Photoblog.pl

Załóż konto
Wyświetleń: 802

jak to miło i wesoło gdy.. zdajeszsobiesprawężecałymiesiącprzeleciałcimiędzypalcamitakjakbygowogóleniebyło.

to już nie tak miło i wesoło. nieprzyjemnie i smutno można by rzec.. chociaż też nie do końca.. eh XD napisałam licencjat. caaaały. nareszcie. bo już sama miałam dość tego "nie mogę, bo praca". ostateczną wersję oddałam trzy tygodnie temu. i z bani. prezentacje już absolutnie wszystkie za mną. zostały bieżące kolosy i.. w sumie to już zaliczenia będą się zaczynać. a dwa tygodnie egzaminy. przeraża mnie ta wizja. totalnie. pierwszy raz mam realne obawy co do mojego powodzenia. liczę się z powtarzaniem roku. poważnie. zarywam noce na naukę a i tak szanse są nikłe. boli :< próbny zdały 3 osoby na roku.. średnio mnie to motywuje. ale co tam. bardziej drażni mnie to, że moja najbliższa przyszłość stoi pod znakiem zapytania. bo nie wiem gdzie mogę szukać mieszkania. czy pracy. czy sensu życia XD nie daje mi to spokoju. A CZAS LECI. generalnie to cały ubiegły miesiąc to tylko zimno i deszcz [z małymi słonecznymi wyjątkami].wizja długiego weekendu  miała była słaba. jakikolwiek autostopowy wyjazd pod namiot był wykluczony. deszcz w całej Europie. tragedia. w planie było siedzenie na dupie, poprawki licencjatu i ogarnianie studiów. potoczyło się to nieco inaczej. w środę scrolluję fejsa czytając majówkowe propozycje, w czwartek w nocy jestem z Martą w drodze na Ukrainę [ten wyjazd pod wielona względami był "pierwszy"]. i- ojej!- było tak strasznie super! Aga jest prześwietną kobietą, pełna energii, otwarta, odważna.. zainspirowała mnie w pewien sposób. wybrała nas spośród około 50 innych osób, jak twierdzi. czułam się taka wyróżniona XD razem spędziłyśmy oczywiście całą drogę w obie strony ale w Odessie spotykałyśmy się jedynie wieczorami. był to super układ. każda z nas robiła co chciała, bez narzekań i spin. później okazało, że w sumie interesują nas podobne tematy i w sumie byłyśmy w tych samych miejscach. samo miasto mnie urzekło. pod różnymi względami. oczywiście od strony fotograficznej- piękna architektura, ciekawie urządzone kawiarnie, restauracje i knajpy- ze smakiem i bez kiczu. od strony kulturowej- pierwszy raz byłam w miejscu, gdzie zupełnie nie mówi się po angielsku. ale że tak totalnie nic. porozumiewałyśmy się po polsku i jak zwykle machaniem rękami :D poza tym wszyscy byli mega uprzejmi [oprócz pań w kantorach i kasie biletowej w wesołym miasteczku]. pogoda była idealna. po 20-25 stopni. idealna na chodzenie po uliczkach, robienie zdjęć i spacer po plaży. ostatni dzień to w ogóle w większości przeleżałyśmy nad morzem. zaliczyłyśmy nawet wesołe miasteczko :D ale do żadnego muzeum nie weszłyśmy. pogoda była zbyt piękna żeby ją olać :D żałuję, że główna atrakcja Odessy- schody- jest w remoncie i nie można jej zobaczyć. to znaczy można ale z robotnikami, materiałami budowlanymi i maszynami rozłożonymi na całości. :< mimo to- jestem bardzo zadowolona.  w dzień wyjazdu chciałyśmy zobaczyć na żywo przerobiony na Dark Vadera pomnik Lenina ale niestety nie dało się przebłagać strażników. zobaczyłyśmy tylko chełm. lepszy rydz niż nic :D pojechałyśmy więc do Twierdzy Akermańskiej, narobiłyśmy zdjęć i wróciłyśmy do Krakowa. tak to wyglądało.. w skrócie XD w kolejny weekend przyjechała do mnie Sylwia i mimo, że pogoda nie była idealna to sporo połaziłyśmy. jak zwykle rynek i wawel. ale tym razem też kazimierz i kino zaliczone. całkiem miło, fajnie, że się wyrwała :) później były juwenalia, byłam na koncercie Lao Che. w czwartek musiałam jechać do domu, więc reszta mnie ominęła. w Stalowej oczywiście lekarz, badania i stanie w kolejkach. eh.  w ubiegły weekend byłam u chorych dzieci w prokocimskim szpitalu z grupą animatorów i wolontariuszy z fundacji "mam marzenie". super doświadczenie <3 wczoraj spędziłam cały dzień na pikniku rodzinnym malując dzieciom buźki. można więc powiedzieć, że dwie praktyki mam za sobą. a to znaczy, że następne zlecenia będą płatne. już nawet mam propozycję czegoś takiego za tydzień ale niestety nie mogę, bo jestem wpisana na konferencję na uczelni. ;/ cóż, następnym razem. :) w dzień matki pojechałam do Rzeszowa, bo musiałam załatwić do pracy papiery z sądu. przy okazji odwiedziłam Sylwię. przeszłam się po mieście. wziełam Baśkę pod pachę, bo koniecznie chciała zobaczyć pomnik Wielkiej C. spełniłam jej marzenie :D zupełnie spontanicznie poszłyśmy do kina a tammm... kolejna część Piratów z Karaibów <333 omg! było cudownie. nie żałuję kasy ani czasu. :D w ten piątek jadę do Wrocławia na szkolenie. no i jakoś to zleci do końca czerwca. później jadę do pracy, więc w Stalowej pojawię się 20 sierpnia. i bardzo dobrze. nie pasowały mi te wizyty. raz na miesiąc to już dla mnie za często. :D