Photoblog.pl

Załóż konto

CHILDREN OF THE BAD REVOLUTION 

2014/02/17   

 

« następne   poprzednie »

Jak długo boli ból? Czekałam i liczyłam na to, że czas mnie uleczy. Zaklei pustki w mojej duszy i opatrzy rany, sklei serduszko. Ale tak się nie stało. Chciałam komuś powiedzieć, że mi źle, ale nigdy nie miałam pewności, że nie wykorzysta tego przeciwko mnie. Nie umiałam też zwrócić się po pomoc, tak bardzo nie rozumiem siebie, że nie umiałabym wytłumaczyć tego nikomu innemu. Myślałam, że jest naprawdę źle, ale nikt nie zorientował się, że tonę, a ja codziennie próbuję znaleźć odpowiedź na pytanie, czy ja, aby na pewno chcę żyć. Jestem w okropnym stanie ostatnio, płaczę ciągle, a w nocy ze strachu wołam mamę do siebie, bo wiem, że mogę zrobić złe rzeczy. Ja naprawdę ostatnio jestem przekonana, że nie chcę żyć, ale jakaś jedna mała myśl przeciąga to w nieskończoność. A wiem, że mogłabym. Coraz częściej ostatnio nie wiem, co się dzieje. Stoję przy oknie  i patrzę. Nie wiem, na co patrzę i wszystko mi jedno. Zawsze wszystko mi obojętne. Potrafię wyobrazić sobie swój nekrolog. Prawda o moim istnieniu zostanie usunięta i zastąpiona nieistniejącym dobrem. Fakty z mojego życia zostaną pominięte i zmienione. Pojawią się takie zwroty jak ukochana córka, oddana przyjaciółka, pracowita uczennica. Ludzie zmienią o mnie zdanie z lekkomyślnej idiotki na bezbronną męczennicę, z rozkapryszonej córki na żałosną ofiarę, z leniwej kretynki na pechowe dziecko. Będą mówić o mój Boże, co za strata. Kim ona mogła zostać, była taka utalentowana, co się stało? I to będzie cholerny fałsz, każde pojedyncze słowo będzie fałszywe. Nie wiem, kim jestem i nie wiem, co tu robię. Nie wiem, dlaczego umieram. Bronię się przed ostateczną utratą siebie, ale w głębi duszy wiem, że śmierć będzie wybawieniem. Stanęłam twarzą w twarz z rzeczywistością. Rzeczywistość jest prosta i nudna. Wszyscy powariowaliśmy, a ja wolę umrzeć niż brać udział w tym zbiorowym szaleństwie. Jestem chyba przeciętną nastolatką z samotnością, bólem i strachem w sercu. Rozpadam się. Nie mogę tak funkcjonować. Umierająca się czuję. A chciałabym być piękna. Jestem problemem. Nie wiem, co mnie czeka, nie umiem mówić o uczuciach i o strachu, zawijam się w kołdrę i znikam. Tak bardzo chciałabym zniknąć, ale to zbyt piękne żeby kiedykolwiek się wydarzyło. Łamię chyba serce mojej pięknej przyjaciółce, ale ona gra twardą i mówi, że i tak mnie kocha i i tak chce być przy mnie, a ja uśmiecham się do niej i wstaję rano dla niej. Jest mi ciężko. Nie umiem doceniać nikogo i niczego, niszczę wszystko wokół i siebie. Moja przyszłość jest nie jasna, nie wiem, co mnie czeka jutro, nie wiem, co mnie czeka za tydzień. Już od kilku dobrych lat zadaję sobie pytanie, jak źle musi być, żeby śmierć wydawała się lepsza niż życie? Żałosny i bezgłośny płacz i krzyczenie w poduszkę to jedyne, na co mnie stać, jak zawsze. Nie umiem już przestać. Myślę często o tym jak ludzie mnie odbierają i postrzegają, o tym jak ja sama siebie postrzegam, a moje rozmyślania nie prowadzą chyba do nikąd. Jestem dziwna. Czasem budzę się rano i jedyne, co wiem, to to że nie poradzę sobie sama. Bałam się przez chwilę, ale przeszło. Jak każde inne uczucie. Jestem taka pusta, taka niczyja i nic nie warta. Nie wiem jak to będzie na dłuższą metę, chyba na razie mnie to nie obchodzi. Jestem chorą egoistką.

