Photoblog.pl

Załóż konto

wild west rider 

2008/03/27   

Z lotu ptaka

« następne   poprzednie »
Z lotu ptaka
Kiedy leciałam nad Hanoverem patrzyłam na ogromne miasto nocą, które z lotu ptaka wyglądało jak skupisko światła zawieszone w nicości, która była niemiejskością. Wtedy sobie pomyślałam, że ludzie je zamieszkujący są niczym znaczącym dla świata, ze nikogo nie obchodzi poza nimi samymi co robią w danej chwili i co robią w ogóle. Myśl, która ewoluowała z poprzedniej brzmi mniej więcej tak: jeśli bóg ma podobny punkt widzenia, w sensie dosłownym, to jakże maluczkie i mało, a właściwie nic nie znaczące są z tej perspektywy pojedyncze jednostki. Jak mało ważne są ich ważkie problemy, nie mówiąc już o pospolitych sprawach życia codziennego, którymi z lubością się żywią i karmią nimi inne jednostki, kreując permanentnie dynamiczny cel swojego życia. Patrząc tak przez niewielkie okienko samolotu na rozgwieżdżoną niemiecką ziemię pomyślałam sobie również tak: być może w którymś z domów, zakamuflowanych pod postacią milimetrowych świetlików odbywa się właśnie imprezka, domówka, party-zeit, czy jakkolwiek by to nazwać, i ludzie bawiący się nie zdają sobie sprawy z tych moich nieprzyzwoicie dewaluujących przemyśleń. Alkohol i atmosfera wyłączają tak dalece posuniętą samoświadomość, bo zabawa to nie czas i miejsce na smutek, a ogląd z lotu ptaka prowadzi do bez wątpienia bardzo smutnych wniosków. I ci ludzie czują się bardzo istotni, istotni dla siebie samych, a może i po dawce czegoś mocniejszego, tudzież ziołowego, istotni dla świata. I chyba takie właśnie myślenie (może powinnam użyć słowa niemyślenie, ew. niedopuszczanie do świadomości) nadaje sens funkcjonowaniu istoty ludzkiej. Tu i teraz, w przeszłości i w przyszłości. Od zawsze i na zawsze. Bo gdybyśmy przyjęli do wiadomości, że tak naprawdę nic nie znaczymy, jak ziarnko piasku na pustyni, że równie dobrze moglibyśmy w ogóle nie istnieć i nikt, dopóki istnieją inni, by tego nie zauważył, to utonęlibyśmy w myślach samobójczych, ew. w bezproduktywności. Bo wbrew pozorom, jacy byśmy nie byli egoistyczni (a egoizm to nierozerwalna część natury ludzkiej), sens naszemu jestestwu nadaje właśnie fakt, że możemy coś zrobić dla innych, a co za tym idzie, że coś znaczymy. I to właśnie znaczenie nadaje życiu sens. Forma w jakiej to napisałam, wskazuje na moją głęboką wiarę w to, że człowiek z natury jest dobry i tylko na tym opiera się wspomniane znaczenie. Wymaga to sprostowania, abstrahując od moich osobistych przekonań co do treści charakteru naszego gatunku, mianowicie uważam, że samo znaczenie może mieć wydźwięk zarówno pozytywny jak i skrajnie negatywny. Natomiast nie ulega wątpliwości, że żyjąc w społecznym stadzie kimś jednak jesteśmy i to bycie wcale nie jest związane z naszym istnieniem, a jest relacją. Relacją wynikającą z uwikłania w rozmaite sieci społeczne nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy, czy tego nie chcemy. I znów, wracając z imprezy chwiejnym krokiem po hanowerskich ulicach stajemy się istotni dla siebie, bo jesteśmy i dla kilku osób, dla których jesteśmy relacją. A te osoby wchodzą w relacje z następnymi… I tak sieć się rozciąga i rozciąga. I rozciąga. I żeby spojrzeć na nią, znów muszę popatrzeć przez moje małe okrągłe okienku samolotu węgierskich linii lotniczych Wizzair. [i]Na zdjęciu York, najstarsze miasto w Anglii.[/i]
2 komentarze
xemoforlifex  - 17/04/2008 18:35:36
minął rok od kiedy wbiłaś na mojego fotobloga
5!
farrokh - 27/03/2008 15:43:54
opisz nam swoje wrażenia z UK
pozdrawiam

Najnowsze wpisy

Pochówek Kaczyńskiego na Wawelu?

14/04/2010 13:08:21

Wpis magia86

25/04/2008 0:15:49

Z lotu ptaka

27/03/2008 2:12:24

Uczta

19/02/2008 12:02:35

Love mirrors

14/02/2008 22:38:50

Rabka

24/01/2008 13:08:12

Wpis magia86

22/01/2008 15:48:57

K

17/01/2008 16:29:01

Wszystkie wpisy