Photoblog.pl

Załóż konto

16.10.2018

16.10.2018

Witajcie kochani !

 

Na samym początku powiem, że padam z nóg bo miałam dziś mega męczący dzień. A po drugie to odkryłam dzisiaj we Wrocławiu miejsce obok mojego domu, gdzie można zaopatrzyć się na każdą imprezę, i okoliczność w różne gadżety i inne pierdoły. Panie, dziękuję Ci za COSTĘ. Byłam tam dziś już dwa razy, pierwszy rano, chciałam w ogóle zobaczyć co to za miejsce, a drugi z najstarszą córką, kiedy to przepuściła tam swoje całe kieszonkowe.

 

Jesień jest tak cudnie piękna w tym roku, że zakochałam się w niej na nowo. W weekend znów byliśmy w Szklarskiej Porębie, dużo spacerowaliśmy, i było wspaniale. Byłam okrutnie chora przez dwa tygodnie, ledwo mówiłam, miałam katar i okropny kaszel. Maluchy tak samo, opuściły przez to dużo szkoły. Mam nadzieję, że u Was obeszło się bez chorób. No cóż, kochani, wracam do codziennych obowiązków. Każdego z Was mocno przytulam i pozdrawiam! 

 

P.s. Na załączonym zdjęciu - kopalnia soli. 

10.10.2018.

10.10.2018.

Witajcie kochani !

Mam nadzieję, że jesteście zdrowi, bo ja jestem cholernie przeziębiona. Kuruję się już trzeci dzień, a na razie końca nie widać. 

Wstaliśmy wszyscy niedawno, najstarsza córka jest na Zielonej Szkole, swojej drugiej w życiu zresztą, ale dzisiaj w końcu wraca. 

Okropnie kocham jesień, ale mniej to, że wraz z nią przychodzą choroby. A jak widzę jak chorują moje dzieci, to już w ogóle załamka fest. 

Paradoksem jest też to, że wszędzie dookoła świeci słoneczko, i pogoda jest piękna. A my leżymy chorzy w wyrkach, i spoglądamy tęsknie za okno. Tyle nam pozostało przynajmniej na razie. Po weekendzie zrobię recenzję hotelu ze SPA, do ktorego się wybieramy. Wybiorę jeden zabieg, i opisze ogólne wrażenie jakie zrobił na nas hotel. Jeszcze w nim nie byliśmy. Jest usytuowany w naszej ukochanej Szklarskiej Porębie, którą odwiedzimy pierwszy raz jesienią. Już wyobrażam sobie jak tam musi być kolorowo i pięknie ! Marzą mi się spacery po lesie, i grzane wino w naszej ulubionej "Chacie Ducha Gór". Oscypeczki, żurek w chlebie, i herbata z rumem i pomarańczą. A'propos jedzenia, zdjęcie które dodałam, przedstawia menu kolacji którą zjedliśmy w Afryce w restauracji. Każdego dania była mała porcja, ale na sam koniec byliśmy tak objedzeni, że ledwo wyszliśmy stamtąd. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że była to jedna z najpyszniejszych kolacji, w moim życiu. Wliczając Wrocławskiego The Winners, oraz wizyty u Pani Madzi Gessler, w Sopocie. 

Buziaki!

03.10.2018

03.10.2018

Witam Was moi kochani!

 

Zbyt dużo ludzi na tym zdjęciu, zaraz ich wszystkich wygonię. A tak na serio, to jest to część Wysp Zielonego Przylądka, w których ostatnio miałam przyjemność być. Jeśli lubicie wiatr we włosach, palące słońce i sól na całym ciele - to miejsce jest dla Was. Ja lubię nieszczególnie, najchętniej przesiąknęłabym wilgocią lasów, no ale coż - mój narzeczony uwielbia.

 

Wracając do zdjęcia. Ta 'dziura wypełniona wodą' nazywa się Blue Eyes i można zobaczyć tylko tyle na własną rękę. Zajrzeć głębiej można tylko pod eskortą pracujących tam ludzi, czego postanowiłam nie uwieczniać na żadnej fotografii, by nie psuć momentu, spojrzenia tam tylko raz w życiu. Ale Wy pomysłowe robaczki, znacie wujka google, i na pewno dacie sobie radę. 

