Photoblog.pl

Załóż konto

 

2021/07/29   

 

« następne   poprzednie »

Zapytanko, nieobiecanko, ale posiadanie na względzie. Zaufanie sobie.

Szybki obiad, auto, szukanie drogowskazu, wsie, łąki i pola.

Haha, teraz to ja idę tam! I jak się teraz cieszę, że nie dałam się od razu zaciągnąć na pogawędki, tylko poszłam tam, gdzie ciągnęło mnie serce. Bo wychodzi na to, że chciała tylko zdobyć ode mnie informacje. Zlała moje przeżycia, a to jak machnęła na mnie ręką na koniec, przelało szalę goryczy. I tak się cieszę nadal.

To poczucie wolności. Zwrócenie uwagi na prawo. JA JUŻ WIEM, ŻE WYOBRAŻASZ SOBIE, ŻE.. xD O hej, nagrywanko i oo selfie time! Słodkie to było. Później yolo i akcja, która zadziała się szybciej, niż zdążyłam ją zaplanować xD Prawnik, polityk. Piwko, deszcz. Szał, wolność. Słońce po deszczu. Pomachanie. Szczęście, swoboda, szał. Rzucenie się jak na skarb. Mam to! ZACZEKAJ PIĘĆ MINUT. Inicjały K. Idziemy na piwo? MI DWA RAZY POWTARZAĆ NIE MUSISZ. Piwo miałam sama wybrać, a on zapłacił, mimo że hajs już miałam w ręce. Poszliśmy w to samo miejsce, gdzie może z półtora godziny wcześniej siedziałam z koleżanką. I nawet nie pamiętam, jak to się stało, że rozmowa zeszła na marzenia. Jakie to było piękne! To miejsce, ten widok i te słowa wypowiadane z takim przekonaniem, przez takiego człowieka! W takich okolicznościach przez myśl przebiegł mi pomysł, żeby tego człowieka po prostu pocałować. Zbeształam się w głowie, a po chwili zadzwonił do niego nasz kumpel.

Poszliśmy. Weszliśmy. Razem. I to selfie! Albo to zdjęcie chwilę wcześniej! CZYLI NIE JESTEM TU POTRZEBNY. I to zgarnięcie z powrotem, wspomnienie o marcu. Pożegnanie, radowanie się. I więcej mi nie było trzeba. Drzemka w aucie, kąpiel i zasypianie z uśmiechem na twarzy.

 

Kolejny dzień. Wahanie się. Jechać czy nie jechać? Przecież nie będę miała jak wrócić. Jednak ta myśl, że coś tam może się fajnego stać przeważyła. Yolo. Przy okazji wspólna przejażdżka z kumplem widywanym najczęściej przy okazji Woodstocku. Rozkminy pozwiązkowe i beka na miejscu. Butelka wody.

Idealna miejscóweczka i czekanie. Obczajka i kiwnięcie "cześć" w moją stronę. Kontynuacja obczajki. Start. Coś innego. Nieco nowego. I pierwszy raz coś takiego. Nadal mrok, ale tym razem jakiś inny rodzaj tajemniczości, psychodeli. Może nawet obłędu? Pojeba*ia, które mi się podoba. P

ierwsze wrażenie? Zerka na mnie i zaraz wraca wzrokiem. Twarz bez uśmiechu, widzę że się ewidentnie na czymś skupia, że o czymś myśli. Widzę, jak widzi wspomnienia, jakieś myśli. Dalej mamy twarz, której nawet wzrok się nie zmienia, której wyraz jest przez cały czas taki sam. Farbowane, czarne włosy lekko unosi wiatr. Widoczne popieprzenie. Ten człowiek ze swoim urokiem (i jak się później okazało manierą) nadałby się na bohatera filmu. Bohatera pozwijanego w kaftan bezpieczeństwa. Polubiłam go.

Do tego drzewa i piękna gra cieni. To wszystko wprawiło mnie w takie piękne oderwanie, myślałam o C., a kolega niespodziewanie przyniósł mi piwo. Inny kolega zrobił dla mnie coś miłego, na co ja odparłam mu dwukrotnie, że NIE TERAZ. Później oczywiście czajenie się i w końcu prośba do przemiłego Pana. Spełnienie jej. Sesja. I jakie piękne zdjęcia wyszły! Koniecznie muszę je wywołać. Propozycja piwa. JA JUŻ SWOJE W ZYCIU WYPIŁEM, A NAWET KAWAŁEK CUDZEGO. A Ty? CHODŹ Z NAMI.

