Photoblog.pl

Załóż konto

1372

1372

 "... a ziemia toczy, toczy swój garb uroczy,

toczy, toczy się los."

 

Dużo, dużo się dzieje.

Mało czasu na życie i wciąż tyle niewiadomych.

 

1371

1371

Żeby szczęśliwym być... i żyć...

Tyle się wydarzyło, i złego, i dobrego.

Tak trudno czasem zrozumieć.

Jedno jest pewne.

Nie warto przejmować się tym, co od nas niezależne.

To najlepsze podejście, żeby nie zwariować.

1370

1370

Wspomnienie lata

 

cóż, cóż... życie płynie dalej,

Szybko, bardzo szybko.

Ani się człowiek obejrzy

i zaraz się zacznie przedświąteczny szał zakupów.

 

Zostawiłam tyle spraw, by toczyły się swoim biegiem.

Czas nabrać trochę dystansu do wszystkiego, 

a najlepiej robić to w ciszy,

zupełnej ciszy,

z dala od zgiełku miast,

z dala od szumu ludzi.

W samotności człowiek dopiero jest naprawdę sobą.

1369

1369

Wspomnieniowo - Częstochowa

 

1368

1368

Wypucowany, odkurzony, wypolerowany, aż się świeci xD.

Ja wykończona kompletnie.

Dobrze że to już weekend... pogoda mogłaby być bardziej przewidywalna.

Chociaż nie obraziłabym się, gdyby jednak nie było aż tak upalnie.

1367

1367

Pieseł podrasta, aż szok. Nieznośne, narwane i upierdliwe, ale do przeżycia. A ja... sinusoida leci w dół. Zastanawiam się, gdzie jest jej punkt krytyczny.

1366

1366

Integracja niezbyt udana. Pieseł ma ochotę upolować moje szynszylki, a one mają ochotę roznieść klatkę przy każdej możliwej okazji ;) Brakuje mi czasu na wiele rzeczy... ale najbardziej brakuje mi czasu dla siebie.

1365

1365

Pieseł rośnie i grandzi coraz bardziej. Brakuje mi czasem dystansu do niektórych spraw. A czasem chciałoby się wziąć sprawy w swoje ręce, ale niestety...

 

1364

1364

Mikołajkowy prezent od Andrzeja :)

Wpis martriix

Pysiak <3

 

Po półrocznej batalii z "doktórami"

i krociach wydanych na leczenie

powoli wychodzę na prostą.

Finansowo i psychicznie, rzecz jasna

czas w końcu odpocząć.

 

Życie nabiera tempa, 

a ja wiecznie w powijakach i ciągle niedospana.

W tygodniu chodzę na rzęsach, by weekendami robić sobie "chill day"

Małe marudy grandzą, srają i żrą wszystko co napotkają na swojej drodze.

Ucierpiało już kilka zdjęć, ładowarka od tabletu i jakiś słomiany renifer z szafki.

 

W środę przeżyłam największą traumę swojego życia,

ale plus, że przeżyłam, a nie zaliczyłam zgonu,

chociaż mało nie brakowało, żebym odleciała na drugą stronę szeolu.

Jeszcze tylko jutro zdjęcie szwów mnie czeka i jakaś lekka rekonwalescencja,

żeby dojść do siebie, bo zaczynam powoli siwieć  i dostawać zmarszczek.

 

Czas pomyśleć teraz o czymś przyjemnym, by nie oszaleć w przedświątecznej gorączce.

Prezenty praktycznie na czysto.

 

 

1362

1362

Tak mi się nie chce...

1361

1361

Zosieńka

 

wykończona - brak sił.

na szczęście już za półmetkiem

1360

1360

Z dnia na dzień... tyle się dzieje... wciąż prędzej i prędzej. Byle do przodu, od dnia do dnia i sił mi brak.

1359

1359

Emerald

1358

1358

Najcudowniejszy prezent urodzinowy