Photoblog.pl

Załóż konto

Wpis kiciwzyci

 

 

lubię takie dni, jak ten. 

Wpis kiciwzyci

 

 

próbujemy po powrocie z urlopu w Hiszpanii żyć normalnie. wstajemy rano, idziemy na 12 godzin do pracy, ogarniamy obowiązki... głowa zderzona z betonem. bo pada, jest szaro i buro i jakoś tak nijako..,

świetnie wychodzi nam udawanie, że ten doskonały, ciepły czas TAM się jeszcze nie skończył. 

 

ludzie lubią chyba żyć 'czymś' 

 

Wpis kiciwzyci

 

 

w Hiszpanii 30 st. :3 ciao bambino. 

Wpis kiciwzyci

 

 

kiti kiti. majówka w hiszpanii będzie.

Wpis kiciwzyci

 

 

 

cześć kociaki :*

Wpis kiciwzyci

 prawdopodobnie należy się łudzić.

Wpis kiciwzyci

 

 

 

w październiku fiku miku, co tam ? 

Wpis kiciwzyci

na początku to ja bardzo potrzebuję podziękować M. bo to dzięki Tobie wszystko :)

potrzebowałam takiego całkowicie spontanicznego wyjazdu gdzieś daleko, żeby odpocząć psychicznie.  

może brzmi to dziwnie, ale ja mając 21 lat, byłam u granic depresji. 

praca po 16 godzin 6 dni w tygodniu, gdzie wszystko było na 10 minut temu, w biegu, stresie i otoczeniu marudzących emerytek 'bo ta szarlotka jest za gorąca' dała mi tak w dupę, że zatracały się we mnie wszystkie cechy człowieczeństwa. 

byłam w stanie krzyczeć, gryźć, kopać, plakać i drapać każdego, kto nawet na chwile niewinnie zaczepił na mnie wzrok. 

z kawiarni się zwolniłam, z jednej strony bardzo ubolewam, to było dla mnie trudne, lubilam tą pracę, mimo, że bywało czasem źle. z drugiej strony cieszę się, że odważyłam się na taki ruch.

 

czasem tak mam, że chcę uciekać przed siebie, odpocząć, nie przejomwać się niczym.

jeszcze pare dni temu byłam u skraju załamania i wtedy M. napisał 'żaaaaaaba jedziemy w bieszczady'  :D

to była spontaniczna dezycja, z miejsca, nad niczym się nie zastanawiając nacisnęłam na klawiaturze TAK.

oczywiście po drodze było milion problemów, ale byłam w stanie poruszyć niebo i ziemię.

pociąg relacji Gliwice -Rzeszów Główny w nocy z wtorku na środę.

najgorsza podróż świata (jak mi się wtedy wydawało) wchodze do pociągu, pierwszy wagon, miejsce pod oknem, w środku emeryt z 4 oponami zimowymi,  kobieta oatulona swoimi bagażami, jakby bała się, że ktoś jej je zabierze i dresik z muzyką w słuchawkach którą słyszeli zapewne ludzie na koncu wagonu. prawie 8 godzin tego horroru.

w rzeszowie odebrali mnie chłopaki :) i mimo, że nie spałam, martwiłam się, i byłam przerażona tą nową sytuacją, wiedziałam, że dalej będzie tylko lepiej. kochałam to uczucie. 

co działo się przez ten tydzień szczegółowo opisywac nie będę, bo nie starczylo by mniejsca :)

ale te poranki, śniadanka do łóżka podane pod nos, chłopaki tak się mną opiekowali, że nawet kawy nie pozwolili mi sobie posłodzić.

czasem to aż źle się z tym czułam, że tak mnie rozpieszczają :P

a bieszczady same w sobie czad! świeże górskie powietrze, widoki zapierające dech w cyckach i trzech wariatów. 

odpoczęłam, opaliłam się, a nawet spaliłam jak kawałek schabu na grillu, jestem szczęśliwa i pełna energii.

pływaliśmy łódką, chodziliśmy na spacery, mamy na koncie leżenie na ulicy w środku nocy, bieganie na boso przez połowę polanczyka, mega koncert i świetną zabawę z densami zycia, kąpiele w solinie, łapanie żab, bolące brzuchy od śmiechu, nawet siniaki na nogach są w tej sytuacji przyjemne :) prawie tysiąc zdjęć i miliony obrazów we wspomnieniach. 