Boże, z jakim ja uśmiechem tam weszłam! Jaka ja byłam szczęśliwa! Zaproszenie do stolika, przestawienie ławki naprzeciwko mnie, dosłownie metr przede mną. Rozmowa o wrażeniach. BO JA CIĘ OBSERWOWAŁEM. CZUŁAŚ KAŻDĄ ZMIANĘ, REAGOWAŁAŚ NA NIĄ. Przemiłe słowa i ujrzenie uśmiechu na wcześniej tajemniczej, poważnej twarzy. Cudowne samopoczucie, ale gdzieś z tyłu głowy ta myśl, że ja kur*a nadal nie mam transportu. Szybki telefon. Dalsza rozmowa. Otrzymanie niespodziewanego prezentu. A TAK SERIO, BEZ PODTEKSTÓW, JAK CHCESZ, TO MOŻESZ ZOSTAĆ TAM Z NAMI. Kolejny dzień i znowu rozmowa o marzeniach. Jakie to było piękne! NIE RAZI CIĘ SŁOŃCE? TAKĄ MASZ ODMALOWANĄ BŁOGOŚĆ NA TWARZY. I się zaczęło. Głośno przyznałam, że faktycznie czuję się w tej chwili błogo i opowiedziałam dlaczego. JA TEŻ; OD CZASÓW NASTOLETNICH. TO TY POWINNAŚ TEN KRZYŻ ODWROTNIE NOSIĆ. Streszczenie mojej historii spełnionego marzenia. Tak interesujący ludzie mnie słuchający. Na co S.: JEŚLI CZEGOŚ BARDZO CHCESZ, TO JUŻ WSZECHŚWIAT SIĘ POSTARA, ŻEBY TE WSZYSTKIE GWIAZDY I PLANETY SIĘ ODPOWIEDNIO POUKŁADAŁY. I to był moment w którym podbił moje serce. Do tego te harleye i pięknie zachodzące słońce. Niewiele się zastanawiając, oznajmiłam S., że robię zdjęcie i tym sposobem stał się moim modelem (następnego dnia podziękował za ROMANTYCZNY PORTRET). Rozmów ciąg dalszy. Historia ze Slashem. Słuchałam jak zaczarowana. Czułam, że jestem w odpowiednim miejscu. Że to nie jest przypadek, że jestem tu właśnie z nimi. A właśnie! JA NAWET NIE SĄDZIŁEM, ŻE TAM MÓGŁ KTOŚ NA MNIE CZEKAĆ. Tymczasem jeb, cztery lata później, potwierdza się to, co powiedziała mi koleżanka z pracy. Że jeśli coś poszło nie tak teraz, to znaczy że szykuje się coś o niebo lepszego na później. No i tak teraz właśnie było. Później aż szkoda było się żegnać. Wciągnięcie na kolana. T. czekał na mnie przy samym stoliku. A wcześniej S. dał mi buzi w policzek.

Pół h później znalazłam transport, nie wiem jakim cudem. Ta babka spadła mi jak z nieba. TERAZ ODWDZIĘCZAM SIĘ INNYM. Zostałam odwieziona pod sam dom. Byłam totalnie uradowana caaaałą sytuacją. Po kąpieli zasnęłam, a rano obudziłam się pełna radochy.

Full czasu przegadałyśmy z Panią B. przez telefon; akurat poprzedniego wieczoru, gdy my rozmawialiśmy o planetach, ona spełniała swoje marzenie.

TO BYŁO PRZEZNACZENIE. TY TAM MIAŁAŚ BYĆ.

I w takich chwilach wiem, po co żyję.

<3

 

 

 

 

Brak komentarzy

Najnowsze wpisy

Wpis girlwithsafetypins

 

Wpis girlwithsafetypins

 

Wpis girlwithsafetypins

 

Wpis girlwithsafetypins

 

Wpis girlwithsafetypins

 

Wpis girlwithsafetypins

 

Wpis girlwithsafetypins

 

Wpis girlwithsafetypins

 

Wszystkie wpisy