Photoblog.pl

Załóż konto

Kolejnydółprzeskoczyszalbonie

Dodane 1 MARCA 2019
Wyświetleń: 262

Rozsypałam się. Tak, to już kolejny raz, kiedy rozsypałam się na własne życzenie. Utknęłam pomiędzy tym co powinnam, tym co chcę, a tym czego nie potrafię. Dzieli nas ogromna, szeroka przepaść, a ja nie mam skrzydeł, żeby się wznieść i znaleźć po tej drugiej stronie, być może, właściwej stronie. Siedzę i patrzę. Wiem, że powinnam, że to już czas, którego i tak nie zostało wiele, a ciągle go marnuję. Nawet teraz. Męczę się, druzgoczę i nic. To wszystko nie przynosi pożądanych efektów, właściwie nie przynosi żadnych. Kolejny raz zabrakło chęci, wiary, siły, a może też motywacji. Spadający liść, uderza mnie z siłą spadającej cegłówki. Jestem słaba, zbyt słaba. Ja wiem, że najgorzej jest zacząć. Potem wszystko już jakoś się zaczyna toczyć samo, lepiej czy gorzej, ale jednak idzie. Za szybko się poddaję, nie walczę, albo po prostu nie chcę. A może chcę, ale się boję? Nie wiem. Tyle osób na mnie liczy, wierzy i mówi co powinnam, co jest dla mnie lepsze. Czuję to z każdej strony. Uderza mnie ta presja, nachalność i uciekający czas. I gdyby tylko ktokolwiek z nich, mógł zobaczyć ten "mój dziwny świat" tak jak, już nigdy nie byłby taki pewny swoich słów. Wolałabym zniknąć, schować się, przespać to. Chcę przed tym uciec, ale nie ma dokąd. Wybór jest z pozoru prosty, idę albo w lewo albo w prawo. Albo marnuję wszystko, co dotychczas osiągnęłam i tracę szanse na coś, co dla całego społeczeństwa jest tak ważne i szczególne... Albo walczę do końca, resztkami sił, połamana, słaba, bez motywacji i a nóż się uda, może mnie nie zniszczy do końca. Ale co wybrać, na co się zdecydować - nie wiem. Nie wiem nic, ciągle siebie szukam i nigdy nie odnajduję. Co jeśli jestem całkowicie zatracona i nie ma już dla mnie żadnych nadziei? Cóż za bezsensowa egzystencja w niezdecydowaniu i braku pomysłu na siebie. Nie polecam i czekam na moment, w którym jakaś siła ściągnie ze mnie ten ciężar, nauczy działać i odkryć siebie. Błagam, byle szybko.

 

 

 

 

 

 

 

 kto by pomyślał, że pisanie licencjatu może wnieść w życie tyle nieszczęść i tyle przepłakanych dni. 

 

 

 

 

 

znowu ktoś odbierze to inaczej, niż powinien

znowu usłyszę, że inni mają gorzej, że każdy przechodzi to samo

a nie pojmie, że każdy ma swój własny koniec świata

i ja właśnie jestem przy końcu i próbuję wrócić

nie widać, ale próbuję, tylko coś mnie blokuje 

kiedyś wyjdę na prostą, muszę tylko odnaleźć swoją drogą

ale jak to zrobić będąc niedojrzałą emocjonalnie i psychicznie?

za dużo się dzieje, zbyt mało wiem, nie wiem czego chcę

cierpię na niechcemisię.

Zarejestruj się teraz, aby skomentować wpis użytkownika mamciebiemamwszystko.