Photoblog.pl

Załóż konto

hakuna matatata 

2011/02/06   

4.

« następne   poprzednie »
4.
Powiększenie

[ja, Lori, Agusza, Konrad, wakacje 2010 - Cmentarz Żydowski, by aparat czyjśtam]

 

O zeszłym tygodniu własciwie nie ma co się rozpisywać. No, z takich ciekawszych rzeczy może coś wypiszę.

W zeszły piątek byłam w teatrze na spektaklu pt. "Król Lear". Sobie grzecznie i kulturalnie przyjechałam do teatru jakieś 45 minut wcześniej (nawet mojej kochanej Lorkowej mendy nie było!). No i sobie siedzialam pod teatrem grzecznie. Wcześniej kupiłam różyczkę dla Marii Czykwin (po dwóch podejściach, w pierwszej kwiaciarni były same zdechlaki -,-'). Przy okazji wzięłam aktograf od pana grającego rolę tytułową i bylo fajnie.

A co było najlepszego? Otóż gdy tak sobie tam siedzę i marznę (bo był ładny minus, jak ja to powiedziałam ostatnio), idzie Bartek. Bartek w berecie, Bartek z łapkami w kieszeniach i Bartek gwiżdżący jakąś boską melodię. No to podbiłam i zapytałam, czy się zgodzi na sesję zdjęciową. O szczegółach pisać nie będę, powiem tylko, że się zgodził ;) Ot, taka dyskrecja zawodowa, pf.

 

Kolejny tydzień był tak luźny, że aż do bólu. Najgorsze było jednak to, że nadchodzący zapowiada się okropnie. Już się boję.

 

Wczoraj byłam z kolei na sesji fotograficznej z Michałkiem i Lorkiem. To znaczy, miałysmy iść do teatru, ale gdy miałysmy być podwiezione na Rondo Haribo, blyskotliwie wpadłam na pomysł zadzwonienia po Michała. Tak, tak to bylo właśnie. No i pojechaliśmy do Rynku, zaoszczedziłam na bilecie, porobiliśmy foty, poszliśmy do Starbucksa i brzydko wypełnione Michałkowe ankiety poszły do śmieci, ha! Nie wrzucił ich :D A potem Michał sobie poszedł, musiał na nas chwilę poczekać, bo bałysmy się Włochów z ADHD. No i potem robiłyśmy foty na Rynku, które wyszły spoko i jestem z nich dumna.

 

Potem na plac Solny, gdzie kupiłyśmy różyczkę dla Bartka. I pod teatr. Odebrałam bilety, kupiłam bilet na Pułapkę na czwartek, a potem siedziałyśmy tam jakieś 45 minut, by koło 18.00 wyjść na dwór i czekać na Bartka. W końcu nadszedł. Rozpoznał mnie, potwierdził, że zgadza się na sesję, dał mi mały bonusik, a potem poszedł do teatru. A ja uchachana i kij wie co jeszcze.. Matko kochana, co za dzień. Spektakl był spoko, momentami się dłużył i początkowo za nim nie nadążałam - musiałam się nieźle wysilić. Ale na oklaskach ruszyłam dupę z siedzenia, jako jedyna (nawet Lorek mi nie pomogła, bo nie miała fangirlowego nastroju, pf). Głupio tak troche, ale po pierwsze nie ich wina, że w tym grają to raz, a dwa.. No tak mi głupio było xD W pierwszym rzędzie się wstaje, ot co.

 

Poniedziałek - wos

Wtorek: krzyżaczek, (historia?)

Środa: chemia, linking words/ essay

Czwartek: linking words / essay

Piątek: Conditionals

---> Powodzenia sobie życzę, uhh

 

Idę się uczyć. Baaj :*

2 komentarze
lorichan  - 06/02/2011 16:49:03
Och, och, jacy my byliśmy wtedy piękni i młodzi! Aż oczom nie wierzę ;d
A nauka... Nauka nie dwunastka, nie ucieknie... XD
sfox  - 06/02/2011 16:30:53
powodzenia w uczeniu się, ciesze się twoim szczęsciem, że masz maila do Bartka, foto fajne ^^ Buziak

Najnowsze wpisy

14.

16/07/2011 0:20:29

13.

11/07/2011 18:08:19

12.

25/06/2011 17:11:46

11.

20/06/2011 18:58:30

10.

16/06/2011 22:23:57

9.

08/06/2011 13:45:57

8.

15/04/2011 16:07:07

7.

03/04/2011 14:44:47

Wszystkie wpisy