już 

 

To mój stały rytuał - bez niego me życie jest nudne 

pomór słabych wysłucha, lecz przez to wierzyciele sumień 

się odzywają częściej niż często, w dobie głuchej pustki 

swe oczy karmią mięsem, by jeść to, co zje żuczek z kulki 

 

Dlatego musiałem powrócić, bo nie chcę hodować larw 

w postaci kuli, którą toczę od codziennych spraw 

rozbijam ją wierszem, by mogła eksplodować 

i zanim urośnie, w trakcie tworzenia ją zniszczę od nowa 

 

Tak to musi działać, żebym już nie wariował 

szarość studzi zapał, więc przymusem zachowań 

ludzi dobrych i przyzwoitych, jest słuchać szybko swego wnętrza 

i wzbudzić coś, by z licznych komityw chcieć współgrać tylko z rzeszą szczęścia

Chwilowe otwarcie serca

Chwilowe otwarcie serca

Otworzyłaś moje serce, by tam zająć swoje miejsce 

a ja chcę tylko podnieść ręce ze szczęścia, bo chcę jeszcze 

od serca w podzięce w częściach z siebie oddać więcej 

właśnie Tobie tym wierszem, nim przegnasz mnie pod pretekstem 

 

Znam pewne miejsce w naszym mieście, co zmienia podejście 

do spraw nazywanych za niekoniecznie niedorzeczne 

tym niemniej bez nich jest dziś ze mną więcej wszechobecnej 

chęci, żeby dzielić szczęście właśnie z Tobą, choć już wiem że 

to nie tylko dla mnie odtąd jest wyższy level 

odkąd - nawet błądzą we mnie - myśli dzień w dzień 

dlatego chcę mieć pełne serce, od kiedy jesteś 

bo wrócił wreszcie we mnie samym potrzebny tętent 

 

Aby regularne bicie sprawiło, by mnie nie zabiło 

to paliwo, przez które kiedyś Ci niepotrzebny będę 

Stać mnie dziś na miłość, wypełnię czas siłą 

podczas chwil, co według mnie tętniły wewnątrz mnie byle gdzie...

Sam ze sobą przez życie

Sam ze sobą przez życie

Od małego w refleksjach uwikłany jestem 

dlaczego z mego jestestwa tu widziany jest sens 

tej drogi zwanej życiem? - wciąż od tych przemyśleń 

chodzę na dnie i po szczycie, choć gdy mierzyć chcę 

jeszcze wyżej zaraz jak wstanę - zastanawiam się tak jak teraz 

leżąc na tapczanie - czym rządzi ta sfera? 

Ta sama od której na pamięć znam każde pytanie 

a człowiek tylko zachłannie się pławi w odpowiedziach 

I tak każdy rozwoju etap w życiu człowieka 

zabrany będzie do grobu, a w nim ukryta legenda 

która tylko potrafi dać w tak upragnionych momentach 

poznania odpowiedzi - prośbę - bym mógł coś obiecać 

 

Mianowicie, by potrzeba nigdy nie była tak wielka 

jak w chwili obecnej do tego, by poznać sedno 

W przeciwnym razie poznasz pułapkę natręctwa 

którą Ci przysposobię w postaci nerwicy do wewnątrz 

 

Oczywiście nie posłuchałem - więc sam ze sobą przez życie 

z myślami, które są odrzucane gdy pogłębiają nerwicę 

staram się przyjmować spośród kalek dobrych psychotypów 

szansę dla siebie, by odczuwalne zmiany pomogły szybko w życiu

Obycie z miłosnym odrzuceniem

Obycie z miłosnym odrzuceniem

Najtrudniej jest tą sztukę w sobie oswoić 

bo może to dać odwrotny skutek, gdy tak to boli 

odnowić się i poskromić lęk przed strachem 

stanowi napęd i patent by z czasem się uodpornić 

na brutalną prawdę - że muszę przed sobą się bronić 

gdy zdam sobie sprawę, jak dużo we mnie samokontroli 

To mnie odrzuca na starcie u każdej co poznaje tożsamości monolit 

w relacji opartej na prawdzie lub kłamstwie w zależności od woli 

 

Ja gdy tylko tego spróbuję ponownie, to do mej głowy dochodzi 

że nie mam zamiaru bez ustanku wciąż miłości gonić 

Z tą pogonią się nic nie zrobi, bo jej celem jest dobić 

wszystkich tych głodnych na uczucie z wszelakiej strony 

 

Obycie z miłosnym odrzuceniem jest dla mnie niczym pomnik 

postawionym na gruzach swoich, gdy chciałem tą minę rozbroić 

Dogonić życia nie przystoi tym, co zdołali sobie uprzytomnić 

że po tej eksplozji nie są już do związku zdolni 

 

Każda próba kończy się fiaskiem, bo jakikolwiek rozkwit 

powoduje stopniowy suspens, który każe patrzeć pod nogi 

lecz jak na ironię, partnerka zdepcze tym, że odchodzi 

tylko dlatego że nazwał insomnię bezcielesnym motorem dla rozłąki 

 

Na czym to polega? 

