Photoblog.pl

Załóż konto

Szpetni Dwudziestoletni. 

2016/08/15   

 

« następne   poprzednie »

Dzisiaj mija trzeci rok od tamtego poranka. Wciąż go pamiętam, jakby wydarzył się tydzień temu. Wiem, gdzie byłam, co robiłam kiedy zadzwonił telefon. I czuję siebie siedzącą w kuchni, nad sokiem, w nieodsprzątanym mieszkaniu. Przecież ludzie umierają. A tym znanym i publicznym poświęca się na ogół jedynie westchnienie. Czasami psuje to humor, zmusza do rewizji, powrotów etc. Śmierć Mrożka, była śmiercią kogoś bliskiego, mojego. I tym się różniła od większości wiadomości tego rodzaju. Taka śmierć bardzo dotyka. Zostaje w tobie na długo. Kołacze się w tobie i niedowierza. Godzinami śledziłam doniesienia prasowe i nagłówki gazet. Cały świat pisze o człowieku, którego kochasz.

 

Dzisiaj mija trzeci rok. Wstaję późno, biorę prysznic, parzę kawę. Kroję ciasto i siadam przed laptopem. Przeglądam od niechcenia facebooka i już po kilkunastu minutach coś we mnie ma ochotę wyć. Jestem zła, psuje mi to cały humor. Język, jakim operują media i portale. Wiadomości z kraju, wypowiedzi polityków i publicystów. Nie chcę wierzyć w ten absurd i nonsens. Od kilku dni jest we mnie ta data, pamiętam o niej, dziwię się - jak głupio to wyszło. Akurat 15 sierpnia. Święto państwowe i kościelne. Umrzeć w taki dzień! Kiedy nie znosi się ani jednego, ani drugiego. Do końca miał skłonność do czarnego humoru i autoironii. Chciałam wstawić jeden z jego pięknych, zabawnych i błyskotliwych cytatów, ale przeszła mi na to ochota, a Dzienniki uraczyły mnie obszernym wpisem o polskości. Uraczyły mnie też czymś jeszcze. Mrożek znowu, jak zawsze, jak od lat, wyczuwa mnie a może to ja wyczuwam jego. W każdym razie nazywa to, co czuję, co mnie dręczy i czym się zamartwiam, a czego nie potrafię określić. Niekiedy mnie wyprzedza podsuwa odpowiedzi, całe akapity i strony do przemyślenia na spokojnie. Tak jak dzisiaj, kiedy zderzam się ze światem, kiedy kończę pewien etap życia (nie znoszę dzielenia życia na etapy i rozdziały ale jak inaczej nazwać koniec studiów, koniec edukacji? Nie znam niczego poza nią), kiedy się boję i nie wiem co dalej. Właśnie wtedy Mrożek zapisuje, a ja czytam:

 

 

Zawsze słyszałem, że myślenie jest największą dumą i pożytkiem człowieka. Jakie myślenie? Czy to, co się plącze ludziom w głowach, wszystkim, a tylko niezmiernie nielicznym nieco mniej niż innym, czy to jest myślenie? Lepiej, żeby nie mieli w ogóle żadnej zdolności do myślenia, niż żeby myśleli głupio, chaotycznie, byle jak, niechlujnie, tak jak myślą. To samo dotyczy (ta sama myśl bluźniercza) przenajświętszego powszechnego wykształcenia. Wiedzieć to jeszcze nic nie znaczy. Co wiedzieć? Ot, pytanie. Umiejętność czytania to jeszcze mało, ale co się czyta potem, kiedy się już tę umiejętność czytania nabędzie?

I dalej:

 

Uczyłem się już dostatecznie długo, żeby się nauczyć, że nie nauczę się niczego. A uczyłem się tak intensywnie, że biorąc pod uwagę zmniejszone już zdolności tym wyraźniejsza nauka, że niczego się nie nauczę.