 

Jest to 'dziura' w której słońce zaczyna flirt z wodą, odbijając wspaniele iskrzące snopy światła. Kolor i nasycenie błękitu, nie pokażą Wam żadne fotografie, oraz żadne słowa ich nie opiszą. Trzeba to po prostu zobaczyć na własne oczy. Woda w tym miejscu jest tak przejrzysta, że wydaje się, iż jest płytka a tak naprawdę jest tam bardzo, bardzo głęboko. Zresztą wyspa słynie, z wielu fatamorgan, o których mam nadzieję jeszcze tu opisać. 

 

Nie jest to 'dzika Afryka' jak wielu z Was pewnie pomyśli, znają Polskie disco-polo, oraz Lewandowskiego i Joannę Jędrzejczyk. Teraz również znają i mnie - szaloną mamę z Polski. Dobranoc!

02.10.2018

02.10.2018

Witajcie kochani! Dziś jest piękny, słoneczny dzień we Wrocławiu, taksóweczka do mnie jedzie, w międzyczasie napiszę dla Was kilka słów. Po pierwsze stwierdziłam dziś, że jestem cholernym leniem. Muszę wziąć się do jakiejś pracy, bo oszaleję. 

Po drugie, zrobiłam dziś rzęsy, a jutro idę na oczyszczanie buzi, bo moja cera przypomina cerę nastolatki, co wcale mnie nie cieszy.

Po trzecie mój narzeczony kupił mi dzisiaj kolejny piękny pierścionek, za co ogromnie mu dziękuję, dziękuję, dziękuję!

Muszę zaraz jechać po maluchy, wrocić do domku i szykować obiadek. Czekają mnie ogromne korki, wady mieszkania we Wrocławiu. Zaletą jest piekno tego miasta, cały czas tętni tu życie, a rynek nie ma sobie równych. Także zapraszam żebyście kiedyś zwiedzili sobie mój ukochany Wrocław ;) Czas goni, trzeba iść, trzymajcie się cieplutko ;)

 

 

01.10.2018 (2)

01.10.2018 (2)

Teraz się z Wami nie witam, bo już się dzisiaj witałam ;) Jak mnie dziś pogoda zaskoczyła, to ja nawet nie. Jak wychodziłam o 16 z domu, było ładnie i słonecznie. A jak godzinę później wracałam z maluszkami do domu, było pochmurnie i tragicznie. Zamówiłam więc samochód z ulubionej korporacji, i popędziłam do mieszkania. 

 

Kończę ostatni sezon "Plotkary", mam do niej sentyment z czasów gimnazjum. Jest to jeden z moich ukochanych seriali, nie ważne ile mam lat, zawsze do niej wracam. Na pewno kiedyś obejrzę go z córkami. Spędzam dziś samotnie wieczór, ponieważ mój narzeczony ma 2 zmianę. Kupiłam malutką butelkę, na dwa kieliszki prosecco, i wypiję je za zdrówko mojej przyjaciółki Zuzi, która kończy dziś 20 lat. 

 

Także wszystkiego najlepszego Kochana, żyj szczęśliwie 100 lat!

 

01.10.2018

01.10.2018

Dzień dobry kochani !

 

Poprzednia notka, ktorą pisałam usunęła mi się w całości. A później jakoś nie miałam weny, chęci. Cóż. Czasem tak jest. Przyszła jedna z moich ulubionych pór roku - jesień. Witajcie długie kozaki na wysokim obcasie, żegnajcie sandałki i balerinki. Jeszcze tylko dwie wizyty na solarium i pyk, jestem gotowa na jesień. 

 

Tęsknie za spokojnymi wieczorami z książką, i herbatą z cytryną, miodem i goździkami. Kocham jak szybko robi się ciemno, i jak rano można podziwiać jak wstaje słońce. Zaraz ruszam tyłek sprzed komputera, i muszę jechać po maluszki do szkoły. 

