Photoblog.pl

Załóż konto

Why'd' ya leave me? 

2017/11/15   

 

« następne   poprzednie »
Zielone oczy zostały zastąpione brązowymi.
A tych brązowych oczu; nie zastąpi już żadny choćby najpiękniejszy kolor tęczówki.
Nie sądziłam, że kiedykolwiek będę mogła kogoś tak bardzo pokochać. Teraz wiem, że to serio miłość. Teraz wiem co to jest miłość. Teraz wiem, że jednak potrafię kochać. Że jednak mam to serce i że jest kruche i miękkie. Że jest niewyobrażalnie dobre dla tej osoby. Nawet nie sądziłam, że potrafię taka być. Nie sądziłam, że potrafię być miła, uprzejma, czuła, ciepła. Wydobył ze mnie wszystko co najlepsze.
Część, której nigdy w sobie nie widziałam. Cechy i uczucia, które tak głęboko w sobie skrywałam.
Przed poznaniem jego byłam sparaliżowana. Byłam otępiała. Byłam zimna. Byłam zawstydzona. Byłam zagubiona. Byłam bólem. Byłam wrakiem człowieka. Moje usta nie wydawały z siebie żadnych dźwięków. Wszystkie słowa opuściły mój język. Nie miałam w sobie żadnych uczuć. Nie żyłam. Byłam martwa. Człowiek, który nie wychodzi z łóżka przez miesiące, nie rozmawia, nie uśmiecha się jak dla mnie -jest martwy.
Żyłam z dnia na dzień. Chciałam po prostu przetrwać każdy jebany dzień. I dotrwać do tego, żeby w końcu odejść. Nie miałam nikogo kto by mnie przed tym uchronił. Nie było przy mnie nikogo. Byłam nie do zniesienia. Posprzeczałam się z połową świata a od drugiej się odizolowałam. Ale serio po jakimś czasie człowiek się przyzwyczaja. Zapomina i nie czuje, że zimno bo zapomniał co to ciepło.
Byłam sama. Sama tutaj i sama na świecie. Sama w sercu i sama w głowie. Sama wszędzie przez cały czas. Sama w rodzinie, sama w pokoju pełnym ludzi. Sama kiedy się budziłam, sama każdego koszmarnego dnia, sama kiedy w końcu nadchodziła noc. Nigdy nie chciałam być sama. Kurewsko tego nienawidziłam. Nienawidziłam tego, że nie miałam z kim porozmawiać, że nie miałam do kogo zadzwonić. Nienawidziłam tego, że nie miałam nikogo kto potrzyma mnie za rękę, kto mnie przytuli. Powie mi, że wszystko będzie w porządku. Nienawidziłam tego, że nie miałam nikogo z kim mogłabym dzielić nadzieję i marzenia. Nienawidziłam tego, że przestałam mieć te nadzieję i marzenia. Nienawidziłam tego, że nie miałam nikogo kto powiedziałby mi, żebym się trzymała, że jeszcze kiedyś się odnajdę.
Do czasu. Aż pojawił się on. Pojawił się nagle. Pojawił się wtedy, kiedy wierzyłam, że już nic dobrego mnie nie spotka. Pojawił się wtedy, kiedy już naprawdę chciałam ze sobą skończyć. Jest moim aniołem. Co prawda bez skrzydeł i aureoli a w dżinsach i bluzie z kapturem.
I serio mogłabym tutaj napisać o nim elaborat. Ale po co. Nie chce marnować czasu. Zmarnowałam go już za wiele.
W końcu znalazłam osobę, z którą mogę wszystko. Kogoś dla kogo chce mi się wstawać z tego jebanego łóżka. Ten człowiek jest ze mną i ja nie pozwolę go sobie odebrać. Będę się szarpać z losem, walczyć z przeznaczeniem. Ale nie pozwolę pozbawić się szczęścia. Już nigdy na to nie pozwolę.
Kocham go.
2 komentarze
Zarejestruj się teraz, aby skomentować wpis użytkownika foalsi.
mybitterlife  - 28/12/2017 1:58:06
Tak dobrze to rozumiem, bo miałam praktycznie tak samo...Nigdy nie wierzyłam, że zmieni się coś na lepsze i że istnieje coś takiego, jak "miłość życia". Teraz już wiem...wiemy :)
Powodzenia dla Was!
leesha  - 15/11/2017 21:18:03
Szczęścia ;)

Najnowsze wpisy

Wpis foalsi

 

Wpis foalsi

 

Wpis foalsi

 

Wpis foalsi

 

Wpis foalsi

 

Wpis foalsi

 

Wpis foalsi

 

Wpis foalsi

 

Wszystkie wpisy