Photoblog.pl

Załóż konto

16.01.2021

16.01.2021

Synku, jestem z Ciebie dumna! Trzy dni zabawy w żłobku i pierwsza mała infekcja

 

Na dokładkę dwie dwójki na dole wychodzą... Dobrze, że chcesz cokolwiek jeść i duuużo pijesz. Ja przetrwam. Zapas kawy i mleka jest :)

 

 

A jak u Was sezon przeziębieniowo-grypowy?

14.01.2021

14.01.2021

Myślę, że komentarz zbędny

13.01.2021

13.01.2021

 W końcu się doczekałam śniegu i po niekąd już żałuję. Całe szczęście w nieszczęściu wszystko skoczyło się dobrze :) 

 

Ubolewam nad faktem tego, że będę musiała zacząć praktykować to, że będę dodawać zdjęcia tutaj za pomocą telefonu. Jak będę chciała coś dłuższego napisać, powinnam być przy komputerze edytować wpis i pisać, pisać i pisać. Mimo to, nie zrażę się do photobloga :)

 

Także... Mój żłobkowicz adaptuje się dobrze. Czułam, że będzie ok, lecz cień obaw zawsze jest... Zobaczymy jak będzie jak ja wrócę do pracy...

 

Ja już oswajam się z myślą, że wracam. Przygotowuję się merytorycznie i dydaktycznie do pracy.

 

Dziś nawet miałam okazję być chwilę "na starych śmieciach" i cieszę się, że mam taką pracę.

 

Kocham swoją pracę, nawet jak dzieci są trudne, wszystko mnie wkur**a, i jak mam po prostu pod górkę.

 

Jak to mówię rozwijać się w tym co się kocha robić i od razu życie jest piękniejsze :)

11.01.2021

11.01.2021

Gofry wjechały na salony :D słoneczko moje kochane

10.01.2021

10.01.2021

No i stało się! Za dwa dni adaptacja synka w żłobku. Ja wracam do pracy za 10 dni a mój synek za 12 dni ma swoje pierwsze urodziny... moje są za 4 dni, ale to akurat mało ważne.

 

Czas ucieka nam przez palce... dużo jest we mnie emocji, których nie mogę zidentyfikować... radość z powrotu do pracy? Obawa o adaptację swojego dziecka? Nie mogę spać, bo już chce go przyzwyczajać do spania w swoim pokoju w swoim łóżeczku...

Tyle sprzeczności....

 

Nie ja pierwsza i ostatnia się z tym mierzę, lecz po raz pierwszy mi jest po prostu trudno....

06.01.2021

06.01.2021

Po prostu spokój. Tego mi trzeba

06.01.2021

06.01.2021

Z racji tego, że moje dni wolne są policzone i mój powrót do pracy już mnie prawie dogania, korzystam z chwili wolności :)

Odkąd tu mieszkamy (27 lutego będzie rok) to dziś pierwszy raz w łóżku piliśmy alkohol... to nie byle jaki bo szampan (nie ważne, że najtańszy ale dla nas smaczny)

Może wracamy na właściwe tory i będziemy jechać nie równolegle lecz na tym samym torze? Czas pokaże.

 

 

Dziękuję, że jest dobrze.

02.01.2021

02.01.2021

Dużo bym mogła napisać, że dużo się wydarzyło, że życie piszę różne scenariusze. Jednak siedzi mi w głowie jedna myśl. Upadamy stajemy i trzeba patrzeć na siebie wzajemnie jednak łagodniej.

 

 

Układam sobie wszystko w głowie i zbieram się w sobie najlepiej jak umiem.

 

 

 

Jest dobrze.

30.12.2020

30.12.2020

To zdjęcie zdecydowanie sprawiło, że trudy dzisiejszego dnia uciekły daleko. Sama radość dziecka już jest Twoją radością. Ta super siłą i to wszechogarniające szczęście, że może chodzić tak jak My dorośli jest wręcz zaraźliwa. Nie o tym jednak planowałam dzisiaj pisać.