 

Ostatnio spędziłam trochę czasu z przyjaciółmi, byliśmy na bilardzie, na kilku imprezach rownież. Zastanawiam się nad tym weekendem, bo mój mąż wychodzi na miasto, ale raczej zostanę w domu i ruszę z lekturami. Kupiłam mnóstwo ksiażek, a nie chce mi się czytać, czy też tak macie ? A jak się odpalę, to koniec, czytam jak szalona. 

 

Za niedlugo Haloween, urządzam je od 2 lat. Oczywiście pamiętam o grobach, w tym roku ja jestem odpowiedzialna za znicze, kwiaty i ogólnie za całokształt. Mam zbyt dużo kochanych osób na cmentarzu, by o nich zapomnieć. Ale w tym roku wpadłam w jakiś cmentarny szał ;)

 

Coraz bliżej święta, lubicie czy nie ? Ja kocham, i nie mogę się już doczekać 'Last Christmas' w radiu ;)

 

Wiem, że teraz mnie znienawidzicie, ale ja Was uwielbiam, buziaki !

05.09.2018

05.09.2018

Cześć!

 

Powyższe zdjęcie, przedstawia w jakim stylu są budowane hotele na Teneryfie. Super, co?

Mam 10 minut na napisanie notki, bo za tyle dokładnie czasu muszę wyciągnąć lasagne z piekarnika. Jeszcze kilka dni i dobiegnie końca pierwszy tydzień szkoły. Ale to leci, prawda?

Dziś z Amelią zrobiłyśmy sobie babski dzień, były lody i spacery, matka z córką. Kocham patrzeć jak się rozwija moje rudowłose maleństwo. 

Do kin wszedł nowy film o prehistorycznym rekinie, otytule "Meg". Jestem podekscytowana, ponieważ uwielbiam filmy o rekinach, wszystkie oprócz "Szczęk", gdzie jeden gościu pływa z płetwą na głowie i udaje rekina, a drugi krzyczy na plaży "WYYYPIEERDAAALAĆ!".

Pogoda raczy nas niezmiennie słońcem, a ja zastanawiam sie nad tym czy skrócić te cholerne paznokcie i rozważam wszystkie za i przeciw, no ale ja nie idę do szkoły, to sobie jeszcze trochę ponoszę. 

Doszły mnie słuchy, że likwidują we Wrocławiu centrum handlowe Arkady, podobno zbankrutowali i w ich miejscu ma być teraz biurowiec. Jutro rzucę się na wszystkie wyprzedaże które tam tylko będą. 

W czwartek wracam na treningi, już czuję te zakwasy w weekend, już mnie wszystko boli. Stęskniłam się za ruchem, no i oczywiście za moją kochaną trenerką personalną, która pomogla mi zrzucić sporo kg, jeśli ktoś z Was jest z Wrocławia, to serdecznie polecam Wam Olgę Kępczyńską, ta dziewczyna robi cuda, jest świetna.

10 minut minęło, spadam podawać do stołu, uśmiechajcie się dużo, bo gdy człowiek się uśmiecha szczerze, jakoś wszystko łatwo przychodzi. Pa!

04.09.2018

04.09.2018

Witam dziś ponownie, jest to pierwszy raz gdy dodaję dwie notki naraz. Chyba coś we mnie ruszyło.

Może to wpływ ostatnich wydarzeń, a może to, że rozpoczął się rok szkolny i każdy za coś sie zabrał, więc może i ja zabiorę się w końcu za pisanie, w końcu jest to coś co kocham, i co wychodzi mi świetnie.

 

Właśnie kochani! Rozpoczął się rok szkolny! Czy jesteście uczniami, którzy wyczekiwali na wrzesień niecierpliwie, czy może w tej drugiej połowie, co to marzą, żeby wakacje trwały 10 miesięcy a szkoła 2?

A może jesteście studentami, którzy cieszą się z dodatkowego miesiąca laby, i mozolnie odpalają umysły przed następnym rokiem wkuwania? Lub tymi którzy wiecznie chleją, i uwielbiają studenckie życie, prześlizgując się z roku na rok?

A może w ogóle nie uczycie się i pracujecie ciężko, lub zbijacie bąki jak ja w tym momencie?

Piszcie mi wszystko, szybciutko!