 

Gdy para się oddziela na chwilę w imię drobnostki 

jaką jest milczenie, podczas którego głowę rozboli 

myślenie o Niej lub o Nim, to ze zwykłej monotonii 

robi się dokonywanie na sobie zbrodni poprzez kociokwik 

jaki mamy w głowie na myśl o tym, jak można tak zrobić 

i nie dawać znaku życia przez sporą ilość godzin 

Noce bezsenne skutkują wtedy tym, co zdołamy wypocić 

przez ten bieg myśli, który bez udziału ciała czas trwoni 

 

Ja jestem już do tego stopnia z losem pogodzony 

że staram się nie dopuszczać do siebie nikogo z żadnej strony 

I może przez to stanę się odtąd znieczulony na szkody 

które mnie już nie dotkną - odkąd zmienię swój głos w tym, na nowy

Pobożne życzenia

Pobożne życzenia

Niech nikomu z nas nie zabraknie pogody ducha 

by bliźniego swego móc nawet po nocy słuchać 

lecz najpierw otwórzmy oczy na nich, bo ciągły uraz 

sprzyja budowaniu granic między nami w opornych ruchach 

 

Ochrońmy wśród nas więzy nierozerwalności 

które tworzą ogromny puchar z przejść, ocen i wartości 

Odnajdź siebie w świecie, w którym nie możesz nadążyć 

za drugim człowiekiem, bo przecież jest wciąż trend na pościg 

 

Zacznij patrzeć w oczy, byś dostrzegł w nich miłość 

i tym się kieruj od dziś, byś ciągle żył chwilą 

bo tylko pełni miłości możemy żyć tu i teraz 

tak by w przyszłości z tej bohemy wyróżnić pejzaż 

oparty na wgłąb pięknej sztuce doznań 

by te złe cechy naprawiać w sobie 

jeszcze zanim ujrzą światło dzienne wśród przekonań 

 

Tu jest morał - spójrz gdzieś ponad to wszystko 

co stanowi uwieńczona praca nad korzyścią 

bycia dobrym człowiekiem na co dzień; Odnawiając z kimś sojusz 

odnajdź własną drogę - a innych kochaj - dając im spokój

Liczy się człowiek

Liczy się człowiek

Bez względu na to, kim jesteś lub kim chcesz być 

masz prawo żyć tak, by się móc temu oddawać bez reszty 

skoro robisz cokolwiek z sobą - to normalne że popełniasz błędy 

ważne by w tym wszystkim pozostać ogarnięty 

 

Wciąż zakręty się pojawiają, bo droga nie jest prosta 

odnajdź się w tym, by nie poczuć jak boli chłosta 

bo jak krzywdzisz innych, to ona nie będzie Ci obca 

już do końca życia, podczas którego siebie osądzasz 

 

Więc zamiast innych krzywdzić, po prostu ich w spokoju zostaw 

po to byś Ty samemu mógł wszystko zacząć od podstaw 

niech zadziała to jak wstrząs na Twój mózg, by dojrzeć drogowskaz 

w ślepym zaułku - spójrz wtedy w niebo i zatrać się w nim do końca 

 

Tylko wtedy zrozumiesz, gdzie jest początek i koniec 

bo nawet żyjąc jako konsument, uznasz że liczy się człowiek 

Zwłaszcza go wtedy potrzeba, gdy poczujesz samotności oddech 

na swoich plecach - zmian wokół siebie już teraz nie odkładaj na potem

Magia świąt

Magia świąt

Radość ze świąt, jakby nie było, cieszy wszystkich zewsząd 

a innej prawdy teraz nie wypada okazać na zewnątrz 

plus obłudny bełkot w tym czasie - że nie ma odludnych miernot 

bo wszyscy są razem - sprawia że mam ochotę pełznąć 

 

Jeżeli tylko w święto dostrzegamy w ludziach piękno 

to już obecnie wiem to - mamy problem z resztą 

bo jeżeli za wielkoduszność płaci się banknotem 

to tylko w czasie świąt z dumą robimy z tego cnotę 

 

Odkładając na potem wszelkie bieżące sprawy 

wypełniamy gablotę brania tego w nawyk 

ona odjedzie w momencie gdy się święta kończą 

by potem sobie powiedzieć, że trzeba się odciąć od świąt 

 

Na tym polega magia ich skutków ubocznych 

sprawom codziennym za dnia, dajemy upust w nocy 

Przecież nie wypada w czynach nawarstwiać bagna 

schowanego pod dywan - bo przecież czas tak gna 

 

Jak trwać? A w zasadzie przetrwać to wszystko? 

