Photoblog.pl

Załóż konto

 

2020/05/03   

 

« następne   poprzednie »

Dawno nie płakałam...
Ha, nie no co ja gadam, przecież ostatnio to jest na porządku dziennym.
Ale dziś coś we mnie pękło, została przekroczona jakaś magiczna granica i poddaje się.
Przegrałam.
Nie mam ochoty na studia, nie mam ochoty na budowanie relacji, nie mam ochoty na życie, nie mam ochoty na nic.
Czuję się jak wielki brzydki wrzód na dupie całego świata.
Wszystkim przeszkadzam i najlepiej gdybym znikła.
I tak nikt by tego nie zauważył.
A jeśli już to raczej byłby szczęśliwy, że mnie w końcu nie ma.
Może ja też byłabym szczęśliwa ?
Na razie czuję się jak nikt, jak zero.
Mały nic nie znaczący człowieczek, którym każdy może pomiatać.
Bo ja nie mogę czuć, nie mogę chcieć, o marzeniach to już zapomniałam dawno.
Ja mam się dostosować, a jak nie to wypierdalać.
I może tak by było lepiej ?
Uciec gdzieś i nie słyszeć więcej, że jestem "gruba, brzydka, głupia, popierdolona, powinnam się leczyć, najlepiej żebym zdechła, że jestem nikim, zerem, że wiecznie się przypierdalam, itd"
Nie trzeba mi tego więcej powtarzać, już wystarczająco wyryte mam to w głowie.
I nawet nie mam ochoty już wmawiać sobie, że jest inaczej.
Ani że będzie lepiej.
Czas się z tym pogodzić.

Brak komentarzy

Najnowsze wpisy

Wpis ineverendingsmile

 

Wpis ineverendingsmile

 

Wpis ineverendingsmile

 

Wpis ineverendingsmile