 

Wyprawki kupione, koszule wyprasowane, buty wypastowane. Głębokim oddechem weszliśmy wraz z dziećmi w drugą i zerową klasę. Ból brzucha, nerwy i miliony pytań. Mówię tu oczywiście o...sobie.

Tak strasznie się denerwowałam, a okazało się, że moje latorośle są bardziej dzielne odemnie. Do wszystkiego podeszły na luzie i już mają mnóstwo kolegów i koleżanek. Zawsze bardziej denerwuję się o nich niż o samą siebie. Domena matki.

 

Także witaj szkoło, żegnaj lato, czuć na karku podmuch jesieni, potwierdzają to powoli zmieniające kolor liście na drzewach. Uwielbiam tą porę roku, mniej więcej dlatego, że wyciągnę w końcu te piękne kozaki na wysokich obcasach i będę stukać nimi po Wrocławskich ulicach.

 

Kocham czasem być po prostu próżną kobietą, trzeba doceniać we wszystkim pozytywy. 

04.09.2018

04.09.2018

Witajcie kochani!

 

Trochę mnie nie było, ale przynajmniej jest teraz co opowiadać. Może zacznę od wyjazdu do Międzyzdrojów, w których byliśmy tydzień. Dzieciaki całą trasę mowiły, że skoro morze jest takie duże, to żebym nawet nie myślała, że one tam wejdą, bo one się boją i w ogóle.

Gdy tylko zobaczyły morze, to wskoczyły do niego...w ciuchach. Cały tydzień było cieżko je z niego wyciągnąć, tak samo odciągnąć od lodówgofrówhotdogówiwatycukrowejwarkoczykówkolorowych.

Spędziliśmy cudownie czas, ale były też i niemiłe momenty. Ludzie, jakie z Was świnie (do tych co brudzą).

Cała plaża w kiepach, butelkach, puszkach, kondomach, lufkach i pakietach. Masakra. Woda w glonach, na dnie jakieś śmieci. Już więcej do Międzyzdrojów nie jadę, będę szukać czegoś innego na wyjazd nad morze. W ogóle to nie cierpię Polskiego morza, ale chciałam żeby dzieci zobaczyły Bałtyk. Załapaliśmy się nawet na 3-godzinny rejs statkiem pod granicę Niemiecką. Dzieci, zachwycone, Aga trochę się bała, ale jak zobaczyła, że są szalupy i koła ratunkowe, to wsiadła. Zabawnie zachowywaly się psy na statku, były takie..zdziwione ;)

 

Wróciliśmy do Wrocławia, i byliśmy tam tylko kilka dni, potem podbiliśmy Wyspy Zielonego Przylądka. Jedno słowo, które je opisuje to : nuda. Owszem, Afryka jest piękna, ale mało rozrywkowa. Pomimo 5 gwiazdkowego hotelu, w którym działo się dosyć mało, tak poza hotelem nie działo się nic. Wzbudzałam wielkie zainteresowanie jako blondynka, wśród ciemnoskórych, każdy usiłował mi wręczyć podarunek i przekabacić żebym obejrzała jego 'sklep'. Ludzie na Wyspach żyją głównie z turystyki, można też ukończyć studia lekarskie lub hotelarskie. Jest też sporo taksówek, które zatrzymują się gdy widzą turystów i głośno trąbią.

 

Któregoś dnia pojechaliśmy do jednej z zatok, gdzie żerują żółte rekiny. W butach do pływania, po kamienistym dnie odeszliśmy 20 m od brzegu i podziwialiśmy jak żerują młode osobniki. Podziwianie ograniczyło się do zobaczenia ich płetw wystających nad poziom wody, ale i tak przebywanie tak blisko drapieżników morskich jest ekscytujący. 

 

Homary z tego kraju to mój nowy ulubiony przysmak. Jak już się oczywiście obierze, to można się zajadać, wrzucę Wam w następnej notce zdjęcie takiego homara. Lot całkowity z Katowic trwał 7,5 godziny, z jednogodzinnym tankowaniem w Barcelonie. Różnica czasu to -3 godziny od czasu Polskiego. I nie polecam dzwonić z Afryki, bo za minute płacimy około 6 zł. Mój rachunek po tygodniu rozmów wyniósł niecałe 600 zł. A koszt takiej wycieczki to około 4000 zł za osobę, już z opłatami celnymi. No i oczywiście obowiązkowy paszport.

