photoblog.pl
Załóż konto
Dodane 29 LIPCA 2016
567
Dodano: 29 LIPCA 2016

Halo?

Mogłabym powiedzieć, że nie spodziewałam się, że kiedykolwiek tu jeszcze coś napiszę, ale w sumie byłoby to w pewnym sensie kłamstwo. W końcu gdybym nie miała zamiaru to już dawno usunęłabym tego bloga. W każdym razie przyda mi się teraz.

 

To nie jest tak, że nie ufam bliskim mi ludziom, czy też nie chce mowić... po prostu nigdy nie wiem jak. Kiedyś nie miałam z tym problemu bo nikomu nie mowiłam nic. A teraz jak się okazuje łatwiej mi napisać coś niż powiedzieć wprost. Pisząc tu mam wrażenie, że piszę w nicość mimo, że tak nie jest. Ktoś na pewno to przeczyta.

A ja chce po prostu coś z siebie wyrzucić.

 

Przez ten caly czas dużo się zmieniło. Moje postanowienia idą za pan brat z moimi dzialaniami i nawet nie zdążę się obejrzeć a cała lista, którą stworzyłam nagle zostaje wypełniona.

Mam mieszkanie i pracę, poznałam wspaniałą osobę, z którą jestem w związku, odnawiam kontakty z rodziną, pozbyłam się większości kompleksów...

 

Ale..

 

Właśnie jest jakieś ale.

 

Mieszkanie mam, bo przepisała mi je babcia, co paru osobom się nie za bardzo podoba, bo przecież jestem "darmozjadem". Samo mieszkanie w tym domu nie za bardzo mi pasuje. Lokalizacja jest spoko, ale nic poza tym. Odkąd się tu z babcią wprowadziłyśmy te prawie 10 lat temu nigdy właściwie go nie lubiłam. Ani koloru ścian, ani mebli... zawsze postanawiałam sobie, że jak będę miała możliwość to wszystko pozmieniam, miałam wielkie plany.

Plany, które z każdym dniem wydają mi się coraz mniej możliwe do realizacji.

 

Mam pracę, w której pracuję ponad rok. Tymczasowa na 3/4 etatu. Czyli na tzw umowę śmieciową. Ale z wygody, lenistwa i trochę ze strachu przed czymś innym do tej pory tam siedziałam. "Pseudoawans" nawet dostałam. Ogólnie praca nie jest tragiczna. Mogliby co prawda słuchać troche ludzi a nie mieć ich w tyłku, dać możliwość bezpiecznej pracy ale nie za bardzo im to wychodzi. A ja już mam dosyć i fizycznie i psychicznie.

Na celowniku nadal mam psychologię ale zanim cokolwiek w tym kierunku ruszy to chyba wieki miną.

 

Co do mojego chłopaka... tu akurat jest wszystko ok... gdyby nie to, że to znowu związek na odległość. Nigdy wcześniej nie miałam myśli żeby uciec z domu hah. Mimo wszystko gdy jesteśmy razem daje mi poczucie wolności, której tak bardzo mi brakuje... A kiedy jesteśmy oddzielnie... to już wiadomo.

 

Rodzina. Fajne słowo. Gdyby tylko było fajnie i kolorowo.

Ostatnio dzięki wyjazdom do chłopaka mam możliwość częstszego widywania się z rodziną. Ale im bliżej staram się być tym lepiej widzę jak mozolna to robota.

Ostatnio babcia mi mówi bardzo często, że żałuje przeprowadzki, jest jej smutno że nikt o niej nie pamieta.. strasznie smętne myśli ma typu że nie jest juz nikomu potrzebna. Ale tak na dobrą sprawę jest najpotrzebniejszą osobą w tej rodzinie. Gdy jej zabraknie to wszystko sie posypie. Nie wyolbrzymiam. Jest niczym trzon od dmuchawca a każdy z nas jest tym małym nasionkiem, które ledwo się tego trzonu trzyma. A ja jestem za slaba by jej to uświadomić. Mieszkamy razem prawie 22 lata, a prawie w ogóle się nie znamy.

 

Jeśli o kompleksy chodzi... to jedna wielka głupota. Kiedys byłam cholernie zakompleksiona. Moja wiara w siebie była prawie zerowa nawet mimo tego że jako dzieciak odnosiłam sukcesy w tym co robiłam. Z czasem zaakceptowałam siebie taką jaką jestem... ale nie do końca.

Za każdym razem gdy próbuję coś zmienić w sobie i swoim mysleniu, dojść do kompromisu sama ze sobą nagle pojawia się coś innego co gdzieś zawsze we mnie siedziało, przyćmione przez to o czym zawsze zdawałam sobie sprawę. Każda kolejna akceptacja niesie za sobą kolejny kompleks który sama sobie wynajduję. Podświadomość to jędza.

 

Tak poza tym to czuję się osaczona. A jednocześnie samotna. Wiem, że zawsze za dużo myślę, ale taka moja natura. Mój świat wewnętrzny jest aż nazbyt bogaty. Nie umiem nie myśleć. Dlatego czuję sie osaczona. Każda nowa myśl, która nie jest zgodna z moim wewnętrznym ja zamiast być odrzucana wisi nade mną. Zrobiła sie z tego juz niezła chmurka heh.

Wiem, że pisze pierdoły. Wiem, że powinnam energię na pisanie przeznaczyć na opowiadanie które leży odłogiem już długi czas.

Ale nie jestem w stanie.

Ostatnio robię wszystko żeby się zresetować, wrócić do tego jaka byłam wcześniej, mimo tego, że tyle czasu chciałam sie zmienić.

Jestem cholernie sprzeczna, więc nie dziwi mnie już czemu ludzie mnie nie rozumieją. Czy to znajomi czy rodzina. Więc jestem sama ze sobą.

 

 

 

 

Na szczęście jest jedna osoba, która się dziwnym sposobem wkradła do tego mojego małego świata... i która właśnie zabrała wszystkie moje złe myśli :)

Wiedzieliście, że czarodzieje istnieją? Haha

 

 

 

 

Do napisania kiedyśtam :D

 

 

 

 

 

 

 

 

Informacje o koreanka


Inni zdjęcia: Blee zyciepomolesyowaniu6 + 6 + 6 + 6³ + 6& melckorSynuś glodomorwk natalka89rokWiosna rafal1589Kabel ziemny wittchen3Mała rozgrzewka natalka89rokChwilo trwaj... meczycielkaklawiaturyPart step back pamietnikpotworaTyskiego ciąg dalszy. ezekh114Zafundowano nam. ezekh114