Nie będzie podsumowania roku, a mam sporo do podsumowania. Zaczynając od narodzin synka, zmianą wyglądu i na zmianie wewnętrznej kończąc. Nawet jakby kogoś to ciekawiło to nie czas na takie rozckliwianie i "ojojowanie" nad sobą. Lubiłam i lubię się nad sobą rozckliwiać, lecz im dłużej żyję i mam różnorodne relacje z ludźmi widzę, że uzewnętrznianie się jest trochę "o kant dupy". Z góry przepraszam za słownictwo.

Dziecię śpi, matka może siadać do kompa i pisać. Cały dzień myślała co pisać i wiedziała co dokładnie napiszę. Ach rzeczywistość... Od paru dni męczy mnie myśl, że wszystko co mamy jest niepewne. Dość to egzystencjonalne i jak najbardziej w moim stylu.

Źycie jest nie pewne

Relacje są nie pewne

Konto w banku jest nie pewne

Śmierć jest jedynie pewna

Zdaję sobie sprawę jednak, że pogrążając się w myśleniu nad ulotnością życia i wszystkiego co w nim jest, "strzelamy sobie w kolano". Łatwo jest pisać, żyjcie jakby jutra nie było, ciesz się każdym dniem, bo nie wiesz ile jeszcze dni Ci zostało. Wszystko jak najbardziej tak. Każdy z nas sam musi do tego dość. Musi dojrzeć do tej ulotności życia i do chęci życia pełnymi garściami. Po swojemu przeżyjmy życie, na wariata, bo wiecznym zamartwianiem się stworzymy sami sobie piekło, którego pod koniec swego żywota możemy żałować. Podsumuję mój wywód słowami śp. Franciszka Pieczki

"Życie jest za krótkie, a człowiek kłóci się o bzdety. Dziś myślę: Po co? Trzeba było mówić więcej dobrych słów. Zostaje żal do siebie i do czasu."

 

 

 

 

Dobrej nocy.

20.12.2020

20.12.2020

W niedzielę mały brzdąc zdobył kolejny level

 

Planowałam inny wpis. Zawsze wychodzi inaczej dlatego pojawia się ten :)

 

Udało się dojechać bezpieczeństwa w moje rodzinne strony więc święta będą rodzinne :)

 

Nie wiem czy też tak macie, że strasznie długo na coś czekacie i wiecie, że to będzie to o czym zawsze marzyliście, tęskniliście a w istocie dostajecie porządnego kopa w kostkę...

 

Jak każdy mogłabym życzyć Wam wesołych świąt, lecz życzę Wam byście dostali to na co czekacie i za czym tęsknicie, by było miłe, serdeczne i byście się czuli kochani i doceniani a przede wszystkim zdrowi nie tylko na umyśle

 

02.12.2020

02.12.2020
https://www.youtube.com/watch?v=sDC2BXQNAiM

04.12.2020

04.12.2020

Dziś cały dzień miałam w głowie to, że wracając na fbl będą częściej wpisy. Tak chciałam by tak było. Ostatni czas trochę to zweryfikował. Kilka spraw na głowie, parę obowiązków. Koniec końców kiedy miałam siadać do komputera i po prostu coś napisać zasypiałam na siedząco. Życie weryfikuje KAŻDE nasze plany i zmienia je na naszą niekorzyść. Wiadomo nie jesteśmy maszynami by funkcjonować cały dzień i całą noc na pełnych obrotach bez wspomagaczy jakichkolwiek. Dlatego dzisiaj po prostu zrobiłam wszystko by mieć czas na ten wpis. Jak widać kolejna włosowa zmiana. Jak dla mnie na korzyść, bo na tym mi zależało. Głowa nadal ta sama jednak ostatnio miewam nie za ciekawe nastroje. Jestem bardzo podatna na zmianę pogody i to się przekłada w 100% na moje samopoczucie.