 

jakbym mogła to pewnie bym tam została, tam czas płynie inaczej, przez te pare dni nie było problemów, zmartwień, telefonów, że coś trzeba na już zrobić, gdzieś iść, coś załatwić. to było takie błogie, takie potrzebne, takie ważne. 

 

dziękuję Ci M.bo to dzięki Tobie. 

popo

Wpis kiciwzyci

lipiec. 

Wpis kiciwzyci

dni mam dobre. to ten lepszy czas :) 

 

 

lubię ostatnio wcześnie wstawać,otwieram wtedy okno, puszczam muzykę, robię kawę i cieszę się nowym dniem. zaczęły smakować mi śniadania,  chodzę na zakupy, sprzątam mieszkanie, spotykam się ze znajomymi.

dużo rozmawiam z ludźmi, są mi teraz potrzebni, częściej odwiedzam mamę.,

chcę pojechać w te wakacje nad morze, chcę jeść gotowaną kukurydzę na plaży, chcę się wkurzać,  

że piasek przykleja mi się do ciała. chcę przywieźć cały worek muszli i pamiątek, chcę wysłać kilka kartek, chcę mieć na ramionach ślady po stroju kąpielowym, chcę znowu siedzieć całą noc na balkonie jakiegoś taniego motelu i pić martini ze spritem. chcę jechać gdzieś w polskę i przegrzebać te wszystkie malutkie zapomniane secondhand . chcę znowu jeździć motorem. chcę do krakowa.


,


Wpis kiciwzyci

 

 

 

 

lubię się uśmiechać. 

 

 

"dał mi ten optymizm. niegdy nie mówił o smutku, a widziałam, że przeżył smutek ostateczny. zarażał optymizmem, u niego deszcz był tylko krótką fazą przed nadejściem słońca. dał mi na przykład to uczucie, gdy wydaje ci się, że za chwilę oszalejesz z pożadania. i wiesz przy tym na pewno, że się spełni. umiał opowiedzieć mi baśń o każdym kawałku mojego ciała. przy niam zawsze chciałam rozberać się jeszcze bardziej. doszłam z nim do konca kazdej drogi. zaprowadził mnie do tak cudownie grzesznych miejsc. niektóre z nich są teraz dla mnie swiętością. dał mi na przykład tę dziecięcą ciekawość świata. on pytał o wszystko. tak jak dziecko, które ma prawo pytać. chciał wiedzieć. nauczyl mnie, że "nie wiedzieć" to "żyć w zagrożeniu" interesował się wszystkim. wszystko podważał, we wszystko wątpił i we wszystko był w stanie uwierzyć. był moim kochankiem i najlepszą przyjaciółką jednocześnie. takie coś zdarza się tylko w filmach z Kalifornii. dawał mi to wszystko i nic nie chciał w zamian. nic zupełnie. żadnych obietnic, żadnych przyżeczeń, żadnych przysiąg. po prostu nic. nie może być dla kobiety większej udręki niż mężczyzna, który jest tak dobry. tak wierny, tak kochający, tak niepowtarzalny, i który nie oczekuje żadnych przyżeczeń.  po prostu jest i daje jej pewność , że będzie na wieczność. boisz się tylko, że ta wieczność - bez tych wszystkich standardowych obietnic - będzie krótka."

i lubię ostatnio czytać ksiązki. o. 


Wpis kiciwzyci

 

 

coraz częściej mam ochotę wrócić do TAMTYCH czasów. 


 

 


Wpis kiciwzyci

NIE C Z U J Ę WAKACJI W OGÓLE. 

 

to przez pogodę? czy może to przez 'branie się za życie'

ciąglę tylko szukam pracy i mieszkania, nie mam czasu bo myślę gdzie dalej się uczyć. 

czy tak ma wyglądać to 'dorosłe życie' czy dorośli już nie mają wakacji?

oczywiście ja dorosła się nie czuję, to otoczenie mnie wrzuciło w ten stan.

a gdy próbuję chociaż na chwilę z niego wyjść krzyczą....

'jesteś nieodpowiedzialna, nie poradzisz sobie, DOROŚNIJ

 

to bez sensu. 

 

 

 

 


Wpis kiciwzyci

 

ruszyłam z blogiem, wiedz, że coś się dzieje 

i proszę mi zostawiać po sobie ślad, oraz lajkować ile wlezie ^^ 

 

www.kiciwzyci.ownlog.com 

Wpis kiciwzyci

zróbcie coś z ta pogodą, bo mnie już w ogóle się nic nie chce.