Dla mnie ten mariaż zła z dobrem tak naprawdę stanowi ognisko 

a w zasadzie pochodnię; Gwoli ujrzeć ognik tam, gdzie wciąż ślisko 

bym sobie nie pozwolił tak postępować na przyszłość

Miłość w kolorze cyjanu

Miłość w kolorze cyjanu

Cyjan jako kolor odzwierciedla polot 

oraz to, co sprawia że można się skryć pod tą osłoną 

osnową niech będą połówki serc złączone osmozą 

tychże odludnych miejsc, w których nie mamy nic poza sobą 

 

I trzeba się kryć po to, by spijać z siebie będąc poza kontrolą 

no bo zakazany owoc sprawia że w chwilach z mym niebem obok 

szukamy w sobie zapomnienia, by przywitać się z odnową 

naszych połówek serc jako lek na tego uczucia ciągłą odmową 

 

Ona płynie z otoczenia, które coraz częściej walczy ze sobą 

zamiast kochać siebie - tak by nie spoczął w nas samych nekrolog 

bo tylko miłość ma ten ferwor życia wśród nas - i ten kolor 

szlachetnego cyjanu, który da tymże owoc 

ich niezaspokojenia w postaci warstw i powłok 

na to, że wciąż nie ma pozwolenia na taką błogość 

która daje, a nie zabiera - lecz oni się przez to uodpornią 

na życie w barierach, bo zachowają długo mądrość 

 

Na czym ona polega? 

Po prostu wszem i wobec szablonowej reszcie udowodnią 

że czeka prędki koniec karkołomnej wierze w górnolotną 

definicję miłości, od schematów pustą, bo wciąż 

nastawioną na kącik zwierzeń, zamiast na wspólną dobroć

Ful

Ful

Wybrali się w miasto pięcioosobową garstką 

robią sobie na złość mając ciasno pod czaszką 

Czuli że są ponad to całe chamstwo, by z odwagą 

ujadać tożsamość napotkanych osób z poważną twarzą 

 

W ich gronie potencjał ma tylko wytrwały gatunek 

który potrafi okiełznać trzy damy i dwa króle 

W tym samym czasie kończy się zasięg wymarłym na skutek 

diagnoz tamże, bo nawet nastolatek przy nich wstrzymałby brawurę 

 

Jednakże tożsame grono potrafi o dziwo 

zachować rozwagę w tą noc, i odstawi to piwo 

gdy tylko ujrzy mocniejszego fula od tego w piwie 

lecz tą postawą akurat się poniekąd dziwię 

 

Bo zamiast dołączyć do nich zaraz i czerpać wzorzec 

wolą ujadać pod nosem: Ach ta dzisiejsza młodzież! 

Tym bardziej że łagodniejszej ferajnie uwierzyć ciężko 

że oni sami będą niebawem tuż przed trzydziestką 

 

Ja i jednych i drugich obserwowałem bacznie 

by wyrobić sobie o nich zdanie nieco straszne 

Mianowicie, od nich bije agresja i to znacznie 

podczas gdy mnie na ten czas na ich widok się tylko śmiać chce

Podróż do wnętrza poprzez oddech

Podróż do wnętrza poprzez oddech

Przez życie gdzieś goniące tak łatwo zapomnieć 

o źródle w nas samych - więc popadamy w narkozę 

gubiąc na dobre to co w nas szlachetne i nadobne 

więc czemu pochłaniać chcemy bez reszty to, co dał nam oddech? 

 

Chyba tylko po to, by ktoś za nas lśniący nagrobek 

co jakiś czas czyścił, gdy my rozmienialiśmy się na drobne 

plan za życia się nie ziścił, a pod ziemią na moment 

widzisz to o czym myślisz przez całe życie galopem 

 

Mowa o przemijaniu rzecz jasna, a niejeden w trumnie 

tego za życia nie nazwał symbiozą serca z rozumem 

Ja wolę w tym czasie odpoczywać i udać się do swego wnętrza 

by trochę pooddychać - a nie patrzeć, jak ta góra się wypiętrza 

 

Góra, czyli po prostu śmieci ułożone przez gawiedź 

ustawionych w kolejce do śmierci - by życie za życia puścić w niepamięć - 

które stanowią sprawy, na które nie mają wpływu 

by potem narzekać, że dane im było w życiu mieć mało wygód 

 