 

A powyżej Atlantyk, ale z innej strony bo to Hiszpania i moja ukochana Teneryfa. Można dostrzeć na zdjęciu jak agresywne są fale, nie polecam się kąpać, bo można dostać w klatę i w łeb taką falą i zginąć. 

 

 

01.08.2018

01.08.2018

Cześć kochani !

 

Wiem, że zdjęcie dosyć słabe, ale akurat lądowaliśmy, i skupiałam się nad tym co widać za oknem, a nie w telefonie. A wiecie co tam jest? WROCŁAW. Mój ukochany, taki piękny, świecący tam pod moimi stopami.

Uwielbiam lądować i startować we Wrocławiu, zawsze wtedy się rozczulam.

 

Siedzę na kanapie, wszędzie są walizki. Tak jak uwielbiałam się pakowac, tak teraz nienawidzę tego ;/ Za często to robię, potem ta walizka leży gdzieś nierozpakowana, bo po co mam się rozpakowywac, jak zaraz Łukasz znów coś wymyśli i będę musiała, znów się pakować! Ale ja mam problemy. 

 

Wszystko fajnie, pięknie, ale w dodatku dostałam worek ciuchów od przyjaciółki, i teraz same dylematy. Co ja mam do jasnej cholery zabrać nad to morze, niech mnie ktoś zabije, błagam, albo niech mnie ktoś spakuje, już jutro wyjazd!!!! A ja jestem w czarnej dupie ;( 

 

Ogarnęłam szybki obiad, pierwszy raz w tym roku jadłam kurki, są tak cholernie pyszne, uwielbiam grzyby, ich zapach i smak przyprawia mnie o zawrót głowy. Łukasza przyprawiają o to samo pieczone żeberka w sosie z whisky xD ah, Ci faceci. 

 

Muszę kończyć, za godzinę on wróci z pracy a ja nie zrobiłam prawie NIC. Ta pogoda mnie dobija, idę się utopić w swojej zamrażarce.

27.07.2018

27.07.2018

Cześć!

 

Wygrzebałam skądś (czyt.facebook), pierwsze zdjęcie które zrobiłam zaraz po przybyciu do Hiszpanii. Oto ja i mój wspaniały tył, na balkonie przynależącym do naszego apartamentu, w hotelu. Zauważyliście, że możecie mnie tylko zobaczyć na profilowym i to tylko kilka lat wstecz? Nie chcę żeby ktoś wchodził tu, bo 'jesteś taka ładna, blah, blah', tylko dlatego, że ciekawie się mnie czyta. A czyta się ciekawie, prawda?

 

Ogólnie, wczoraj odwiedziłam kilka Waszych blogów, i za każdym razem jak na nie wchodzę, myślę sobie, w jaki niezwykły sposób wprowadzacie wpisy, od razu czuć Waszą osobowośc i to jest takie oryginalne, że aż...chce się pisać! Chyba z tej mojej 'nie-wenowej-mantry' wyprowadzają mnie powoli, Wasze wpisy ;)

 

Poprzednie zdanie, było tak zagmatwane, ze moze zacznę od opisu Laznarote. Jest to mała wyspa, dotknięta największą katastrofą w dziedzinie wulkanologii. Cały krajobraz tworzą wulkany, jest ich około setki. Niezwykłe przeżycie, jeśli wgłębić się w ich historię. Nie będę tu wszystkiego wymieniać, wybierzcie się na Lanzarote. Tylko 7 godzin wystarczy, aby zjechać całą wyspę i zobaczyć najpiękniejsze jej właściwości. 

 

Zakupiłam multum pamiątek. Słońce które piekło mnie niemiłosiernie w kark, osiągało temp.26'C, spiekłam się na egzotycznego pierniczka. Plaże, przypominają nasze Polskie, ale nie są tak zatłoczone i zabrudzone, ale znalazł się pan z walizką, krzyczący 'lody, lody dla ochłody' - po hiszpańsku i angielsku.