 

Przeglądałam tego facebooka i kuliłam się w sobie. Nie chcę żyć w takim świecie. Nie potrafię. Odmawiam. Nie rozumiem. Dlaczego ludzie wylewają na siebie wiadra pomyj (osobistych) zamiast dyskutować o swoich poglądach? Dlaczego znowu przerabiamy te same fantazmaty na swój temat? Dlaczego nasza polskość musi być tak ważna? Dlaczego rządzą nami ludzie, którzy są głupsi ode mnie&? Nie potrafię funkcjonować w takiej rzeczywistości. Skrajnie głupiej, nierozumnej, antyintelektualnej. Ci ludzie nie znoszą wiedzy, wolą wierzyć w kłamstwa, mity i legendy, we własne wyobrażenia, niż w fakty. Przeraża mnie to. Za dużo wiem o mechanizmach tworzenia i umacniania wspólnot narodowych, o teoriach nacjonalizmu żeby udawać, że nic się nie dzieje. Nie podoba mi się ta zmiana języka. Będąc w domu raz oglądałam wiadomości, wyłapując przy tym manipulacje i stronnicze, niczym nie poparte opinie oraz interpretacje, które miały służyć za fakty. Dlaczego ludzie chcą w to wierzyć? Niepokoi mnie również to, że się do tego zaczynamy przyzwyczajać. Moi znajomi, którzy mówią, że te zachowania i doniesienia nawet już ich nie dziwą. Mnie dziwi, boli i bulwersuje za każdym razem. Wstaję od biurka i krążę po pokoju. Wodzę wzrokiem po półkach. Książki o nacjonalizmie, książki o dyktaturach, masakrach, wojnach. Miłosz, Mrożek, Lem, Mann, Huxley, Fanon, Samar Yazbek, Heschel, Domosławski, Surmiak-Domańska. Teraz przesadzam, wiem. Ale ja mogę uciekać w piękny język powieści, w teoretyczne rozważania, w zapiski pisarzy. Mogę je przemyśleć, porównać z innymi, odrzucić, przyjąć, napisać. Nauczyłam się czytać dwadzieścia lat temu i nieprzerwanie wykorzystuję tę umiejętność. Ale nie wiem czy użytek z niej robią ludzie na wysokich państwowych stanowiskach. Nie wiem czy cokolwiek czytają autorzy specjalnego numeru Newsweeka, poświęconego reportażowi są tak źle, nieporadnie, nijak napisane, że nie chce mi się wierzyć, że ktoś to puścił do druku. Nie kwestionuję tematu, ale sposób, w jaki zamieszczone tam materiały zostały napisane. Przypominam, że to jeden z najbardziej poczytnych w Polsce magazynów, ten cały Newsweek, który raził mnie swoim językiem jeszcze za czasów licealnych. Od tej pory go nie kupuję. Ale to nie zmienia faktu, że przystajemy na coraz gorszą jakość. Gazet, witryn internetowych, programów w radiu i w telewizji. Kiedy moi znajomi zachwycają się serialami Netflixa w polskiej telewizji można uświadczyć wysyp programów typu Lekarze, Policjanci, Trudne sprawy - poniżej jakiegokolwiek poziomu. Na TVP Kultura puszczają ostatnio filmy Kubricka, załapałam się na Ścieżki chwały, nieznośnie bolesny film, który długo nie dawał mi spokoju. Od razu wyobraziłam sobie jak mogłaby wyglądać lekcja w szkole o wojnie. Obok Soli ziemi Wittlina, Stanley Kubrick. Ale to wciąż jest nisza.

 

Żyję w niszy, czasami tylko uświadamiając sobie, że to nie jest jedyna rzeczywistość. Dzięki internetowi, filtrowaniu wiadomości, dzięki Facebookowi, który wyświetla mi informacje dotyczące jedynie tych stron, które sama uważam za interesujące, to poczucie komfortu jest coraz wyraźniej budowane. Moi znajomi mają różne poglądy, ale to nie jest żaden problem, bo przecież mamy tyle ciekawych tematów do rozmów! A nawet jeśli schodzimy na te drażliwe to potrafimy o nich dyskutować, tak po prostu bez złości. Z ciekawością. Ale ostatnio to się chwieje, a ja czuję, że jestem w mniejszości raczej niż większości. Nie chodzi o narzucanie innym swoich poglądów, chodzi o sam sposób w jaki się ze sobą komunikujemy. O ile w ogóle jeszcze to robimy... 

Brak komentarzy

Najnowsze wpisy

Wpis matrioszka

29/12/2016 16:28:41

Wpis matrioszka

19/11/2016 15:15:31

Wpis matrioszka

04/11/2016 22:41:12

Wpis matrioszka

15/10/2016 23:13:18

Wpis matrioszka

03/09/2016 20:16:27

Wpis matrioszka

25/08/2016 17:39:21

Wpis matrioszka

15/08/2016 15:42:44

Wpis matrioszka

27/07/2016 22:43:04

Wszystkie wpisy