Photoblog.pl

Załóż konto

Tots units fem força! 

2018/10/23   

 

« następne   poprzednie »

Cześć i czołem każdej duszy, która tu trafiła.

Z góry zakładam, że mało kto tu zagląda. Nie mówię o swoim blogu, ale skali ogólnej. Z niektórymi platformami tak to już bywa, prędzej czy później coś staje się kultowe, łamane na wyblakłe i nijakie, mało przejrzyste, i w zasadzie nikomu niepotrzebne. Bez urazy dla stałych użytkowników "fbl", ale dla wielu prowadzenie internetowego pamiętnika, zakończyło się dawno.

Nie do wiary, że mimundoelfutbol, został założony niespełna 7 lat temu. A o ile wcześniej zakochałam się w piłce nożnej... 

 

Nie o tym miałam, ale skoro już tu jestem i skręciłam w boczną uliczkę notki, opowiem anegdotę. Nie lada wyzwaniem było tu trafić. Zaczynając od znalezienia dobrej transmisji meczu w sobotę, (swoją drogą- czy ktoś ma wrażenie, że kiedyś wklepywało się w wyszukiwarkę "meczyki.pl" i jak na tacy podane były linki do spotkania, a teraz trzeba mocno się natrudzić, aby cokolwiek włączyć?), przechodząc przez awarię komputera w trakcie starcia Chelsea- Manchester United, i stracenia praktycznie całej, pierwszej połowy, idąc do dnia dzisiejszego, kiedy przez dobre kilkanaście minut szukałam grafiki do wpisu, następnie wyłączałam AdBlocka, włączałam Flash Playera, śmiałam się z własnej głupoty, kiedy nie potrafiłam owej grafiki zładować, aż do chwili obecnej- "dyrdymały", zamiast opisu spotkania. Jak widać, dużo się zmienia. Świat, fotoblog, my. Nie będę odkrywcza, gdy wspomnę, że Premier League wciąż ma jedną, ważną cechę- nienaruszoną, odkąd pamiętam: zaskakuje.

 

Manchester United 2:2 Chelsea Londyn

 

Nie pytajcie, dlaczego akurat 9. kolejka ligi angielskiej, ani tym bardziej, dlaczegoż akurat to spotkanie biorę pod lupę. Jakby nigdy nic, nie zważając na swoją absencję tutaj przez długi, długi czas. Nie wiem. Miałam niewyobrażalnie sporą przerwę od pisania, praktycznie niczego, nie licząc prac semestralnych na studiach. Bo i po co, o czym? ("A komu to potrzebne?"). Oprócz otoczki, jaką stworzyłam na początku, na wzór płynnego przejścia do tematu, nawet jeśli z nim samym nie ma za wiele wspólnego, nie miałam problemu, tak teraz zaczynają się schody, a mi brakuje języka w gębie. Jednak chcę dać sobie szansę.

Jak wspomniałam wyżej, niewiele wiem, co działo się w pierwszej połowie. Z danych statystycznych, o których pozyskanie nie trudno, gol na 1:0 należał do gospodarzy, którzy byli zresztą faworytami spotkania. Obecnie na miejscu 3 w tabeli, zostawiając daleko w tyle Czerwone Diabły (na ten moment na miejscu 10). Żal było straconej bramki i 45 minut, które uciekło sprzed nosa, tym bardziej zacierałam ręce na resztę meczu. Wkrótce, bo już w 55', goście trafili do siatki, wyrównując wynik. Tylko po to, aby w 73' triumfować przy 2:1  za sprawą drugiego, celnego trafienia A.Martiala. W doliczonym czasie gry, na Stamford Bridge został wykonany finalny cios, ustanawiając wynik 2:2, czyli po jednym oczku dla każdej drużyny.

Ilość goli nie zawsze mówi, jak wyglądał mecz. Źle, kiedy ich nie ma, są przecież zwieńczeniem pracy całego zespołu. Jednak błędnie zakłada się, że to one nadają piłce emocji i efektywności. Spotkanie było pasjonujące, podobnie jak tempo gry, precyzyjność podań, nieustające kontrataki, walka do ostatniej minuty, co wiąże się także z ogromnym wysiłkiem i wolą walki. Niejednokrotnie łapałam się za głowę, choć stroniłam od kibicowania wybranemu klubowi, skala emocji sięgała zenitu. Po raz tysięczny powiem, że Premier League nie ma sobie równych. Choć mecz Legii z Wisłą Kraków, mógłby w jednym worku z w/w spotkaniem się znaleźć.

Starcie zakończyło się bowiem wynikiem 3:3, (w systemie 2:0 dla klubu z Warszawy, 2:3, 3:3). Przewaga, utrata kontroli i wywalczenie punktu w 90 minucie. Stronię od Ekstraklasy, która wiele razy uśpiła lub rozbawiła mnie do łez. Zdarzają się "perełki", ale nie ma co porównywać poziomu zawodników PL do "Lotto". Być może mam szczęście, ale często włączam spotkanie z Anglii, które okazuje się hitem kolejki. I nie, nie lubuję się tylko w topowych klubach, choć z tym na wyspach także różnie bywa. Istnieje jednak możliwość, że ciężko o trudne do strawienia 90 minut w jakimkolwiek wydaniu, ale to tylko moja skromna i nic nieznacząca opinia.

Najważniejsze, by piłka dostarczała emocji, bo przecież dlatego tak bardzo kochamy sport. Nieważne, czy jesteśmy spod herbu Legii, Wisły, Chelsea czy United, nieważne, czy w ogóle jesteśmy spod któregokolwiek herbu (tu mowa o mnie). Dobrze, że łączy nas miłość do adrenaliny, a piłkarze dostarczają nam jej tyle, ile pozwolą siły i możliwości.

 

Trochę mało treściwie, początki są trudne. Nikt nie obiecywał, że będzie inaczej.

Liga Mistrzów za pasem... Wrócę? Zwykło się mówić, że trening czyni mistrza. 

4 komentarze
padholder  - 23/10/2018 1:57:56
a toś wyskoczył jak Filip z konopi ..ale fajnie, że jesteś i masz aż tyle do powiedzenia
miło Cię "widzieć" w tak dobrej formie :)
mimundoelfutbol - 23/10/2018 2:13:24 z telefonu komórkowego
Haha, masz rację!
Dziękuję za ciepłe słowa, choć z taką formą, póki co, grzeję przysłowiową ławę.
Ciebie także miło widzieć, tak poza tym :)
padholder - 23/10/2018 2:23:55
mam nadzieję widzieć Cię tu częściej :)
mimundoelfutbol - 23/10/2018 2:45:51 z telefonu komórkowego
Zobaczymy, co przyniesie przyszłość

Najnowsze wpisy

Wpis mimundoelfutbol

 

Wpis mimundoelfutbol

 

Wpis mimundoelfutbol

 

Wpis mimundoelfutbol

 

Wpis mimundoelfutbol

 

Wpis mimundoelfutbol

 

Wpis mimundoelfutbol

 

Wpis mimundoelfutbol

 

Wszystkie wpisy