 

Każde ulice brzmią Shakirą, Malumą oraz Suave Mente ;) Czyli w sam raz dla mnie - tancerki.

Zakupy róźnią się od tych na Teneryfie, tu ceny są wyższe i takie totalne MADE IN CHINA. No i co najważniejsze - nie ma korków. Ulice są puste, ludność korzysta ze skuterków, mało kto wsiada do samochodu. To jest piękne. ;)

 

Chciałabym każdemu z Was z osobna pokazać tą wyspę, ale niestety mogę tylko na fotografii, która nie oddaje piękna wyspy i jej urodzaju. 

 

Trzymajcie się ciepło, we Wrocławiu burza burzę ściga, i burza burzę dogadnia!

 

26.07.2018

26.07.2018

Witajcie kochani ;)

 

Wybaczcie, że nie było mnie tak długo, ale dużo się działo, ale chyba przedewszystkim cierpiałam na brak weny. Taki totalny brak weny. W ogóle przez te upały nic mi się nie chcę, całe dnie spędzam na kanapie, ale byłam na paru wycieczkach. W ogóle plotę tak bez sensu, że muszę się cofnąć do poprzedniej notki, bo nie pamiętam ile mnie nie było i co dokładnie już Wam opowiedziałam ;)

 

 

(po chwili)

 

o matko bosko Lewandosko, mnie tu nie było stulecia, wieki.

Ile cudownych rzeczy musiało się u Was wydarzyć, mam tyle do nadrobienia. My mamy za sobą wyprawę do Hiszpanii, za tydzień jedziemy nad morze, a potem znów urlop za granicą. 15 lipca miałam urodziny, obchodziłam je trzykrotnie, moja wątroba mnie nienawidzi. Opalenizna mi prawie zeszła, już mogłabym sie powygrzewać trochę na słońcu, irytuje mnie to, że tak szybko się opalam, i równocześnie szybko schodzi mi opalenizna. Czy Wy też tak macie ?

 

Tym razem wybraliśmy się na Wyspę Lanzarotę, która oczarowała mnie kompletnie. Zakochałam się w niej całym sercem, nic nie przebije krajobrazu uśpionych wulkanów. Zresztą, Wy wiecie, że ja kocham Hiszpanię, nieważne gdzie, ważne, że Hiszpania.

 

Nie mam pomysłu na dni spędzane we Wrocławiu, przez to, że tyle jeżdżę znudziło mnie własne miasto. Nic mi się nie chce tu robić, może w Międzyzdrojach sobie jakoś odbiję. Czy znacie jakieś ciekawe miejsca w Międzyzdrojach? Bo mam zamiar stworzyć listę miejsc do odwiedzenia, bo nie wiadomo kiedy znów tam wrócimy. Ja potrzebowałam 14 lat ;)

 

Ściskam Was kochani, opalajcie się szybko i trzymajcie opaleniznę jak najdłużej. Buziaki!

14.06.2018

14.06.2018

Cześć Kochani !

 

Ale jestem zła, zła, zła, zła. Już Wam mówię dlaczego. Dziś nie muszę nic gotować, ponieważ upiekłam rybę, posprzątałam rano mieszkanie i wczoraj zrobiłam zupę ogórkową, więc postanowiłam, że zasiąde na kanapie, będę czekać na męża i trenować żołądek przed wieczornym sushi. No i przy okazji obejrzę pierdyliard odcinków "Gossip Girl". Tak dawno nie miałam takich dni. 

 

Wygoniłam dzieciaki na dwór, ponieważ cały poranek i południe padał deszcz, a teraz jest piękna pogoda. Kiedy padał deszcz, posprzątaliśmy pokoje na błysk, (czyt. nawet pod łóżkiem), i chciałam, żeby skorzystali z pogody. Dzwonek dzwoni średno co 15 min, co zasiąde przez telewizorem. Najmłodsza przejęła Netflixa w pokoju Mateusza, więc 'dziecko anioł'.