 Czuję jak rodzina mi się rozpada, starszy brat się odłącza i na mnie przyjdzie też czas niedługo, każdy idzie w swoją stronę a ja przyzwyczajona do rodzinnego ciepła płaczę. Wolę umrzeć niż patrzeć, jak moi rodzice się starzeją, a bracia dojrzewają i zakładają szczęśliwe rodziny. Ja jestem inna i kiedyś byłam z tego dumna, ale teraz sama już nie wiem czy kiedyś też będę szczęśliwa, czy umrę smutna. Wiele krzywd wyrządziłam mojej rodzinie. Głowa mnie boli, bo mam dziury w pamięci. Wszystko mnie wykańcza, ludzie, rodzina, pogoda, szkoła. Przez to, co mam w głowie nie mogę się uczyć, łapię gorsze oceny, nie mam siły na poprawę, czytam sto razy to samo zdanie i nie zapamiętuję nic. Nie pamiętam, kiedy przeczytałam jakąś książkę albo obejrzałam film w całości, moje skupienie równa się zeru i to przestaje być już śmieszne. Nigdy nie jest cicho. Ale nauczyciele nie są w stanie zrozumieć, z resztą ja nie mam siły tłumaczyć. Jestem jak każdy inny, zwykła, szara jednostka. Nie ma ulgi dla ludzi, dlatego, że mają ciemno w głowie. Jak inni potrafią i dają radę to ja też muszę, prawda? Kiedyś to wszystko mnie wykończy, a dni szkolne mają w sobie coś takiego, że mam ochotę urwać sobie głowę. Siedzę codziennie, obecna ciałem, nieobecna myślami. Nie wiem gdzie jestem i co do mnie mówią. Czuję się winna za to, że czasem zamiast iść na lekcję uciekam do kawiarni, pijąc kawę czarną jak moja dusza rozmyślam nad datą końca, a moje myśli krążą wokół spraw ostatecznych. Ciągle śni mi się śmierć, ohyda, zniszczenie, krew, trumny i pogrzeby, a ja naprawdę nie chcę dzisiaj spać. Muszę jakoś uciszyć moją głowę, ale to nie takie proste. Umierałam już tyle razy. Chciałabym kiedyś wyjechać, zamknąć się w mieszkaniu, odciąć od ludzi i siedzieć tam aż o mnie zapomną, rodzina się odzwyczai od mojej obecności, a ja będę mogła odejść w spokoju. Czy samo uciekanie nie jest już samobójstwem? Jestem tak różna, w jednej chwili chciałabym ubrać się w kwiatki i być mała dziewczynką, a za chwilę nie widzę nic innego oprócz krwi i wszystkiego, co złe. Czasem czuję, że mogę wszystko, jestem lepsza, ale szybko się wyczerpuję. Siedzę w wannie, śpiewając pod nosem. Potem płaczę bezgłośnie i nigdy nie czułam się tak bardzo martwa i stara. Przed oczami mam tysiące planów których nie zdążę już wykonać. Wszystko przecieka mi przez palce. Nie jestem umiejscowiona w sobie. Ciężko mi stwierdzić, że ja to ja. Czuję, jakby ktoś inny żył moim życiem, czyli wstawał, jadł, plótł głupoty i kładł się spać. Gdzieś pomiędzy składaniem ubrań a wkładaniem ich do szafy po prostu siadam na ziemi i płaczę. Załamuje ręce i patrzę na swój obłęd. Nie mam juz siły dłużej ranić. Nie mam siły dłużej być raniona, odrzucana i lekceważona. Moje problemy przecież są niczym, nic się nie liczy. "Nie myśl tyle to będzie lepiej, nie płacz tyle to będziesz szczęśliwsza, wstań do szkoły jak każdy normalny nastolatek, nie pomaga, wiecie? Twoja córka chce umrzeć, tato. Nie potrafię wytłumaczyć tej pustki i tęsknoty we mnie. I często gryzę swoje ręce ze smutku i bólu we mnie, zadaje sobie każdy możliwy ból żeby pozbyć się tego z głowy, nikt nie ułatwia mi życia, ale ja też nikomu tego nie robię. Nie potrzebuje litości. Chciałam pokazać wszystkim, że nie może się stać nic piękniejszego niż śmierć, ale chyba wtedy stchórzyłam. Nie cięłam wystarczająco głęboko, nie dusiłam wystarczająco mocno. Teraz nie mam już siły. Nie widzę w sobie nadziei. Podjęłam ostatnie próby ratowania siebie, ale czyż od tamtego czasu nie zrobiło się gorzej? Próbuję codziennie, proszę o pomoc w każdej minucie, nie boję się już. Ale nie mogę być sama, nie mogę. Moje siły są na graniczy wyczerpania a ja jedną nogą jestem już chyba tam. Jeszcze chwilę dam radę, chwilę. Jeśli nie dostanę wystarczającej pomocy, chyba nie mam innego wyjścia. To wszystko za długo już trwa. Czy świat umrze trochę, jeśli ja umrę?

