Photoblog.pl

Załóż konto

W i t h o u t T r a g e d y 
zapisz

Dodane 7 PAźDZIERNIKA 2017 z iPhone
Wyświetleń: 808

Pojawiłeś się w czasie kiedy ja nie potrafiłam w żadne sposób nikomu zaufać, nie chciałam nikogo, nie po takim związku który zniszczył we mnie wszystko, kiedy ja nie wiedziałam co to znaczy być kochana oraz kochać, no tak... kochać przede wszystkim samą siebie, bo jak tu mówić o kochaniu drugiej osoby skoro nie kocha się samego siebie... Ale się pojawiłeś, po mimo ze robiłam wszystko abyś sobie mnie odpuścił, abyś dał mi spokoj, Ty nie zrezygnowałeś, małymi krokami wspinałeś się ku-górze abym tylko chociaż troszeczkę się otworzyła do Ciebie, abym uwierzyła w siebie, w Ciebie, abym uwierzyła w to że jestem coś warta, robiłeś to tak delikatnie, te podchody jak do małego przestraszonego dziecka, subtelnie aby tylko nie przestraszyć i zrazić bardziej, nie raz usłyszałeś ode mnie słowa po których inna osoba by się odwróciła napięcie i poszła w siną dal.
Suma sumarum, pamietam ten dzień jakby to było zaledwie wczoraj, kiedy to już brakowało mi argumentów do odpychania Ciebie od mojej osoby, zgodziłam się na spotkanie bez żadnych podtekstów, jak Ty to ująłeś aby się lepiej poznać, porozmawiać. Pamietam, padało jak nigdy, był Maj a było cholernie zimno, umówiłam się z tobą około 20:00 i wychodząc z domu powiedziałam tylko tyle że " idę Go spławić, za niedługo wracam", i pamiętam, jak szłam w tą ulewę zła na sama siebie i Ciebie że jesteś taki uparty. Miałeś lekki poślizg w czasie, pisałam sms że zaraz będę w domu, nim go wysłałam usłyszałam łagodny męski głos, z zapytaniem o moje imię, bo po przez mój ogromny kaptur który zasłaniał mi całą twarz nie byłeś pewny czy ja to napewno ja. W momencie w którym na Ciebie spojrzałam wiedziałam że wpadłam jak śliwka w kompot, jak nigdy wcześniej, serce zabiło mi szybciej, a ja zaniemówiłam, zabrałeś mnie na spacer w ten deszcz, długa rozmowa dzięki której zrozumiałam że to wszystko ma jakiś sens. Twoje oczy, najpiękniejsze w jakie kiedy kol wiek patrzyłam, już wtedy mogłam tak bez przerwy. Wszystko sie potoczyło inaczej niż ja sobie wyobrażałam, bo dzięki Twojej obecności, wiary i miłości, uwierzyłam w siebie, pokochałam samą siebie i Ciebie najmocniej. To Ty nauczyłeś mnie kochać na nowo i swoją miłością pokazałeś mi jak to naprawdę można być kochanym poprzez druga osobę, do tego stopnia że wszystko co było przed Tobą, każde uczucie, każda miłość była niemal niczym, bez porównania. Po mimo tego że pokochałam Cię jak nikogo nigdy wcześniej, miłością bezgraniczną, bałam się cholernie Tobie to okazać. Bałam się pokazać Ci że stałeś się dla mnie najważniejszy, że jestem Ci wdzięczna za wiarę we mnie i za to co we mnie odbudowałeś. Co najważniejsze że stałeś się całym moim światem, pokochałam mocniej niż sądziłam że potrafię, a po mimo tego wszystkiego co czułam do Ciebie, miałam ogromną blokadę aby Ci to tak najzwyczajniej na świecie pokazać, że za każdym razem kiedy Cię nie było obok, tęskniłam okropnie, a jak już byłeś, czułam się spokojniejsza, spełniona i najszczęśliwsza. Bałam się okropnie że to wszystko zostanie wykorzystane przeciwko mnie, że w tym kierunku będzie można mnie skrzywdzić najbardziej, i co? najbardziej to ja skrzywdziłam samą siebie bo pozwoliłam Ci odejść, zabrać cały mój świat, bo przecież to Ty nim byłeś. Byłeś tą jedną jedyną osobą, z ręką na sercu mogę to powiedzieć. Przede wszystkim byłeś również moim największym wsparciem we wszystkim, najlepszym przyjacielem, bez wahania mogę to powiedzieć w Tobie znalazłam bratnią dusze, osoba za która nawet dzisiaj bez wahania oddałabym swoje życie, dosłownie.