 

Siku, kupa, jeść no i ONA NIE CHCE SIĘ ZE MNĄ BAWIĆ. Zaraz dostanę szału. To są te strony rodzicielstwa, ktore czasem dokuczają. Najczęściej mają imię własnego dziecka, i chcą od Ciebie mnóstwa rzeczy, nie wtedy kiedy akurat robisz coś i ich nie ma, tylko wtedy kiedy łapiesz chwilę dla siebie i nagle pojawiają się w liczbie mnogiej.

 

Niech już będzie poranny restart, kiedy nie padam z nóg i mam zero prania ;) 

 

p.s. żartowałam, nigdy nie mam zero prania, hue hue.

13.06.2018

13.06.2018

Dobry wieczór Kochani !

 

Obiecałam, więc opowiadam. Zdjęcie powyżej przedstawia obraz, który wisi w Sanktuarium Matki Boskiej Wambierzyckiej Królowej Rodzin i Patronki Ziemi Kłodzkiej. Jest z nim związana legenda o żołnierzu który strzelał z karabinu do obrazu, trzecia kula odbiła się od niego i zabiła strzelającego. Powstał w 1645 roku, i jest wielka atrakcją dla turystów. Widziałam go jako dziecko, i tak utkwił mi w pamięci, że musiałam kiedyś do niego wrócić. Nie jest go ciężko znaleźć, wisi w jednym z korytarzy w Sanktuarium. 

 

Jest to dla mnie olbrzymie przeżycie, jestem bardzo wrażliwa na sztukę. Coś co ma tyle lat i przetrwało, z czym w dodatku wiąże się legenda, to naprawdę niezwykłe. W dobie komputerów człowiek nie zwraca uwagi na takie rzeczy, zawsze są ważniejsze sprawy na głowie. A gdyby pomyśleć, że ktoś spędzał nad nim tyle godzin co niektórzy na facebooku, z czego pożytku nie ma żadnego, a tu zapisał się kawał historii. Dosłownie na wyciągnięcie ręki. Niesamowite.

 

Kończę moi drodzy, wzięłam dziś pod opiekę dziecko mojej koleżanki. W domu istny Armageddon. Jutro napiszę piękną i długą notkę, ale jeszcze nie wiem na jaki temat.

 

Buziaki!

 

 

 

 

11.06.2018

11.06.2018

Cześć wszystkim!

 

Wróciliśmy wczoraj z następnej wyprawy. I za kilka tygodni, szykujemy się na nową. Łukasza okrutnie bolą plecy, ma na nich przepuklinę która nie nadaje się do operacji, więc będzie szedł na zwolnienie i szukał jakichś alternatyw. Póki co jąka i stęka, i chce wyjechać, żeby porządnie wypocząć. Wróciliśmy z Radkowa, odwiedzając przy okazji moje ukochane Wambierzyce, które nazywane są Polską Jerozolimą. Weszliśmy na górę Synaj, zwiedziliśmy Sanktuarium oraz ruchomą szopkę. Ta ostatnia zrobiła na mnie wielkie wrażenie, ostatnio odwiedzałam ją kiedy byłam dzieckiem i jeszcze nie doceniałam jej całego piękna. Czuję, że to ostatnia wyprawa z Amelią, na przełomie kilku lat. Cały czas się denerwowaliśmy, była tak nieznośna jak nigdy dotąd. Mam nadzieję, że po pójściu do przedszkola nauczy się większej dyscypliny, bo na razie jest tragedia. Ja swoje, ona swoje. Za dwie godziny jadę po Agnieszkę do szkoły, muszę zahaczyć o pocztę i wykonać kilka przelewów. Nasze życie głównie składa się z przelewów, cały czas jest coś do zapłacenia. Dobrze, że za niedługo koniec roku, odpoczniemy od wożenia Agnieszki do szkoły, i naładujemy akumulatory na wożenie całej trójki, w nadchodzącym roku. W następnej notce, opowiem Wam o niewiarygodnej historii, o której mało kto słyszał. Kawałek jej wisi w Sanktuarium w Wambierzycach, ja uważam, że to przypadek, ale dużo ludzi mówi o cudzie ;) Jedyny cud w jaki wierze, to to, że jeszcze nie zwariowałam przez moje dzieciaki ;)