photoblog.pl
Załóż konto

Znak z zaświatów

Znak z zaświatów.

Po tak długim czasie znów tata dał mi znak z samego rana a dokładnie 10 listopada 2022r Mój mąż ranny ptaszek odsłaniając okna spojrzał na nasze auto i ze zdziwieniem powiedział do mnie.

- Choć zobaczysz co mamy na szybie.

Ja leżąc w łóżku ledwo co oczy otworzyłam, myśląc sobie na pewno chce żebym już wstała, bo zrobił dla mnie kawę. Włożyłam mój milutki szlafrok idąc powolnym krokiem do okna mówiąc, co ty mi chcesz pokazać?...

- Odpowiedział - no to sama zobacz.

To co zobaczyłam od razu powiedziałam.

-To znak od mojego taty.

Zawsze przestrzegał nas przed jakimiś kłopotami a bardziej przed ludźmi, którzy chcą nam zaszkodzić. Trzynaście lat temu a dokładnie w 2009r jak budowaliśmy garaż i dostaliśmy ogródek w dzierżawę pamiętam jak dziś. Na murze cień z drzew wyrysował wyrazistą twarz mojego taty. Gdy w tamtym monecie dostrzegłam postać mojego taty, oniemiałam z wrażenia, po chwili szybko zawołałam męża, aby zobaczył, czy widzi to co ja, nie mówiąc nic co ja dostrzegam. W myślach mówiłam, czy ja mam paranoje?... Po chwili mój mąż mówi

 

-No widzę twarz twojego taty.

- Czyli nie sfiksowałam!...Ooo jak dobrze, bo już myślałam, że mam paranoje.           

Po kilku dniach zaczęło się piekło dla nas przez sąsiadów.

Zazdrość nie zna granic podłości. Przez kilka lat mieliśmy rzucane kłody pod nogi, a bardziej niszczone nasze mienie. Dziś wiedząc kto nam tak umilał życie, spoglądamy przez okno i nie raz mówię do męża

-Zobacz sama karma odwdzięczyła się po trzykroć. Wracając do obecnych lat, czyli do 2022r Tym razem mróz wyrysował na naszym aucie dużą literę A To samo powiedziałam co trzynaście lat temu.

-Tata nas ostrzega przed kłopotami i tym razem to jest związane z Arkiem (moim synem)

Mój mąż podchodził do tego sceptycznie, choć ta litera mogła oznaczać także i mnie a nawet innych członków rodziny. Mimo to moja intuicja nigdy nie zawodzi.

Bałam się tylko o zdrowie mojego syna, bo niestety w tym okresie sporo przeszedł.      I pomyślałam, że może to być związane z jego zdrowiem. Jak wiadomo mój syn cierpi na autyzm, ma orzeczenie ze stopniem znaczny i nie może sam funkcjonować. Musi być pod stałą opieką, pomimo że ma już 28 lat. Od 2015 roku chodził na warsztaty i każdy był zadowolony bez jakiś zastrzeżeń. 18.11. 2022 mąż dostaje wiadomość od Pani opiekunki (pomoc kierowcy) że zmieniła się trasa i zmienił się przystanek. I tu zaczyna się historia, która staje się absurdalna i tego się nie spodziewałam, że będę dochodzić swoich i syna praw z warsztatami terapii zajęciowej o bezpodstawny i nieuzasadniony powód. Przez osiem lat mój syn był podwożony pod dom. A tu nagle kierowca zmienia trasę tłumacząc mi, że nie może wjeżdżać, bo stoi znak zakazu B5. Na początku pomyślałam sobie, że może będą naprawiać naszą ulicę i chwilowo będzie nieprzejezdna. Nie dawało mi spokoju i zadzwoniłam do Wydziału Inżynierii Ruchu Drogowego, aby się upewnić czy ta droga jest przejezdna i jakie tam znaki zmienili. Pani mi odpowiedziała, że znaki są od pięciu lat takie same. Po tym telefonie zapaliła mi się lampka w głowie i mój umysł podpowiedział mi do ucha, ktoś cię kobieto robi ewidentnie w balona. Zaczęłam drążyć temat, bo niestety nie lubię jak ktoś mnie robi za idiotkę. Po chwili dostałam fotkę od znajomej, że taki sam znak stoi na ulicy, na której miałam ustalony nowy przystanek. W tym monecie zagotowało się we mnie i powiedziałam sobie dość tej zabawy. Na drugi dzień poszłam z synem na umówiony przystanek, co niestety syn odruchowo szedł na swoje miejsce, a po chwili z niezadowoleniem poważał z nerwami...

