Photoblog.pl

Załóż konto

...try delusion for a while 

2018/06/20   

cytryna

« następne   poprzednie »
cytryna

Możesz uważać, że się nie zmienisz, że to czym się kierujesz jest Twoją nadrzędną zasadą, że jest i będzie tak jak chcesz, a nawet jeśli nie to przecież nic nie szkodzi, trzeba tylko trochę dłużej poczekać. I tak szukasz dla siebie własnego miejsca jednocześnie skrupulatnie kolejno się go pozbawiając. Szukasz inspiracji, nowej szansy brutalnie witając się z kalendarzem. Jakby przez palce uciekał czas. Mija jakby w ogóle nie istniał. Nie widzisz sensu, jakbyś uwierzyła, jakbyś się poddała? Czy stała się bezsilna? Nazwałaś to szczęściem, ale może to niereformowalność? Błędne koło, które jak zwykle przybiera te same etapy i fazy. I tak odkrywasz we śnie cytrynę, całą masę cytryn. Budząc się specjalnie w jej poszukiwaniu, ale& we śnie wyglądało to inaczej. 

 

Ania widziała świat w innych barwach, wydawało jej się, że otaczające ją sytuacje to tylko zestaw zagadek, w których odpowiednia strategia dawała upragniony wynik. Nie udawała i nie chciała nikogo skrzywdzić, wierzyła w konsekwencje i sprawiedliwość. Wraz z upływem lat wierzyła w to tak samo mocno, traciła jednak wiarę w siebie samą. To, co niegdyś przynosiło jej radość teraz nie robiło już ani na niej, ani na nikim wokół szczególnego wrażenia. Codzienność stawała się powoli walką z wiatrakami, bez żadnych sojuszników, opartą na indywidualnej odpowiedzialności. Brakowało jej kogoś lub czegoś, ale nie umiała tego zdefiniować, jakby chciała uciec, ale nie mogła, jakby była już na to zbyt dorosła. Zmęczenie, ale nie fizyczne, psychiczne. Świadomość konieczności odpowiedzialności, a chciała móc o niej kiedyś zapomnieć. Czy to tak naprawdę niewykonalne? Ania stała się Anną, ale wcale tego nie chciała. Tylko czy to co chce miało jakiekolwiek znaczenie? Czy powinna stanąć pod ścianą i powiedzieć mea culpa? Tyle ludzi wokół się poddaje i przestaje walczyć, a jej starania i tak zostają wyśmiane, czy zatem nadal powinna to robić? I w sumie zastanawiała się i wiedziała, że krytyka ma sens, że popełnia miliony błędów, ale jednocześnie jakby przestała chcieć. Zapędziła się na skrzyżowanie dróg bez sensu z ulicami nie powinnam i i tak mi się nie uda. Tak przynajmniej mówili przewodnicy. Choć czuła, że nie może się z tym zgodzić, zabrakło jej sił żeby być samą dla siebie wystarczającą motywacją. 

Brak komentarzy

Najnowsze wpisy

cytryna

 

może morze?

 

win win

 

Nowy rok? Stary krok.

 

Szczerość boli najkrócej

 

Wpis hertime

 

dziękuję

 

Nie zgadzam się

 

Wszystkie wpisy