 

 

 

https://www.youtube.com/watch?v=4PkcfQtibmU

22.11.2020

22.11.2020
Po długim dość ciężkim życiowo wpisie wypadałoby coś miłego napisać.... Hmmm, mój humor ma wiele do życzenia, ale może znajdę jakieś pozytywy. Więc dziś W KOŃCU po 3 tygodniach odcięcia się od świata wyszłam z domu. Doceniam małe rzeczy, ale wyjątkowo dziś byłam zachwycona tym, że mogę oddychać świeżym powietrzem i delektować się promieniami słońca. Natura zachwyca nie od dziś, ale warto takimi rzeczami ratować sobie "przytłoczoną głowę". Zamknięcie człowieka w czterech ścianach na kilka tygodni, to najgłupszy pomysł, a zarazem idealny do ogłupienia ludzi by nimi lepiej manipulować :) A tym czasem życzę spokojnego jesiennego wieczoru :)

12.11.2020

Wielokrotnie słyszałam, że dużo łatwej mi było wkroczyć w macierzyństwo, bo pracuje w żłobku, i to nie od wczoraj ale od ponad 4 lat. Łatwiej jest pod tym względem, że wiem co mam zrobić gdy dziecko się zakrztusi, wiem co można mu podać do zabawy a co nie, jaka faktura jedzenia jest odpowiednia na danym etapie jegomościa, wiem jak ważne jest bawienie się z dzieckiem, czytanie mu bajek, śpiewanie piosenek itp. Tak, łatwiej. W jakiś sposób miałam "ogólny wstęp" do macierzyństwa. ALE! Nawet jak się ma wiedzę, jakieś rozeznanie w temacie ma się to nijak do psychiki kobiety. Mężczyźni też przechodzą kryzys, bo mają bezkonkurencyjnego rywala, z którym nie mogą się mierzyć, bo to ich najukochańsze dziecko, które zabiera im żonę, dziewczynę, narzeczoną itp. Wracając do kobiet, to nie ważne jaka bywasz silna, jak zaciskasz zęby i mówisz sobie dam radę. Tutaj może to na jakiś czas nie pomóc. Dziewięć miesięcy nosisz dziecko, nie śpisz po nocach, bo się kręci albo nie ma od godziny ruchów dziecka. Po porodzie nadal nie śpisz, bo czuwasz na karmienie tego maleństwa. Sama musisz się pilnować by jeść i pić by mieć pokarm itd. Chodzisz wiecznie zmęczona, nie przywykłaś do takiego stylu życia. Nawarstwia się parę spraw i po prostu z poukładanej kobiety, wiedzącej co ma robić, nagle jesteś Ty tym dzieckiem co dopiero przyszło na świat. Krok po kroku uczysz się życia (jeżeli masz wsparcie innych co wiedzą więcej o dzieciach niż Ty to masz wielkie szczęście). Z dnia na dzień bywa inaczej. Musisz dać sobie czas na dojście do siebie. Nikt tego za Ciebie nie zrobi. Masz prawo być zła na wszystko. Masz prawo nie chcieć czegoś robić. Matka pracuje za darmo, dożywotnio nie tylko dla dziecka ale dla całej rodziny i ma prawo mieć w dupie sprzątanie, pranie, gotowanie. Świat się nie zawali jak dwa dni nie umyjesz naczyń, bo dziecku wychodzą zęby i nie chce jeść a mąż ciągle w pracy. Bycia matką nie da się nauczyć w teorii. Praktyka, praktyka, praktyka.

14.11.2020

14.11.2020

Kiedy masz już dość, szukasz ukojenia w modlitwie i w świadectwach ewangelizatorów. W głębi ducha wiesz, że to Ci da powera i pozwoli Ci patrzeć zupełnie inaczej na dość trywialne sprawy. Zasypiasz z niepokojem i następnego dnia perspektywa na świetny dzień nie wygląda za dobrze. Robisz te wszystkie rzeczy, które zawsze robisz. Odsłaniasz okno a tu Bogu przypomina Ci o sobie. Udowadnia Ci namacalnie, że ciągle czuwa nad Twoim życiem. Wie, że potrzebujesz Go też widzieć, że jednak nie zostawia Cię kiedy Ty go wołasz. Wie, że to Ty miałeś to zobaczyć, to było specjalnie dla Ciebie... Teraz wszystko staje się łatwiejsze i lżejsze. Ciężar codzienności już Cię tak nie dobija, Twoje wnętrze już nie kipi złością. Przyszedł spokój.

 

Dziękuję Ci Panie Bogu!!!