- Orzesz kurna!...

Gdy podjechał bus, spytałam grzecznie kierowcy...

- A tą drogą pan może jeździć?... Jak jest taki sam znak jak na mojej ulicy?

Szybką odpowiedź usłyszałam od opiekunki.

- To będzie pani chodzić jeszcze dalej

- Na to ja odpowiedziałam...

- To już jest szczyt bezczelności.

- Kierowca dodał - proszę zamknąć drzwi.

I tak zakończyła się nasza rozmowa, która mnie osobiście zbulwersowała. Następnego dnia próbowałam się dodzwonić do Kierowniczki z Warsztatów wyjaśnić tą sytuację. Dodzwonić się graniczyło z cudem, za trzecim podejściem Pani Kierownik odebrała. Ja spytałam się, dlaczego kierowca zmienił trasę? usłyszałam od Kierowniczki inną wersję, że są oszczędności i nie tylko Pani syn ma zmienianą trasę, bo sześcioro osobom musieli zmienić trasę. Próbowałam jej wytłumaczyć, że to jakiś absurd, bo jeżdżąc moją ulicą jest bliżej i bezpieczniej niż główną ulicą, która jest bardzo ruchliwa i na dodatek ma taki sam znak jak na mojej ulicy. Niestety po jej rozmowie już wiedziałam, że nie jest obiektywna i nie przychylna dla mnie. Wręcz była już wrogo nastawiona do mnie. Napisałam do dyrekcji pismo, aby przedstawić i uświadomić jakie są moje zastrzeżenia a także poprosiłam o pisemne konkretne wyjaśnienie oraz prosząc o przywrócenie dawnego przystanku. Nadmieniając, że ja też jestem schorowana ze słabą odpornością i ten przystanek mi nie odpowiada. Zimą w chłodne i deszczowe dni przeważnie wychodzi mój mąż rano odprowadzić syna do busa. Po południu już sam wracał do domu, gdzie ja widziałam go przez kamerkę. Niestety żadne argumenty nie trafiały do pani Kierownik. Ja po tygodniowym rannym i popołudniowym spacerze do busa nabawiłam się przeziębienia i tak syn przestał chodzić na warsztaty, bo niestety nie może sam wracać z drugiej ulicy. Mąż nie mógł pojąć o co tu chodzi... choć ja już wiedziałam, że to była celowa zagrywka, aby nas zniechęcić i tak się pozbyć naszego syna. Mąż poświęcił jeden dzień i pojechał za busem zobaczyć inne przystanki. Niektórzy byli podwożeni pod dom a niektórych wysadzali na ulicy. W tym dniu bus zawoził osoby z warsztatów a później za jednym ciągiem także ze szkoły z innej dzielnicy i o dziwo opiekunka była ta sama. Postanowiliśmy zadzwonić do Kurii, bo warsztaty podlegają pod Caritas i chcieliśmy porozmawiać z Księdzem- Dyrektorem. No niestety obydwoje zawiedliśmy się cholernie! Bo rozmowa z Księdzem odbyła się taki sam sposób jak z Kierowniczką, nie chciał nas wysłuchać z góry powtarzał, że to co kierowniczka postanowiła to on zgadza się z jej opinią i że my robimy problem i nie umiemy się dostosować.

 

No cóż, kolejne moje doświadczenie woła o pomstę do nieba!

Niepełnosprawni nie mają nic dopowiedzenia!

Stwierdzam zero empatii, tylko żeby interes się kręcił.

Myślę, że to dobry czas, aby odejść od toksycznych ludzi.

Jedynie szkoda mi mojego syna, bo będzie tęsknić za rówieśnikami.

Myślę, że Caritas powinien być przychylny dla osób niepełnosprawnych!

Niestety ja tego nie widzę, to osoby niepełnosprawne są dla Caritasu, gdzie czerpią inni korzyści. Jest mi przykro, że taka jest rzeczywistość!

To jest moja skrócona opowieść, teraz oceńcie sami...

Dodane 1 GRUDNIA 2022
402
Zarejestruj się teraz, aby skomentować wpis użytkownika joannatrendi.