 

                     

Kocham Was, M.

http://www.youtube.com/watch?v=GlKCWx_YJj8

 

 

10 komentarzy
wantxskinny  - 24/02/2014 17:12:03
po pierwsze to pięknie piszesz, tak doniośle, a zarazem subtelnie.. jednak mam ogromną nadzieję, że nie zrealizujesz swoich myśli, planów.. jest na Ciebie za wcześnie.
też doświadczam często poczucia takiej straty, rodzice ciągle się kłócą, brat wyjechał, kolejny nie odezwie się słowem, a ja też muszę co chwilę jeździć na studia, uwierz mi, że jeszcze cięższe od słuchania kłótni w domu jest siedzenie kilkadziesiąt km dalej, w małym pokoju, w samotności, najgorsze.. bo z 1 strony tego chcę, spokój, cisza, brak krzyków, poczucia winy, że to przeze mnie.. a z 2 strony jak już siedzę sama to pragnę wrócić do domu jak najszybciej.. ale do DOMU takiego, jaki był kilka lat temu, z rodzinną atmosferą i w ogóle..
niestety to już minęło. nie wróci, ta świadomość boli najbardziej, bo nie wyobrażam sobie, że kiedyś sama założę taką rodzinę, że jestem w stanie kogoś pokochać tak bardzo jak swoich bliskich, chociaż często sprawiali, że momentami ich nienawidziłam..
znajdź w sobie siłę, Słoneczko, proszę.
potraktuj przyszłość jak wyzwanie, nie poddawaj się.. chciałabym Cię przytulić, po części się z Tobą identyfikuję, dlatego nie wyobrażam sobie, że mogłoby Ciebie nie być, świat na pewno by na tym stracił. raz jeszcze proszę, znajdź w sobie siłę, w końcu jesteś kobietą !!! kto jak nie my podbije ten świat? ;)
insoumiss  - 22/02/2014 12:59:56
ten wpis jest niesamowity, jest piękny i tak bardzo emocjonalny
kruszynko też boję się przyszłości, tez pragnę być dzieckiem, nie znać any, prochów, tego całego syfu, nie znać żyletek, sama wiesz
ale musimy być silne, musimy walczyć
jeszcze przyjdzie taki moment gdy odnajdziemy szczęście
i jestem pewna że nastąpi to za życia...
nothingxs  - 19/02/2014 23:06:27
Najpiękniejsza "wypowiedź" jaką kiedykolwiek słyszałam . Po części rozumiem , każdy stąd ma podobne problemy , bardzo Ci współczuję, ponieważ wiem jak bardzo musisz się męczyć. Przykro mi , mam nadzięję na prawdę , że będzie lepiej.
byckruszynka  - 18/02/2014 8:21:22
przepraszam po prostu chce mi sie płakać nie wiem co Ci napisać myślę , że żadne słowa typu będzie dobrze itp Ci teraz nie pomogą . Czytając tą notkę trochę czuję jakby była częścią mnie i zadaje już sobie po raz 10 chyba to pytanie dlaczego akurat my jesteśmy chore :(
Pamiętaj , jeżeli będziesz chciała z kimś po pisać to będę czekała , może nie zawsze pomogę ale wysłucham
Ściskam mocno trzymaj się Malutka !
skinnyantonia  - 17/02/2014 23:27:24 z iPhone
Przezywam teraz dokladnie to samo. Naprawde, nie tylko Tobie sporo sie zawalilo, ale ja postanowilam sie nie poddawac, dac wszystkiemu czas, prosze Ty tez to zrob. Jestem z Toba!
dichromianpotasu  - 17/02/2014 21:34:20
proszę nie
imafraidoftomorrow1  - 17/02/2014 20:25:53
Boże aniołku nie rób nic głupiego błagam.
chudabaletnica  - 17/02/2014 19:15:28
brak mi słów.. płaczę.. tak bardzo się martwię, ja Cię kocham M...
Junior karmelova15  - 17/02/2014 18:36:18
Bardzo się rozpisałaś. A zazwyczaj jeśli czytelnik widzi,że jest bardzo dużo napisane omija to i swoją uwage kieruje tylko na zdj. Chciałam zrobić to samo : ominąć to,co napisałaś. Ale nie zrobiłam tego.Jakaś siła kusiła mnie do tego żeby przeczytać. To niesamowite w jaki sposób piszesz, w jaki sposób sprawiasz,że chce się czytać więcej i więcej. Trzema słowami : Piszesz z gracją. "Czy świat umrze trochę,jeśli ja umrę"? Dobre pytanie. Jakaś cząsta świata umrze troche a reszta będzie funkcjonowała tak jak dotychczas.
lulamaebarnes  - 17/02/2014 18:33:44
i znowu tak bardzo chce mi się płakać, Madziu

Najnowsze wpisy

Wpis mermaidonacid

 

Wpis mermaidonacid

 

Wpis mermaidonacid

 

Wpis mermaidonacid

 

Wpis mermaidonacid

 

Wpis mermaidonacid

 

Wpis mermaidonacid

 

Wpis mermaidonacid

 

Wszystkie wpisy