Mój sens życia to wejść w siebie w natłoku spraw tych 

które sprytnie tworzą dzień w dzień z kłamstw pozór prawdy 

My temu ulegamy poniekąd - ciągle będąc o coś pełni nadziei 

a to wszechświat jest potęgą, którego nie obchodzi życie na ziemi

Esencja z ukrytych myśli

Esencja z ukrytych myśli

Gdy wypełnia ten pokój mroczna przestrzeń 

nasycić wtem go tu można wierszem 

a wtedy zdarza się, że znowu poznam szerzej 

swe myśli, więc powód do zmian będzie 

 

Lecz sam powód to mało, a to już odwagą jest 

ubrać namiot słów ot tak wgłąb, w - na pozór - bogatą treść 

na końcu coś zacząć znów, co da los, mam spokój od bab, choć mnie 

bardzo znów głowa od nastroju faux-pas co dzień 

boli niemiłosiernie - do dziś nie miło jest nieść ten krzyż 

który daje o sobie znać nawet na widok tęczy 

Ja chcę ponownie wstać i znaleźć paliwo z przeżyć 

które jeszcze bolą, i potrzeba czasu by zacząć wierzyć 

w to, że może kiedyś podniosę się z dołka 

chcę by tej treści owocem była chęć do zmian 

nie można z wgłąb ciosem w konflikt bynajmniej popaść 

zamierzam zrobić odwrotnie i go oswoić, by nanieść słowa 

 

Wierzę w to, że mi pomogą dojść do psychicznego zdrowia 

dlatego tu zaglądam i tworzę esencję z ukrytych myśli co dnia 

i jest lepiej o tyle, że czuję w kościach, że na pewno zdołam 

podnieść się od razu poprzez wiersz z każdego doła

Przeprawa przez tykające bomby

Przeprawa przez tykające bomby

Zmotywowało mnie to, do pozbycia się hasła 

to będzie moją metodą, gdy wciąż słychać jak pauza 

pomiędzy tymi wydarzeniami, wypełnia mnie z rzadka 

lecz dlaczego właśnie wtedy marzy mi się randka? 

 

Chyba naiwnie wciąż wierzę w magię tego uczucia 

które nie zastygnie w kobiecie - zatem wierząc znów w cuda 

wyobrażam sobie jak by to było, gdybyś pokochała mnie za nic 

biorąc mnie takiego jakim jestem - ze złamanym sercem aż po nienawiść 

we mnie do tego co przeszłe - bym przy Tobie mógł wreszcie 

obrócić w czyn to jak bardzo za miłością tęsknię 

lecz jak się wyobraźnia kończy to wracam do rzeczywistości 

by jak zawsze z konieczności wyrzucać to poprzez wiersze 

 

Już mam dosyć przepraw przez tykające bomby 

muszę ten strach przez łzy na dobre skończyć 

Do Twojego serca, droga nie prowadziła przez odbyt 

a i tak spotkały mnie od Ciebie jakieś kontry 

 

Tylko dlatego że nigdy nie żyłem dywidendą 

bo byłaś przecież z debilem - czyli ze mną 

Naprawdę myślałaś, że wystarczy mi satysfakcja 

gdy robiąc Tobie dobrze, mam dla siebie brać wstyd w zastaw?! 

 

Nic dziwnego, że psychicznie mnie to wszystko wykończyło 

bo przecież ja dla Ciebie miałem tylko miłość 

Lecz dowiedz się, że gdy studnia z Twoimi zachciankami 

wypełni się po brzegi - zostaniesz sama z łzami

 

Lecz dzięki Tobie udało mi się uzmysłowić 

że nie można zabierać się za miłość od dupy strony 

To tylko seks jest - najbardziej nędzne z wyobrażeń 

o tym, że można częściej niż czasem żyć z obrazem 

w swej głowie, że moment w którym siebie oddajesz 

jest pułapką, wtedy gdy się nie otrząśniesz po porażce 

 

Bo owszem przegrałem - w momencie, gdy uwierzyłem że słowo kocham 

jest prawdziwym oddaniem, a nie ukrywaniem non stop focha 

że nie jestem taki, jakim wymyśliła mnie Twoja głowa 

Więc skoro nie umiesz tego powiedzieć od słowa do słowa 

pozostaje Ci tylko pozwalać się kochać 

 

Ale do czego zmierzam? 

Nie znajdziesz we mnie rycerza jedna z drugą 

bo to wszystko nie od teraz trwało we mnie jednak długo 

mianowicie, chęć by masę cząstek zbierać z siebie na polu minowym 

złożonym z kobiet i mych przepraw przez te tykające bomby