Dziś mija już jakieś ponad 3 lata, jestem po 2,5 letnim totalnie nieudanym związku, w którym mi nie wyszło po mimo że naprawdę chciałam, naprawdę się starałam jakoś pokochać, żyć z tą osobą, niestety, dzisiaj wiem że 2,5 roku było stanowczo zbyt długo przeciągane z miesiąca na miesiąc, ale ile człowiek może się okłamywać, po prostu; Dla nie ktorych istnieje tylko ta jedna, jedyna osoba, od początku do końca, tak było też u mnie, nikt inny nie pasuje, nie potrafi zająć miejsca tej jedynej osoby, nie ważne ile czasu upłynęło, ile dni, miesięcy, lat, to jest naprawdę nie ważne, bo po mimo upływu tego czasu zawsze każda myśl jest oplątana wokół tej jednej jedynej osoby kiedy zasypiasz i kiedy się budzisz, bo kiedy jedyne co sprawia że pojawia się uśmiech to wspomnienia które pozostały, zamykasz oczy widzisz najpiękniejsze chwile swojego życia, spędzone obok tej jedynej osoby. Wraz z tymi wspomnieniami, Twoje bicie serca szaleje i się zatracasz bez umiaru. Nadzwyczajnej na świecie; mieć tą jedyną osobę w myślach a budzić się obok innej osoby przez cały związek, to nie był klucz do zapomnienia, do budowania czego kol wiek w związku, nie warto było tego ciagnąć skoro doskonale wiedziałam że z tego już nic nie będzie, wolałam zostać sama niż budzić się obok nie właściwej osoby, trzymać go i pozbawiać tego wszystkiego co jest tak piękne w miłości. Wolałam aby po prostu był szczęśliwy ale nie zemną, nie przymnie.
Dziś uczucie tęsknoty potężnieje, kiedy próbuje się sprzeciwić to samotność i tak łapie w swoje sidła i cała siła którą miałam aby się jakoś trzymać, znika w ciagu kilku chwil, a ja nie potrafię tego już opanować choć za każdym razem próbuje z tym walczyć, mówię sobie że przecież już przeżyłaś jedno bolesne rozstanie wcześniej to teraz też sobie musisz jakoś poradzić, szkoda tylko że tym razem to jest gorsze, mocniejsze...
Popadam w tą samotność, najczęściej nocą, leżąc samotnie w łożku, za wszelka cenę próbuje otulić się w sen, choć można zamknąć oczy to niestety nie da się zamknąć myśli i wspomnienia tulą bez litośnie zabierając sen z powiek. Te piękne chwile zapisane w mojej pamięci, piosenki tak wspaniałe przechowujące nasze piękne wspomnienia które tak dużo dla mnie znaczą, ich mi nikt nigdy nie
zabierze, chociaż po mimo tego są dni kiedy wolałabym żeby ich nie było to tylko dlatego że jest mi naprawdę trudno znieść tą pustkę i chaos który nosze w sobie, a przecież każdy ma swoją granice wytrzymałości.
Kurcze... naprawdę boli fakt że gdzieś się potknęliśmy po drodze, że upadliśmy razem a wstaliśmy już osobno, zaakceptowałam to że on poszedł inną drogą sam, beze mnie, pogubiliśmy się w tym oboje... No ale nikt nie jest idealny, każdy z nas popełnia błędy bo w końcu to na nich się uczymy przecież. Szkoda tylko że nie poszłam inną drogą, że nie postąpiłam inaczej... Może teraz było by inaczej, może dałabym rade przejść przez to wszystko bez tak częstego potykania się i upadania... Aczkolwiek jedno wiem napewno nic nie zdarza się dwa razy, a na pewno już nie taka miłość jaka moja jest do Ciebie. Nie żyje nadzieją, bo byłoby to głupstwem po tak długim czasie, po prostu serce nie sługa a ból który czujemy w środku przyzwyczaja nas do siebie, stare wspomnienia dają o sobie znać, i chociażbym kładła kolejne warstwy to i tak to wszystko wraca z mocniejszą siłą... Nie wyobrażalne jest to jaki człowiek może być zagubiony we własnym życiu... Po prostu dzis tak to czuje.
~ Napisałbym do Ciebie, ale jakoś brakuje słów.
Zadzwoniłbym do Cieie ale wiem że tego nie chcesz
wybełkotał że Cię Kocham, tu jest źle i serio tęsknie...~

Zarejestruj się teraz, aby skomentować wpis użytkownika keyyt.